W skrócie
- Donald Tusk odniósł się do kampanii dezinformacji dotyczącej stosunków polsko-czeskich oraz Zaolzia.
- W internecie rozprzestrzeniono plotkę, że polskie władze zamierzają przejąć część Zaolzia.
- Czeskie media informują o atakach hakerskich na strony internetowe i profil ambasadora Czech w Warszawie.
- Fałszywe informacje tworzone były z użyciem sztucznej inteligencji oraz fikcyjnych kont.
- Artykuł wskazuje, że za działaniami dezinformacyjnymi może stać Rosja, chcąca wywołać napięcia między Polską a Czechami.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Premier na platformie X skomentował akcję dezinformacyjną wymierzoną w dobrosąsiedzkie relacje Polski i Czech.
Na załączonej grafice znajdują się postacie z bajek: czeski Krecik i polski Reksio. "Reksio i Krecik wiedzą o tym od dawna. Polska i Czechy to prawdziwi przyjaciele" - napisał po czesku Donald Tusk.
Temat kampanii kłamstw na temat Zaolzia rozgrzał opinię publiczną w obu krajach. W sieci zaczęła krążyć plotka, że Polacy szykują kampanię i chcą odebrać sąsiadowi przygraniczny region.
Zaolzie. Hakerzy przejęli strony, podali fałszywą informację o planach Polski
"Denik" informuje, że hakerzy "przejęli" dwie strony, podszywając się pod należącą do Czeskiego Radia gazetę internetową iRozhlas oraz profil ambasadora Czech w Warszawie na Facebooku. Wygenerowany przez AI "użytkownik" nie godził się na rzekome polskie roszczenia terytorialne.
"Wykorzystali te działania, aby rozpowszechnić fałszywą wiadomość o planach Polski dotyczących aneksji 600 hektarów czeskich ziem" - czytamy. Z ustaleń wynika, że komunikaty stworzyła sztuczna inteligencja.
"Denik" podaje, że fałszywemu ambasadorowi Czech na wpis odpowiedział rzekomy wiceminister spraw zagranicznych Polski. Ten wskazywał, że nie domagamy się 638 hektarów czeskiej ziemi, ale 368 hektarów. "Uważajcie na dezinformację" - ostrzegał.
Kolejnym krokiem było włamanie na stronę internetową Polskiego Radia PiK. Korzystając z wykradzionego hasła, hakerzy opublikowali tekst, z którego wynikało, że Polska zamierza zająć północny skrawek terytorium Czech.
Czesi podają, że podobny komunikat pojawił się również na stronie lokalnego dziennika z Tczewa. Temat jako pierwszy opisał portal CyberDefence24, a błyskawiczna reakcja władz przerwała łańcuch kłamstw.
Kampania dezinformacji wymierzona w Polskę i Czechy
Za nagłaśnianie sprawy jest odpowiedzialny autor profilu "Adam Sikora", który utrzymuje, że Polska zamierza zająć część czeskiego terytorium.
Zdaniem redakcji portalu Seznam Zpravy to konto również może być fałszywe, a zdjęcie mężczyzny wygenerowała sztuczna inteligencja. Wspomniany "użytkownik" wzywał na Facebooku, aby ludzie zebrali się w Trzyńcu i zademonstrowali przeciwko polskim planom.
"Operacja dezinformacyjna najwyraźniej ma na celu wywołanie rozłamu między Czechami a Polakami, co byłoby szczególnie korzystne dla Federacji Rosyjskiej, ponieważ oba kraje wspierają Ukrainę w jej oporze wobec rosyjskiej agresji" - pisze "Denik".
Stojący za kampanią dezinformacji korzystają ze skomplikowanej historii relacji polsko-czeskich na Zaolziu. W październiku 1938 roku teren został anektowany przez Polskę. Władze sanacyjne wykorzystały moment słabości państwa czechosłowackiego w jego sporze z III Rzeszą.
Zaolzie, zwane również Śląskiem Cieszyńskim, współcześnie leży na pograniczu obu państw. Symbolem regionu jest miasto Cieszyn, którego część należy do Polski, a druga część - do Czech.
Źródło: "Denik", Seznam Zpravy, Interia














