Reklama

Reklama

"Wyrok TK na polityczne zamówienie". Opozycja oburzona

Opozycja nie szczędzi krytyki po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie kadencji rzecznika praw obywatelskich. "To niszczenie niezależnych instytucji", "wyrok na polityczne zamówienie", "żenujący spektakl", "TK załatwia sprawę Jarosława Kaczyńskiego" – takie słowa padają z ust polityków.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala pełnić obowiązki Rzecznikowi Praw Obywatelskich po upływie kadencji do czasu objęcia stanowiska przez następcę, jest niezgodny z konstytucją. Jak poinformowała prezes TK Julia Przyłębska, przepis ten traci moc obowiązującą po upływie trzech miesięcy od opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw.

Budka: TK atrapą. Konieczna opcja "zero"

Lider PO Borys Budka uważa, że czwartkowy wyrok TK został wydany "na polityczne zamówienie" i pokazuje, że w Polsce Trybunał Konstytucyjny "istnieje tylko z nazwy". 

Reklama

- Jest de facto atrapą, która służy rządzącym do eliminowania przepisów dających niezależnym instytucjom ostoję w obowiązującym prawie - stwierdził szef Platformy na konferencji prasowej. 

Zwrócił uwagę, że czwartkowe orzeczenie TK ogłosił sędzia Stanisław Piotrowicz, który - jak przypomniał - był prokuratorem w stanie wojennym. - To pokazuje, że nie ma innej opcji aniżeli opcja 'zero' w sądzie konstytucyjnym. Po wyborach należy zbudować sądownictwo w Polsce od nowa, gwarantując przestrzeganie polskiej konstytucji, prawa europejskiego i elementarnych, obywatelskich praw - zaznaczył Budka.

Śmiszek: To upadek TK

- Jarosław Kaczyński tego smutnego kwietniowego poranka przemówił do narodu ustami sędzi Julii Przyłębskiej, którą kiedyś określił jako największe odkrycie towarzyskie. Przemówił i powiedział: Polacy albo będziecie mieć takiego RPO, jakiego wybiorę wam ja i PiS, albo nie będziecie go mieć w ogóle - powiedziała na konferencji prasowej wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka (Lewica).

Oceniła, że mieliśmy do czynienia z "żenującym spektaklem, kiedy prokurator stanu wojennego Stanisław Piotrowicz przesłuchiwał profesora prawa Adama Bodnara".

- To tzw. wyrok wydany absolutnie na zlecenie polityczne. Jest wadliwy na poziomie formalnym, ma obsłużyć agendę PiS, który nie jest w stanie wybrać nowego RPO - powiedział Interii wiceszef klubu Lewicy Krzysztof Śmiszek.

- Dzisiaj TK pozbawił nas możliwości składania skarg na ochronę praw i wolności obywatelskich. Każdy powinien móc złożyć skargę na działanie władzy, jak np. bezprawne używanie siły przez policję. Tym wyrokiem TK pozbawił blisko 40 mln Polaków możliwości ochrony swoich praw przez niezależną instytucję. To upadek TK, ale też absolutne wybicie zębów instytucji, bo zobowiązanie Sejmu do wprowadzenia jakichś nowych przepisów, to kpina z konstytucji i z rozumu - dodał polityk opozycji.

Według niego, "jeśli w ciągu tych trzech miesięcy nie wybierzemy nowego RPO, będzie jakaś proteza, jakiś p.o. RPO, który nie będzie w pełni konstytucyjnym urzędem". - Znając PiS, trzeba oczekiwać, że wpłynie projekt ustawy, który ma na celu uregulowanie quasi-rzecznika. Pewnie marszałek Witek wybierze któregoś z posłów PiS do pełnienia tej funkcji. To ostatnia instytucja, której jeszcze nie odbiło PiS, więc chcą położyć łapę i na niej - stwierdził Śmiszek.

Konfederacja: Niedopuszczalne złamanie prawa i konstytucji

Poseł Konfederacji Artur Dziambor podkreślił, że "decyzja Trybunału Konstytucyjnego jest podyktowana całkowicie politycznie". - Prawo i Sprawiedliwość nie potrafi wybrać nowego RPO, ponieważ nie potrafi wyjść z bańki, w której wszyscy funkcyjni muszą być z legitymacją partyjną. Zamiast wybrać go zgodnie z konstytucją, polskim prawem, wykorzystali Trybunał Konstytucyjny, żeby zrobił robotę i odwołał Adama Bodnara - mówił poseł.

- Jesteśmy po raz kolejny świadkami sytuacji, w której TK załatwia sprawę za Jarosława Kaczyńskiego - zaznaczył.

Dziambor podkreślił jednocześnie, że "nie jest sympatykiem Adama Bodnara". - Uważam, że jego kadencja powinna się dawno skończyć, natomiast to, co zrobił Trybunał, jest niedopuszczalnym złamaniem prawa i konstytucji właśnie - dodał.

Hołownia: Jeśli władza zachowuje się nieprzyzwoicie, należy ją zmienić

Lider ruchu Polska 2050 Szymon Hołownia, odnosząc się do orzeczenia TK, napisał tak: "Co z tego, że w partyjnym widowisku w roli stron postępowania wystąpili wnioskodawca poseł Ast z PiS, przedstawiciel Sejmu poseł Mularczyk z PiS, przedstawiciel prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, sędzia sprawozdawca Stanisław Piotrowicz, były poseł PiS i sędzia Bartłomiej Sochański, były kandydat na prezydenta Szczecina z PiS. I oczywiście Julia Przyłębska, prezes owego zgromadzenia - towarzyskie odkrycie prezesa PiS". 

"Co z tego, że wyrok Trybunału był rządzącym potrzebny dlatego, że Senat, w którym opozycja ma większość, uniemożliwia rządzącym powołanie na następcę Adama Bodnara swojego partyjnego kolegi? Co z tego, że w składzie orzekającym zasiadał sędzia 'dubler', nielegalnie obsadzony w TK? Nic" - kontynuował. 

"Dlaczego oni to robią? Bo mogą" - stwierdził Hołownia. Jak podkreślił, jeśli władza zachowuje się nieprzyzwoicie, należy ją zmienić. "Trzeba tylko przekonać ludzi, którzy nie wierzą, że to możliwe" - dodał lider Polski 2050.

Czytaj także: Mularczyk i Ast skomentowali wyrok TK 

Darmowy program - rozlicz PIT 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy