Reklama

Reklama

Zbigniew Ziobro: Zwolnienie podejrzanych o wyłudzenia to skandal

To sprawa bez precedensu, słowo "skandal" jest w tym przypadku najbardziej właściwe - w taki sposób minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro skomentował nierozpoznanie przez częstochowski sąd w wymaganym terminie wniosków o aresztowanie podejrzanych o wyłudzenia.

W jego opinii, ta sprawa pokazuje, że w sądach "nie zawsze się dobrze dzieje" i potrzebne jest sądownictwo dyscyplinarne.

Jak poinformowała w czwartek częstochowska prokuratura, ponieważ tamtejszy sąd rejonowy nie zdążył rozpoznać wniosków w określonym przepisami terminie 24 godzin, na wolność zostało wypuszczonych pięć osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, wyłudzenie ze Skarbu Państwa prawie siedem milionów zł i pranie brudnych pieniędzy.

"To jest sprawa bez precedensu. Myślę, że słowo 'skandal' jest tutaj najbardziej właściwe. To potwierdza nasze diagnozy, że w sądach nie zawsze się dobrze dzieje, mówiąc oględnie i że w sądownictwie sądownictwo dyscyplinarne musi działać, aby efektywnie reagować na tego rodzaju nieprawidłowości" - powiedział Ziobro podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Sosnowcu.

Reklama

"Ciężka praca organów ścigania i prokuratury zderzyła się z niemocą, niesprawnością, bo nie chcę zakładać - celową obstrukcją ze strony sądu i osoby wychodzą na wolność" - powiedział minister, zapowiadając, że ta sprawa zostanie wyjaśniona, by ustalić okoliczności tego "niesłychanego, szkodliwego i złego dla obrazu wymiaru sprawiedliwości zdarzenia".

Problemy zdrowotne sędziego

Jak podał w piątek częstochowski sąd, nierozpoznanie w wymaganym terminie wniosków o aresztowanie podejrzanych wynikało ze stanu zdrowia sędziego, który miał się nimi zająć; kolejny wyznaczony sędzia miał inną sprawę, musiał się też zapoznać z aktami, które liczą ponad 130 tomów.

Wnioski o aresztowanie podejrzanych wpłynęły do sądu we wtorek po południu i miały być rozpoznawane następnego dnia rano. Jak podał sąd, tego dnia około godz. 8 sędzia pełniący dyżur poinformował, że przebywa na szpitalnym oddziale ratunkowym i nie może się stawić na wyznaczone posiedzenia aresztowe. Akta sprawy zostały przedstawione drugiemu sędziemu, który pełnił w tym czasie dyżur.

Sędzia ten miał już wyznaczony termin posiedzenia w innej sprawie aresztowej i tamto posiedzenie zakończyło się o godzinie 10.40. Po otrzymaniu akt sprawy wydał zarządzenie o wyznaczeniu terminów posiedzenia w pierwszej ze spraw na godz. 14, a w kolejnym na godzinę 15.

Podczas posiedzenia, które rozpoczęło się o godz. 14, sędzia stwierdził, że o godz. 15.15 upływa czas, do którego podejrzany i współpodejrzani mogą być pozbawieni wolności. Konsekwencją upływu tego terminu było ogłoszenie postanowienia o umorzeniu postępowania w sprawie aresztu i zwolnienie podejrzanych - podał sąd.

W ocenie częstochowskiej prokuratury, było oczywiste, że wyznaczając tak późną godzinę rozprawy, sąd nie zdąży rozpatrzyć wniosków prokuratury o areszt w ciągu doby od ich złożenia". "W ocenie prokuratury postępowanie sądu, który nie rozpatrzył w ciągu 24 godzin wniosków o tymczasowe aresztowanie podejrzanych i ich uwolnił, jest niedopuszczalne i urąga powadze wymiaru sprawiedliwości. Daje podejrzanym możliwość ucieczki i uniknięcia odpowiedzialności" - oświadczyła w ubiegłotygodniowym komunikacie prokuratura, zapowiadając zażalenie.

W przesłanym w czwartek oświadczeniu Ministerstwa Sprawiedliwości zaznaczono, że podjęło ono czynności, mające na celu "wyjaśnienie okoliczności tego bulwersującego zdarzenia". Władze resortu zwróciły się do prezesa Sądu Okręgowego w Częstochowie o zbadanie sprawy, sygnalizując, że po uzyskaniu pełnych informacji nie wykluczają wystąpienia do rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych

Reklama

Reklama

Reklama