Zbigniew Bogucki stawił się w prokuraturze. "Hucpa polityczna"
- To absurdalna sprawa o charakterze politycznym - stwierdził szef kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego Zbigniew Bogucki, który stawił się w prokuraturze, by złożyć zeznania w sprawie związanej z nieodebraniem przez prezydenta ślubowania od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm.

W skrócie
- Zbigniew Bogucki stawił się w prokuraturze w związku ze sprawą dotyczącą nieodebrania ślubowania od czterech sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Karola Nawrockiego.
- Bogucki wyjaśnił, że prezydent nie odmówił przyjęcia ślubowania, lecz oczekuje na rozstrzygnięcie sprawy przez Trybunał Konstytucyjny i skorzystał z przysługującego ustawowo prawa.
- Przesłuchanie Boguckiego odbywa się w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym domniemanego niedopełnienia obowiązków przez prezydenta.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Wiem, że niektórym jak np. panu Żurkowi i prokuraturze, zależy na tym, że skoro szef kancelarii jest przesłuchiwany, to znaczy, że jest przestępcą. Ja na razie jestem w charakterze świadka i chciałbym, żeby to bardzo jasno wybrzmiało - stwierdził Bogucki przed przesłuchaniem.
- Oczywiście w absurdalnej i idiotycznej sprawie mającej tylko i wyłącznie podłoże polityczne. To jest hucpa polityczna. To postępowanie nigdy nie powinno być prowadzone, ale oczywiście, tak jak każdy inny obywatel Rzeczypospolitej, przychodzę na to przesłuchanie - dodał.
Jak zaznaczył Bogucki, zamierza składać zeznania, ponieważ "szanuje państwo polskie, nawet jeżeli zachowuje się ono w sposób niepoważny". - A to już jest odpowiedzialność prokuratury, pana ministra Żurka, pana premiera Tuska - dodał.
Bogucki tłumaczy decyzję prezydenta. "Nigdy tego nie powiedział"
Bogucki stwierdził, że prezydent nigdy nie powiedział, że tego ślubowania nie przyjmie. To, że dotychczas do ślubowania nie doszło, tłumaczył faktem, że sprawa została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego, w związku z czym, do czasu rozstrzygnięcia prezydent nie może podjąć żadnego działania.
Bogucki stwierdził również, że prezydent sam podejmuje decyzje i tak było również w tej sprawie. - To jest ustawowe prawo, a nie obowiązek prezydenta, o czym orzekł Trybunał Konstytucyjny. To jest uprawnienie i pan prezydent z niego skorzystał - powiedział.
Według Boguckiego śledztwo ma na celu wywieranie wpływu jednej władzy na głowę państwa, co jest "skandaliczne i niedopuszczalne". Bogucki stwierdził, że za chaos wokół Trybunału Konstytucyjnego odpowiada koalicja rządząca, która przez wiele miesięcy nie wybierała sędziów Trybunału mimo powstałych wakatów.
Ludzie prezydenta wzywani do prokuratury. Chodzi o sprawę sędziów TK
Zbigniew Bogucki został wezwany do prokuratury pod koniec kwietnia w charakterze świadka. Jak wynika z pisma, które opublikował w mediach społecznościowych, sprawa ma dotyczyć pomocnictwa w niedopełnieniu obowiązków przez Karola Nawrockiego. Owo niedopełnienie obowiązków miało polegać na tym, że prezydent odmówił przyjęcia ślubowania od czterech osób wybranych przez Sejm na sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
"Żurek i spółka kompromitują się niemiłosiernie zwłaszcza, że z jednej strony twierdzą, iż skuteczne ślubowanie odbyło się ,'wobec prezydenta' podczas błazenady w Sejmie (choć Prezydenta tam nie było), a z drugiej w postępowaniu karnym twierdzą, że prezydent nie przyjął ślubowania" - twierdził wówczas szef KPRP.
Według niego "minister Żurek i jego ekipa kontynuują lot w kosmos i obecnie orbitują już poza układem logiki".
Śledztwo w sprawie nieodebrania zaprzysiężenia od sędziów TK zostało wszczęte w kwietniu na podstawie postępowania sprawdzającego przeprowadzonego w związku z poleceniem prokuratora generalnego Waldemara Żurka z 13 kwietnia oraz zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożonym przez sędziów TK Magdalenę Bentkowską i Dariusza Szostka.
"Wszechstronne wyjaśnienie okoliczności sprawy wymaga przeprowadzenia czynności dowodowych możliwych do wykonania wyłącznie w toku postępowania" - tłumaczyła rzeczniczka prasowa prokuratora generalnego, prok. Anna Adamiak.













