Trzej lekarze usłyszeli w czwartek w Sądzie Rejonowym w Pszczynie wyrok w sprawie śmierci Izabeli z Pszczyny.
- Jesteśmy zadowoleni z wyroku, przede wszystkim z faktu, że sąd uznał winę lekarzy. Zgadzamy się zarówno z wymiarem kary, jak i orzeczonymi środkami karnymi w postaci zakazu wykonywania zawodu - komentuje w rozmowie z Interią mecenas Jolanta Budzowska, pełnomocniczka rodziny zmarłej Izabeli.
Krzysztof P. usłyszał karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę i zakaz wykonywania zawodu lekarza na cztery lata. Sąd zobowiązał go też do przeprosin pokrzywdzonych.
Michała M. sąd skazał na rok i trzy miesiące pozbawienia wolności. Orzekł również wobec niego zakaz wykonywania zawodu lekarza na sześć lat.
Trzeci z oskarżonych Andrzej P. został skazany na rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności i zakaz wykonywania zawodu lekarza na sześć lat.
Lekarz skazany za spowodowanie śmierci
- Podkreślenia wymaga, że sąd przyjął umyślność popełnionych czynów, co jest rzadkie w przypadku skazań za błędy lekarskie - mówi mecenas Budzowska.
Wyjaśnia, że umyślność polegała na zamiarze tzw. ewentualnym, co oznacza, że sprawca nie chce popełnienia czynu, ale przewiduje jego możliwość i milcząco akceptuje to, co się może wydarzyć.
- W przypadku pani Izabeli dokładnie tak było, dlatego że wszyscy ze skazanych są doświadczonymi specjalistami z zakresu ginekologii i położnictwa i każdy z nich miał wiedzę, która pozwalała przewidzieć to, co się wydarzy, jeżeli pozostaną bierni - mówi pełnomocniczka rodziny.
Mecenas Budzowska podkreśla, że przedwczesne odpływanie płynu owodniowego jest jednym z głównych problemów położniczych i to, jak się należy zachować jest szeroko opisywane w literaturze i podręcznikach.
- W przypadku pani Izabeli mieliśmy do czynienia z modelowo przebiegający procesem zakażenia ogólnoustrojowego posocznicą z sepsą i wstrząsem septycznym i w efekcie tego doszło do śmierci. Dlatego jeden z lekarzy został skazany za spowodowanie śmierci - tłumaczy mecenas Budzowska.
Radca prawny dodaje: - Jeżeli w odpowiednim czasie zostałoby wdrożone właściwe działanie, to była bardzo duża szansa na uratowanie życia pani Izabeli.
Fala protestów w Polsce
30-letnia Izabela z Pszczyny zmarła we wrześniu 2021 roku. Kobieta zgłosiła się do szpitala, bo odeszły jej wody. Była w 22. tygodniu ciąży. Z kolei u płodu stwierdzono wcześniej wady rozwojowe. Kobieta zmarła w wyniku wstrząsu septycznego. Jej rodzina od początku uważała, że szpital zbyt długo czekał z zakończeniem ciąży i zasłaniał się przepisami antyaborcyjnymi. Według krewnych przyczynić się to miało do śmierci pacjentki.
Sprawa wstrząsnęła Polską, przez kraj przetoczyła się fala protestów pod hasłem "Ani jednej więcej".
Paulina Sowa














