Reklama

Zjednoczona Lewica domaga się wprowadzenia związków partnerskich

Zjednoczona Lewica opowiada się za wprowadzeniem w Polsce związków partnerskich; polskie społeczeństwo stać na to, by otworzyć się na mniejszości - przekonywali w poniedziałek politycy koalicji, w której skład wchodzą m.in. SLD, Twój Ruch oraz partia Zieloni.

Katarzyna Piekarska (SLD), "dwójka" na warszawskiej liście Zjednoczonej Lewicy, podkreśliła na konferencji prasowej w Warszawie, że w Polsce od wielu lat toczy się dyskusja na temat wprowadzenia związków partnerskich. Jednak, jak dodała, do tej pory nie udało się stosownych przepisów uchwalić. Przypomniała, że SLD przygotował projekt w tej sprawie. "Chcemy to prawo uchwalić i dla osób hetero- i homoseksualnych, wzorujemy się na prawie francuskim" - mówiła.

"Jedno wiemy już na pewno: PO tej sprawy nie załatwi, bo gdyby mogła tę sprawę załatwić, to przez 8 lat naprawdę jest bardzo dużo czasu" - dodała Piekarska.

Reklama

Prof. Monika Płatek - kandydująca do Senatu z poparciem Zjednoczonej Lewicy z okręgu podwarszawskiego - przekonywała, że brak przepisów dotyczących związków partnerskich oznacza dyskryminowanie i różnicowanie sytuacji osób, które nie są heteroseksualne. Podkreślała, że sprawa dotyczy osób, które żyją w społeczeństwie, płacą podatki i wychowują dzieci.

Jak mówiła, sama od 35 lat jest w związku małżeńskim i wie, że małżeństwo daje nie tylko wsparcie materialne, ale jest też źródłem godności, poczucia wartości i bezpieczeństwa. Jej zdaniem nie ma dobrych argumentów za tym, by pozbawiać osoby nieheteroseksualne "tego, co jest najważniejsze, co jest podstawą godności".

Również Joanna Erbel z Zielonych - kandydująca z piątego miejsca na warszawskiej liście koalicji - podkreśliła, że małżeństwo "to pewność, możliwość odwiedzania partnera czy partnerki w szpitalu, możliwość wspólnego rozliczania się". "Chcemy, by wszyscy mieli równe prawa" - zaznaczyła.

Krystian Legierski - ubiegający się o mandat posła z trzeciego miejsca na stołecznej liście - zauważył, że od wielu lat toczy batalię o to, by w końcu w Polsce uchwalono ustawę o związkach partnerskich.

"Nieustannie słyszę, że uregulowanie kwestii osób tej samej płci to jest krok, który zagrozi naszej polskiej tradycji, kulturze i to mi się głowie nie mieści. Nas, Polaków, jako duże, dumne i ważne w Europie społeczeństwo stać na to, by otworzyć się na różne mniejszości i przez to nic nie stracimy, a wręcz zyskamy - staniemy się bardziej różnorodni, silniejsi, wszyscy ludzie mieszkający w Polsce poczują, że to jest ich kraj" - przekonywał Legierski.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy