Reklama

Reklama

Zagrożenie ze strony Rosji? Litwa i Polska mają szansę

W obliczu zagrożenia ze strony Rosji Litwa i Polska mają szansę na nowe otwarcie - powiedział w poniedziałek wieczorem w Wilnie dyrektor Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) Marcin Zaborowski.

"Dzisiaj mamy szansę na nowe otwarcie, bo rzeczą ewidentną jest, że narody zagrożone mają motywację wspólnego działania" - powiedział Zaborowski uczestnicząc w wileńskim Polskim Klubie Dyskusyjnym w debacie: "Dylemat i perspektywy stosunków polsko-litewskich".

Dyrektor PISM wskazał, że tym zagrożeniem jest "obecna agresywna postawa Rosji" i podkreślił, że "w takich chwilach należy skupić się na tym, co nas łączy oraz na solidarności", a także, że "należy skoncentrować się na większych sprawach, a nie na przepychankach".

Reklama

"Rosji zależy na osłabieniu naszego bezpieczeństwa i ekonomicznej niezależności. Nie jest to moment, by uprawiać gry polityczne i środowiskowe. To jest moment, w którym Polacy i Litwini powinni się zastanowić, jak stawić czoło poważnym wyzwaniom" - powiedział Zaborowski.

W jego ocenie "obecnie relacje Polski z Litwą nie są lepsze niż z Węgrami albo z Republiką Czeską, a powinny być dużo lepsze", z kolei "mniejszości powinny być pomostem między narodami, a tak nie jest".

Dyrektor PISM przyznaje, że "Polska nie może zapomnieć o niezałatwionych kwestiach dotyczących mniejszości, do których państwo litewskie zobowiązało się w traktacie dwustronnym, a następnie tych porozumień nie wypełniło". Chodzi tu głównie o pisownię nazwisk polskich w litewskich dokumentach. Traktat polsko-litewski zawarty w 1994 roku przewiduje uregulowanie kwestii pisowni nazwisk. Litwa - w odróżnieniu od Polski - dotychczas tego nie zrobiła.

"Należy się domagać wypełnienia tych postanowień, ale nie może być tak, że kwestie nazwisk albo szkół są przyczyną, dla której strategiczne relacje między najbliższymi sąsiadami nie mogłyby się rozwijać" - wskazuje Zaborowski i zaznacza: "są sprawy ważne, ale brutalnie mówiąc - są sprawy ważniejsze". "Relacje dwustronne powinny się toczyć dwutorowo" - ocenia dyrektor PISM.

Marcina Zaborowskiego dziwi, że sprawa nazwisk dotychczas nie jest załatwiona. "Wykonujemy 2-3 gesty i pracujemy dalej" - powiedział wskazując, że "ważna jest współpraca militarna, infrastruktura, połączenie Wilno-Warszawa; należy myśleć długoterminowo, a nie do najbliższych wyborów".

Zapytany o to, czy prezydent elekt Polski Andrzej Duda coś zmieni w relacjach dwustronnych Polski i Litwy, Zaborowski powiedział: "Na dwoje babka wróżyła". Wyraził opinię, że "Duda może i będzie bardziej zainteresowany Litwą, ale będzie też bardziej receptywny, jeżeli chodzi o argumenty natury narodowej".

Z Wilna Aleksandra Akińczo

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy