Reklama

Zbigniew Ziobro: Zrobimy wszystko, by nowelizacja nie weszła w życie

- Zawsze realizujemy program najlepszy dla Polski, dlatego nie zamierzamy oddawać władzy Donaldowi Tuskowi i tej zgrai kolaborantów niemieckich, którzy chcieliby wprowadzać tu porządek ustalony w Brukseli, a właściwie w Berlinie - powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro po przyjęciu przez Sejm nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym. Zdaniem szefa Solidarnej Polski za KPO "przyjdzie nam zapłacić od 300 do 500 mld złotych".

- Polacy nie wiedzą, że KPO to bardzo drogi kredyt, za który przyjdzie na zapłacić, a uleganie szantażowi zawsze źle się kończy. Jesteśmy konsekwentni i głosowaliśmy przeciw przeciwko propozycjom w polskim sądownictwie pisanych w Brukseli - powiedział minister.

Zapytany o to, czy opuści koalicję po przegłosowaniu ustawy, stwierdził: "Zawsze realizujemy program najlepszy dla Polski, dlatego nie zamierzamy oddawać władzy Donaldowi Tuskowi i tej zgrai kolaborantów niemieckich, którzy chcieliby wprowadzać tu porządek ustalony w Brukseli, a właściwie w Berlinie".

Reklama

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym. Zbigniew Ziobro zabrał głos

- Będziemy podejmować wszystkie możliwe działania, by te rozwiązania nie weszły w życie, ponieważ uważamy, że polityka prowadzona pod szantażem Brukseli i Berlina musi się dla Polski źle skończyć - powiedział i dodał, że chciałby, by Polacy mieli możliwość lepszego poznania warunków przyjęcia KPO.

- Nie mamy tu do czynienia z żadnym prezentem czy darmową dotacją, a bardzo drogim kredytem, za który przyjdzie nam płacić twardym pieniądzem, mierzonym zdaniem ekspertów kwotami od 300 do 500 mld złotych, a także ceną polskiej suwerenności i chaosem w wymiarze sprawiedliwości - oświadczył.

Odpowiadając na pytanie, w jaki sposób szef Solidarnej Polski może być członkiem rządu, który w jego opinii dopuścił się zdrady narodowej, Ziobro oznajmił: "Nie jesteśmy od emocjonalnych ocen a od podejmowania racjonalnych decyzji politycznych". - Znamy arytmetykę sejmową, mamy 20 posłów i nasze wyjście z rządu odznaczałoby dojście do władzy Donalda Tuska i całej szajki proniemieckiej, w związku z tym nie zamierzamy takiego prezentu Tuskowi i proniemieckiej partii czynić - dodał.

"Te zapisy nie służą Polsce w krótszej i dłuższej perspektywie"

- Będziemy konsekwentnie bronić tego, co w naszym przekonaniu najlepiej oddaje istotę polskiego interesu narodowego i sprzeciwiać się zapisom, które nie służą Polsce zarówno w krótszej, jak i dłuższej perspektywie - stwierdził Ziobro.

Na koniec swojej wypowiedzi oświadczył, że mimo wszystko jest zadowolony z piątkowego posiedzenia Sejmu, ponieważ poza nowelizacją ustawy o Sądzie Najwyższym została przyjęta ustawa przygotowana w Ministerstwie Sprawiedliwości o rozszerzeniu narzędzi przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. - I to jest przykład, dlaczego dobrze jest być w tym rządzie, ponieważ możemy wprowadzać takie rozwiązania dla polskich kobiet i dzieci - zakończył.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zbigniew Ziobro

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy