Reklama

Reklama

Zagraniczne media o Bronisławie Komorowskim: Połączył dwie wizje

Chciał pokazać Polskę jako kraj sukcesu - mówią o ustępującym prezydencie Bronisławie Komorowski, korespondent brytyjskiego tygodnika "The Economist" Edward Lucas i amerykański dziennikarz Andrew Nagorski. Taki przekaz napotykał w kraju na krytykę, ale za granicą został przyjęty dobrze - twierdzą.

Nagorski ocenia, że Komorowskiemu w zakresie polityki pamięci udało się połączyć dwie wizje historii - prezydent podkreślał sukces Polski nie zapominając o ofiarach wojen i totalitaryzmów. - To była rozsądna kombinacja - uznał.

Nagorski uważa, że polityka historyczna Komorowskiego utrzymana była w tym samym duchu co polityka Lecha Kaczyńskiego, zwłaszcza na początku prezydentury. - Różnica jest taka, że Komorowski był postrzegany jako ktoś otwarty na świat, na swoich partnerów w Unii i NATO. Wcześniej odczuwano więcej żalu do świata i pretensji - mówił. W ocenie Nagorskiego, Komorowski uniknął wykorzystywania historii do własnych celów, był gotowy do mówienia o historii w sposób otwarty.

Reklama

Korespondent brytyjskiego tygodnika "The Economist" Edward Lucas uważa, że polityka historyczna Komorowskiego była zauważalnie mniej "martyrologiczna" od tej prowadzonej przez jego poprzednika. Jak ocenia, Komorowski używał bardziej łagodnego języka i unikał sporów wokół kwestii historycznych.

Czy Komorowski przyczynił się do podniesienia świadomości o polskiej historii zagranicą? - Polityka historyczna prezydenta nie zrobiła szczególnego wrażenia za granicą. Nie chcę powiedzieć, że była zła, po prostu nie była nadzwyczajnie aktywna. Co innego jego poprzednik, który był krytyczny wobec Niemiec i angażował w to również historię. To robiło wrażenie za granicą - mówił Lucas.

Sukces ws. "polskich obozów śmierci"

W jego ocenie "Komorowski bardziej koncentrował się na przyszłości niż na historii". Dziennikarz "The Economist" zaznaczył, że Komorowski starał się wykorzystywać historię do budowania zgody i dumy narodowej.

Według Lucasa Komorowski organizując obchody 25. rocznicy wyborów czerwcowych w 2014 r. chciał podkreślił sukces Polski i jej obecną pozycję w świecie. "Nie do wszystkich to jednak trafiło, bo w Polsce proces transformacji spotyka się z krytyką, część wolałaby żyć w IV RP, nie w III. Bardziej ten sygnał dotarł na Zachód, dla odbiorców zachodnich Polska jest symbolem sukcesu i ten przekaz jest dla nich przekonujący" - podkreślił.

Nagorski twierdzi, że zainteresowanie odbiorcy na Zachodzie dziejami Polski nadal nie jest wielkie. W jego ocenie Kancelarii Prezydenta razem z innymi polskimi instytucjami udało się zwrócić Zachodowi uwagę na określenie "polskie obozy śmierci", które błędnie stosowano w odniesieniu do obozów koncentracyjnych zakładanych przez nazistowskie Niemcy na terenie okupowanej Polski. "W redakcjach najpoważniejszych gazet używanie takiego stwierdzenia zostało zakazane" - mówił. Dodał, że dzięki takim działaniom za granicą zwiększa się także zrozumienie miejsca Polski w historii.

Jak oceniasz prezydenturę Bronisława Komorowskiego? Zapraszamy do dyskusji!

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy