Reklama

Reklama

Wznowiono rozmowy ws. podwyżek dla nauczycieli

Po kilku godzinach wznowiono negocjacje między rządem a nauczycielami. Strona związkowa przedstawiła rządowi na piśmie nowe propozycje dotyczące podwyżek dla nauczycieli. "Nie spodziewamy się dziś porozumienia. Według nas, potrzebne są jeszcze co najmniej dwa spotkania z rządem, żeby do niego doszło" - mówili związkowcy w rozmowie z RMF FM przed kolejną turą negocjacji.

Spotkanie odbywa się w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" przy ul. Limanowskiego w Warszawie.

Przed wejściem na negocjacje związkowcy mówili RMF, że kluczowe będą dla nich szczegóły propozycji prezydenta. Chodzi o wyższe koszty uzyskania pochodu przez nauczycieli, które dałyby im dodatkowe pieniądze.

"Z naszych szacunków wynika, że to byłby zysk miesięcznie na poziomie nauczyciela dyplomowanego rzędu 200-250 złotych, ale czekamy, jaka była metodologia wyliczania i jak Kancelaria Prezydenta to widzi" - powiedział Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych.

Reklama

Ministerstwo Finansów przekonuje, że nie jest to najszczęśliwszy pomysł, ponieważ szeroko otwiera furtkę do uznania wielu innych zawodów za artystyczne. 

Wittkowicz przewiduje, że rozpoczynające się rozmowy potrwają co najmniej półtorej godziny. Zostały wznowione po ogłoszonej przed południem przerwie.

Propozycje związkowców

Nowe propozycje związkowców zakładają podwyżki w wysokości 30 proc. z wyrównaniem od 1 stycznia 2019. Oznacza to, że w zależności od stopnia awansu zawodowego, nauczyciele mieliby otrzymać brutto: stażyści - 725,10 zł, kontraktowi - 746,10 zł, mianowani 847,20 zł, dyplomowani - 995,10 zł.

Związek oczekuje też małej zmiany w Karcie Nauczyciela dotyczącej "uwolnienia" dodatku za wysługę lat.

Według informacji, które uzyskał dziennikarz Interii Łukasz Szpyrka - strona rządowa nie jest przekonana do tych pomysłów, a jednocześnie powtarza, że tegoroczny budżet nie przewiduje dodatkowych środków na podwyżki dla nauczycieli tak szybko.

Rząd tym samym podtrzymuje to, co zaproponował rano, choć jeszcze propozycję prezydenta Andrzeja Dudy ma przedstawić prezydencki minister Andrzej Dera. Nie wiadomo też, czy kwestia nauczycieli pojawiła się na posiedzeniu rządu, które odbyło się o godz. 10.

Tymczasem oświatowa Solidarność prawdopodobnie jest gotowa do podpisania porozumienia w zaproponowanym rano kształcie.

Nowa propozycja rządu

Po porannym spotkaniu wicepremier Szydło poinformowała dziennikarzy, że oprócz dotychczasowych propozycji strona rządowa przedstawiła związkowcom nową propozycję wzrostu wynagrodzeń nauczycieli.

"Strona rządowa zaproponowała dzisiaj nieco inne ukształtowanie wzrostu wynagrodzeń - na zasadzie zmiany w rozdysponowaniu dodatków" - powiedziała Szydło. "Czyli tym samym wzrost wynagrodzeń w tej samej puli, która jest przeznaczona w tej chwili, kształtować się będzie na wyższym poziomie, czyli we wrześniu nie na poziomie pięciu, lecz dziewięciu procent wzrostu wynagrodzenia" - poinformowała wicepremier.

Jak zaznaczyła, to "dobra propozycja, ona jest przede wszystkim w tej chwili możliwa". "Pozostaje nam zakończyć te rozmowy, będą się one toczyły po południu. Jesteśmy gotowi rozmawiać nawet i w kolejnych dniach - jeżeli będzie taka potrzeba" - zaznaczyła Szydło.

"To jest tak, że chcielibyśmy oczywiście dużo więcej zrobić, ale są określone możliwości budżetowe. Jesteśmy odpowiedzialni za budżet, jesteśmy odpowiedzialni za system edukacji, ale musimy ważyć wszystkie elementy w tym procesie" - powiedziała wówczas wicepremier.

Strona związkowa wskazywała, że proponowany przez rząd wzrost podwyżek dla nauczycieli będzie sfinansowany ze środków zarezerwowanych na planowane dodatki dla nauczycieli za wyróżniającą się pracę. Rząd chciał, by wysokość tego dodatku zależała od stopnia awansu zawodowego i wynosiła docelowo od 200 zł do 500 zł. Ponieważ rząd wycofał się z nowych zasad oceniania dla nauczycieli, dodatki te prawdopodobnie nie będą wypłacane.

Negocjacje płacowe trwają od stycznia

W ramach negocjacji płacowych, które rozpoczęły się w styczniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych pięcioprocentowych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc. zapowiedziane w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło. Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą - od stycznia 2019 r. Trzecią podwyżkę nauczyciele mają otrzymać - zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji - we wrześniu 2019 r. Pierwotnie trzecią podwyżkę nauczyciele mieli dostać styczniu 2020 r.

Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku "na start" nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowymi i mianowanym.

Z kolei na nadzwyczajnym posiedzeniu RDS, które odbyło się w poniedziałek, do dotychczasowych propozycji MEN wicepremier Szydło dodała skrócenie ścieżki awansu zawodowego, m.in. stażu dla nauczyciela stażysty do 9 miesięcy, ustalenie kwoty dodatku za wychowawstwo na poziomie nie mniejszym niż 300 zł i zmniejszenie biurokracji.

ZNP i FZZ od stycznia prowadzą procedury sporu zbiorowego, przeprowadziły referenda strajkowe. ZNP podało w niedzielę, że w strajku chce wziąć udział 79,5 proc. szkół i przedszkoli w całym kraju. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia z rządem, to 8 kwietnia rozpocznie się bezterminowy strajk. Termin zapowiedzianego protestu zbiega się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia - egzamin ósmoklasisty, a 6 maja powinny rozpocząć się matury.

MEN podaje, że według danych przekazanych przez kuratorów oświaty od dyrektorów odsetek szkół, w których przeprowadzono referenda strajkowe wynosi 58,7 proc. Według Państwowej Inspekcji Pracy, spory zbiorowe prowadzi 42,76 proc. placówek.

Niezależnie od tego w siedzibie Kuratorium Oświaty w Krakowie trwa strajk okupacyjny i protest głodowy prowadzony przez nauczycieli z oświatowej "S". W poniedziałek troje nauczycieli zawiesiło protest głodowy. W kuratorium oświaty głodówkę prowadzą wciąż trzy osoby. Jednocześnie ośmioro innych nauczycieli kontynuuje okupację.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy