Zarzut szpiegostwa i list gończy za Rosjaninem. Prokuratura ujawnia
Rzecznik Prokuratury Krajowej poinformował o wydaniu listu gończego za Michaiłem Mirgorodskim. Mężczyzna kierował zorganizowaną grupą przestępczą, która w czerwcu 2023 roku planowała wykolejenie pociągu na terenie Polski. - Mamy duże podejrzenie, że jest to kadrowy funkcjonariusz Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji - przekazał prok. Przemysław Nowak. Co ciekawe, poszukiwany nigdy nie był w Polsce. Swoje działania prowadził za pośrednictwem internetu.

W skrócie
- Rosjanin Michaił Mirgorodski został oskarżony o szpiegostwo i kierowanie grupą przestępczą działającą na rzecz rosyjskiego wywiadu.
- Według prokuratury podejrzany nigdy nie był w Polsce ani kraju Schengen. Działania grupy były prowadzone online, werbunkiem i zleceniami zajmowano się przez Telegram, a rozliczenia odbywały się w kryptowalutach.
- Śledztwo ujawniło, że grupa planowała wykolejenie pociągu. Przygotowania zostały przerwane dzięki akcji ABW i prokuratury w czerwcu 2023 roku.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak mówił, że śledztwo dotyczące grupy przestępczej realizującej zadania o charakterze szpiegowskim, dywersyjnym, sabotażowym na zlecenie wywiadu rosyjskiego doprowadziło w czerwcu 2023 roku do wspólnej akcji prokuratury i ABW, która zakończyła się zatrzymaniem w Polsce łącznie kilkunastu osób. Byli to przede wszystkim obywatele Ukrainy i Białorusi.
- W ramach tego śledztwa ustaliliśmy pewien sposób działania polegający na tym, iż wówczas nieustalona osoba za pośrednictwem aplikacji Telegram po pierwsze - werbowała członków tej grupy, po drugie - zlecała im różnego rodzaju zadania i po trzecie - za realizację tych zadań rozliczała i płaciła w kryptowalutach - mówił rzecznik PK.
W przypadku zatrzymanych osób prokurator skierował już akty oskarżenia i zapadły wyroki prawomocnie skazujące. - Kontynuowaliśmy postępowanie celem ustalenie pozostałych osób, które brały udział w tym procederze a przede wszystkim celem ustalenia zleceniodawcy - przekazał prok. Nowak.
Rosjanin z zarzutem szpiegostwa, wydano list gończy. "Nigdy nie był w Polsce"
- Przeprowadzone czynności, chyba po raz pierwszy, pozwoliły na ustalenie tej osoby i uzyskanie materiału dowodowego, który pozwolił na przedstawienie tej osobie pięciu zarzutów - mówił prokurator. To 28-letni Michaił Mirgorodski.
- Ustalenia wskazują, iż obywatel Rosji prowadził w 2023 roku na terenie Polski działalność rosyjskiego wywiadu. Założył on grupę przestępczą składającą się z kilkunastu osób i kierował jej działalnością. Ustaliliśmy personalia tej osoby i prokurator na wiosnę sporządził postanowienie o przedstawieniu mu pięciu zarzutów - zaznaczył rzecznik PK.
Przypomniał, że wspomniane zarzuty dotyczą m.in.: organizowania i kierowania działalnością obcego wywiadu, sprawstwa kierowniczego w zakresie usiłowania sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, nakłaniania do stosowania przemocy i niszczenia mienia wobec obywateli Ukrainy i Białorusi, finansowania przestępstw o charakterze terrorystycznym.
- Nie udało się dokonać czynności procesowych z tą osobą, nigdy w Polsce nie był, nie ma też śladu, że kiedykolwiek był w kraju strefy Schengen. Wszystkie działania prowadził za pośrednictwem internetu, fizycznie przebywając w Rosji. Mamy duże podejrzenie, że jest to kadrowy funkcjonariusz Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji - poinformował prok. Nowak.
Dodał, że mając pod uwagą okoliczności, prokurator na początku wydał postanowienie o zatrzymaniu, potem wnioskował do sądu o tymczasowe aresztowanie. W tej chwili podejrzany jest poszukiwany listem gończym.
"Posługiwał się imieniem Andrzej". Nowe informacje o podejrzanym Rosjaninie
Przemysław Nowak zaznaczył, że "wiadomości z aplikacji Telegram śledczy mieli w połowie 2023 roku i wówczas zatrzymanych zostało 16 osób".
- Uzyskaliśmy ich telefony, który poddawane były systematycznemu badaniu i wówczas treść tych komunikatów była do dyspozycji prokuratur. Nadto większość tych osób przyznała się do popełnionych czynów i złożyła wyjaśnienia opisując, jak została zwerbowana. Pytaniem było, kim była ta osoba - mówił prokurator.
Jak podkreślił, Rosjan "przedstawiał się różnymi nickami, głównym nickiem było imię Andrzej". - Cześć tych rozmów była zarejestrowana, tak wiec mamy głos tej osoby, niezależnie od nicków mamy dowód, że to jest to ta sama osoba - zaznaczył prok. Nowak.
- Uzyskaliśmy tę informację poprzez analizę danych z giełd kryptowalutowych oraz danych z blockchain, poprzez które przesyła się kryptowaluty - te dane są jawne. Część materiału dowodowego ma charakter niejawny - podkreślił rzecznik.
Dodał, że grupa, którą media nazwały "kamerkowcami", realizowała różne zadania poza robieniem zdjęć czy instalowaniem kamer.
- Wśród tych zdań były też działania o charakterze propagandowym, antyukraińskim i przeciwko NATO. Przykładowo za rozwieszenie plakatu antyukraińskiego zleceniodawca, nasz podejrzany, płacił w kryptowalutach pięć dolarów. Za poważniejsze działania jak instalowanie kamery, która rejestrowała i transmitowała - tu często wykorzystywano aplikacje dla rodziców - płacono kilkaset dolarów - wyjaśnił prok. Nowak.
Przekazał, że "najwyższą kwotę, którą Michaił M. oferował to była kwota 10 tys. dolarów dwóm głównym podejrzanym, już prawomocnie skazanym". - To działanie miało polegać na wykolejeniu pociągu. Do tego zdarzenia nie doszło, prawdopodobnie dzięki działaniu ABW i prokuratury, czyli te działania zostały przerwane w czerwcu 2023 roku. Niewątpliwie przypomina to zdarzenia, z którymi mieliśmy do czynienia dwa tygodnie temu - podkreślił rzecznik PK. Dodał, że śledczy są w trakcie procedury uzyskiwania czerwonej noty Interpolu.















