"Zlitowała się nade mną". Nawrocki wdzięczny siostrze, poszło o koszulkę
Koszulka marki "Nowrocky" założona przez Karola Nawrockiego podczas spotkania z polskimi sportowcami wywołała oburzenie. - Pan profesor Matczak chciałby, żebym chodził nagi? - zapytał prezydent w programie "Śniadanie Rymanowskiego w Polsat News i Interii", reagując na krytykujący go felieton. Wyjaśnił również, że znak towarowy w rękach jego siostry nie wiążę się z relacjami finansowymi. - Siostra się po prostu nade mną zlitowała - powiedział.

W skrócie
- Prezydent pojawił się na spotkaniu z polskimi sportowcami we Włoszech, mając na sobie ubrania z logotypem "Nowrocky".
- Karol Nawrocki wyjaśnił, że marka towarzyszyła mu w kampanii wyborczej i nie ma żadnych relacji finansowych ani marketingowych z żadną firmą.
- Prezydent podkreślił, że będzie nosił polskie marki bez relacji finansowych, ale według własnego upodobania.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Na spotkaniu z polskimi sportowcami we Włoszech prezydent pojawił się w ubraniach z logotypem zawierającym słowo "Nowrocky". Sklep sprzedający te ubrania ma nie być powiązany z prezydentem. Media udostępniły jednak informację, że znak towarowy użytkowany przez spółkę został zarejestrowany przez Ninę Nawrocką, siostrę prezydenta.
Bogdan Rymanowski w niedzielnym programie zapytał Karola Nawrockiego, co skłoniło go do wybrania takiej stylizacji, a także o wątpliwości wokół rejestracji znaku towarowego.
- Smutno trochę panu redaktorowi, że nie przyszedłem w tej koszulce do pana? - zażartował prezydent. - Przede wszystkim ta marka "Nowrocky" towarzyszyła mi przez całą kampanię wyborczą. Ona stała się częścią tej kampanii wyborczej. To naprawdę tysiące ludzi w całej Polsce w "topeczkach", w koszulkach pokazujących, że zostali ze swoim kandydatem, więc czuję się z nią zżyty pod względem emocjonalnym - wyjaśniła głowa państwa.
"Nowrocky" na koszulce Nawrockiego. Prezydent wytłumaczył się z założenia koszulki
Prezydent tłumaczył, że po wyborze na prezydenta chodził w ubraniach różnych polskich marek, więc założenie czegoś spod marki Nowrocky nie jest czymś bezprecedensowym.
- Akurat włożyłem tę koszulkę. Gdyby mój fotograf Mikołaj Bujak miał inną, to pewnie włożyłbym inną. Natomiast pożyczyłem od niego t-shirt i czapeczkę, bo miał akurat taką, a ja miałem strój stroje oficjalne - powiedział.
- Jednoznacznie mówię oczywiście, że nie mam z żadną marką (…) żadnych relacji, ani finansowych, ani marketingowych - podkreślił Nawrocki.
"Siostra uratowała ten wizerunek"
Jak wyznał prezydent, były zamiary, aby "Nowrocky" przyozdabiał rzeczy, z którymi "nie chciałby być utożsamiony".
- To siostra się po prostu nade mną zlitowała i sprawiła, że ta marka też (istnieje - red.) bez żadnych relacji finansowych (ze mną - red.), tylko że ta marka jest w rękach siostry pod względem znaku towarowego, którego nie można wrzucać na rzeczy, których nie chciałbym zobaczyć ze swoją twarzą - dodał.
- Moja siostra też nie ma żadnych relacji finansowych z żadną firmą, żadnych zarobków, no tylko uratowała ten wizerunek - podsumował.
Nawrocki o ubieraniu prezydenta: Jeśli ktoś tak myśli, jest w błędzie
Bogdan Rymanowski przytoczył prezydentowi fragment felietonu Marcina Matczaka dla "Wyborczej". Profesor napisał, że - zakładając wspomnianą koszulkę - "stał się słupem - w tym przypadku ogłoszeniowym - reklamującym prywatny biznes, i to w czasie pełnienia funkcji publicznej".
- Pan profesor Matczak chciałby, żebym chodził nagi? Jak sobie państwo wyobrażacie ubieranie się prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej? Znaczy, kto by chciał mnie ubierać, panie redaktorze? Profesor Matczak? - zareagował Nawrocki.
- Jeśli komukolwiek wydaje się, że będzie ubierał prezydenta Polski, to jest w błędzie - zaznaczył.
- Będę chodził w polskich markach, nie mam z nimi żadnych relacji finansowych, nie zarabiam żadnych pieniędzy. Moja żona, siostra, nikt nie zarabia na tym żadnych pieniędzy, a ja sobie będę chodził w czym mam ochotę, zawsze w polskiej marce - zakończył wątek prezydent.











