W skrócie
- Sąd Okręgowy w Rzeszowie orzekł uniewinnienie wszystkich osób oskarżonych w sprawie zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan, a wyrok nie jest prawomocny.
- Sąd uzasadnił decyzję brakiem dowodów jednoznacznie wskazujących sprawców, podkreślając konieczność respektowania zasady domniemania niewinności i wyższego progu dowodowego.
- W sprawie dotyczącej jednej z najgłośniejszych zbrodni w Polsce, proces trwał osiem lat, a śledczy ponownie podjęli działania blisko dwie dekady po zabójstwie w 1998 roku.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Ogłoszenie wyroku odbyło się w piątek przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie, po prawie 28 latach od głośnego zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan. Proces trwał osiem lat. Rozpoczął się w czerwcu 2018 r.
Oskarżonych w tej sprawie zostało 17 osób, w tym 14 emerytowanych i byłych funkcjonariuszy policji. Głównym oskarżonym był Paweł K., któremu prokuratura postawiła zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem.
Jego ojciec Józef K. odpowiadał za współsprawstwo. Wśród oskarżonych była także koleżanka zamordowanej - Renata G.-D., której zarzucono utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.
14 funkcjonariuszom policji (emerytowanym już i byłym) prokurator zarzucił nadużycie uprawnień lub niedopełnienie obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej oraz poplecznictwo, czyli utrudnianie postępowania karnego.
Prokurator chciał dla Pawła K. kary dożywotniego więzienia, a dla jego ojca - 25 lat. Wobec pozostałych oskarżonych prokurator wnioskował o kary więzienia od dwóch do sześciu lat.
Takich samych kar domagał się pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych, czyli rodziny zamordowanej Iwony. Z kolei obrońcy wnieśli o uniewinnienia swoich klientów.
Zabójstwo Iwony Cygan. Uzasadnienie wyroku
Jak informuje Wirtualna Polska, podczas odczytywania wyroku zasłabł ojciec ofiary. Konieczna była interwencja służb medycznych.
Sąd, uzasadniając swoje rozstrzygnięcie, wskazał, że w sprawie zabrakło dowodów pozwalających jednoznacznie powiązać oskarżonych ze zbrodnią. Nie znaleziono żadnego materialnego dowodu, który wskazywałby konkretnego sprawcę.
Przypomniał, że w sprawie przeanalizowano około 200 tomów akt jawnych oraz niejawnych, wyznaczono na rozpoznanie sprawy ponad 200 dni, przesłuchano 204 świadków jawnych i 32 świadków anonimowych, a przesłuchanie każdego świadka trwało bardzo długo, nieraz kilka godzin, których także sąd (zgodnie z uprawnieniami) dopytywał o szczegóły.
- Świadkowie odpowiadali na wiele pytań. Stąd też tak długi może czas rozpoznawania, procedowania w tej sprawie, ale tego wymagała procesowa rzetelność, by każdy dowód mógł być przeprowadzony jak najdokładniej - powiedział sędzia Sztorc.
Sąd zarzucił prokuraturze, że w toku postępowania "zapomniała w tej sprawie o zasadzie domniemania niewinności". - Sąd o tym zapomnieć nie mógł. Jeżeli postępowanie było długotrwałe to wynikało, to z podporządkowania tej zasadzie czynności sądu po to, aby sprawcy zostali ukarani, a osoby niewinne nie poniosły odpowiedzialności - zaznaczył przewodniczący składu sędziowskiego.
Sędzia zauważył, że wyjaśnienia wymagały nie tylko okoliczności zbrodni, wykazanie lub zaprzeczenie winy jej sprawców, ale także powodów, dla których przez wiele lat nie doszło do wykrycia sprawców i kto ewentualnie ponosi za to odpowiedzialność.
- Wyniki przewodu sądowego nie wykazały ponad wszelką wątpliwość - te słowa chcę podkreślić: ponad wszelką wątpliwość, że oskarżeni (…) dopuścili się zarzucanych im aktem oskarżenia czynów - podkreślił sędzia.
Zwrócił uwagę, że właśnie do takiego (ponad wszelką wątpliwość) wyjaśnienia sprawy zobowiązuje sąd m.in. Kodeks postępowania karnego, czy prawo międzynarodowe. - Wtedy dopiero, kiedy takich wątpliwości nie ma, można decydować o winie. Tu takie wątpliwości nie zostały usunięte, nie pojawiły się też dowody na sprawstwo i winę oskarżonych - zaznaczył przewodniczący składu orzekającego.
Sprawa Iwony Cygan. Co się stało z 17-latką?
Sprawa dotyczy jednej z najgłośniejszych i najdłużej wyjaśnianych zbrodni w Polsce - zabójstwa 17-letniej Iwony Cygan ze Szczucina (woj. małopolskie). Dziewczyna zginęła w nocy z 13 na 14 sierpnia 1998 roku. Jej ciało znaleziono następnego dnia przy wale Wisły w Łęce Szczucińskiej. Śledczy ustalili, że nastolatka została uduszona, a miejsce zdarzenia miało zostać upozorowane tak, aby sugerować napaść seksualną.
Przez wiele lat sprawa pozostawała niewyjaśniona. Pierwsze śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Dopiero po blisko dwóch dekadach postępowanie wznowiono. Sprawą zajęli się krakowscy śledczy z Archiwum X oraz zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej. Przełom nastąpił w 2016 roku, gdy - według śledczych - udało się przełamać tzw. zmowę milczenia. W 2017 roku zatrzymano pierwszych podejrzanych, a akt oskarżenia trafił do sądu.
Najpoważniejsze zarzuty usłyszał Paweł K., który odpowiada za zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem. Według prokuratury w sierpniu 1998 roku miał zaatakować Iwonę Cygan w Szczucinie, zadać jej liczne ciosy twardym narzędziem, a następnie - przy pomocy dwóch innych osób - wywieźć ją w okolice wałów przeciwpowodziowych w Łęce Szczucińskiej, gdzie miało dojść do jej śmierci.
Paweł K. został sprowadzony do Polski w maju 2017 roku z Austrii na podstawie ekstradycji i trafił do aresztu. Podczas przesłuchania nie przyznał się do winy. Skorzystał również z prawa do odmowy składania wyjaśnień oraz nie odpowiadał na pytania śledczych.
O współudział w zbrodni prokuratura oskarżyła także jego ojca, Józefa K. Według śledczych miał pomagać w popełnieniu przestępstwa. On również nie przyznał się do zarzutów.


















