Zamieszanie z odwołaniem Anny Zalewskiej. Mamy wyjaśnienia
Wiceszef MON Cezary Tomczyk poinformował, że Anna Zalewska została odwołana ze społecznej rady jednego ze szpitali, sugerując, że nie wywiązywała się należycie ze swoich obowiązków. W odpowiedzi europarlamentarzystka zaprzeczyła, twierdząc, że nie była i nie jest członkiem szpitalnej rady. Interia skontaktowała się z nią w celu wyjaśnienia sprawy. - Rzeczywiście zaproponowano mi kiedyś tę radę, ja powiedziałam: "nie" - przekazała. Z kolei wiceminister opublikował dokumenty MON, informujące o powołaniu.

W czwartek Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało o serii odwołań polityków PiS ze stanowisk w radach społecznych szpitali wojskowych. Wiceminister obrony Cezary Tomczyk podał, że funkcję członka rady społecznej szpitala wojskowego w Lądku-Zdroju traci także Anna Zalewska.
W odpowiedzi europarlamentarzystka stwierdziła, że nie była i nie jest członkiem szpitalnej rady. "Nie wiem więc, w jaki sposób mógł mnie pan z niej odwołać" - napisała Zalewska.
"Dyrektor placówki informował ją o posiedzeniach. Mimo próśb, nigdy nie przyszła. Nieobecność tłumaczyła 'obowiązkami w Parlamencie Europejskim" - zripostował Cezary Tomczyk w kolejnym wpisie. Wiceszef MON opublikował też dokument świadczący o powołaniu Zalewskiej na członka rady w 2021 roku.
MON odwołał inną Annę Zalewską?
Europosłanka wcześniej udostępniła liczne posty, w których uznała, że Platforma Obywatelska wymierzyła w nią atak. Wcześniej zresztą na koncie PO ukazał się wpis o odwołaniu Zalewskiej, został jednak usunięty.
Stwierdziła też, że to nie ona straciła funkcję, tylko inna kobieta o takim samym imieniu i nazwisku. Argumentowała, że w Polsce jest kilkaset kobiet o jej imieniu i nazwisku. "Sama znam kilka. Platformo, jeśli następnym razem będziecie chcieli kogoś zwolnić z pracy/zhejtować/wyrzucić ze szkoły lub uczelni za podejrzenie bycia członkiem PiS, dokładniej weryfikujcie dane" - napisała.
Publikując decyzję MON ws. powołania Anny Zalewskiej do rady, Cezary Tomczyk przekazał, że ma wiedzę, że dyrektor placówki informował ją o posiedzeniach. "Mimo próśb nigdy nie przyszła. Nieobecność tłumaczyła 'obowiązkami w Parlamencie Europejskim'. Służę korespondencją z dyrektorem. Może Pani Anna była wtedy w PCK?".
Anna Zalewska zaprzecza słowom Cezarego Tomczyka
Interia skontaktowała się z polityk w celu wyjaśnienia sytuacji. Okazuje się, że Zalewska dostała propozycję zasiadania w radzie, jednak odmówiła i na tym - jak zapewniła - zakończyła się jej korespondencja w tej sprawie.
- Rzeczywiście minister Wojciech Skurkiewicz (w latach 2018-2023 sekretarz stanu w MON - red.) zaproponował mi kiedyś tę radę, ja powiedziałam: "nie" - przekazała nam.
W momencie, gdy dowiedziała się o tej sprawie, odpisała dyrekcji szpitala, że "dziękuję za honor, ale nie może być członkiem tej rady". Zalewska stwierdziła też, że po wpisie Tomczyka skontaktowała się ze szpitalem w celu wyjaśnienia sprawy.
- Nigdy nie korespondowałam z dyrektorem, poza tym wspomnianym razem i poza dzisiejszą rozmową, gdy sprawdzałam, czy moja odpowiedź o rezygnacji została skutecznie dostarczona do MON - powiedziała Zalewska. - Dyrektor odpowiedział, że pamięta tę sytuację, pamięta że rezygnowałam i że zawiadomił MON (o rezygnacji - red.) - podsumowała.
Cezary Tomczyk komentuje sprawę
O komentarz poprosiliśmy wiceministra Cezarego Tomczyka.
- Nie ma w tej sprawie żadnego sporu. Jest decyzja ministra obrony, która powołuje Annę Zalewską na członka Rady Społecznej Szpitala Uzdrowiskowo-Rehabilitacyjnego w Lądku-Zdroju. MON jest w kontakcie z dyrektorem szpitala, który przekazał nam jednoznaczne informacje w tej sprawie. Moją decyzją pani Anna Zalewska została skutecznie odwołana z tej funkcji. Nie ma sporu, nie ma już tej sprawy - mówi Interii Cezary Tomczyk.
***
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!











