Reklama

Reklama

Wypadek z udziałem premier Szydło. PO składa zawiadomienie do prokuratury

Platforma Obywatelska złoży w czwartek do prokuratury zawiadomienie ws. niedopełnienia obowiązków przez policjantów oraz prokuratora nadzorującego ich czynności po wypadku z udziałem limuzyny premier Beaty Szydło. Według Platformy chodzi o niezapewnienie kierowcy seicento dostępu do adwokata.

Posłowie PO w swym zawiadomieniu powołują się m.in. na doniesienia medialne, jakoby kierowca fiata, który uderzył w pojazd z premier na pokładzie, 21-letni Sebastian K., nie mógł skorzystać z pomocy adwokata, ponieważ został poinformowany, że na tym etapie postępowania nie jest mu w ogóle potrzebny.

Według Platformy, takie działanie może nosić znamiona przestępstwa opisanego w art. 231 kodeksu karnego ("funkcjonariusz publiczny, który, przekraczając swoje uprawnienia lub nie dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3").

Reklama

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że ubiegłotygodniowy wypadek premier Szydło pokazuje "słabość instytucji państwa". "Jednakże te wydarzenia, których jesteśmy świadkami od piątku, od momentu, w którym wydarzył się wypadek, są wydarzeniami wręcz skandalicznymi" - powiedział polityk na czwartkowej konferencji prasowej.

Jego zdaniem, wydarzenia te "obnażają słabość instytucji państwa, zarządzanego przez PiS". "Przede wszystkim pokazują jednak, że celem działań wielu instytucji i wielu osób nie jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności samego wypadku i jego przyczyn, ale celem działań tych instytucji - jak się wydaje - jest ukrycie prawdziwych przyczyn i okoliczności" - uważa Grabiec. 

Poseł PO Cezary Tomczyk jest zdania, że 21-latkowi odmówiono jednego z podstawowych praw - prawa do adwokata. "Nie możemy pozwolić na to, żeby odmówić godności młodemu człowiekowi z Oświęcimia tylko dlatego, że nie jest władzą. Władza uderza w tego młodego człowieka właśnie dlatego, że stanął na jej drodze, że nie poddał się opresji, że może mieć inne zdanie, inną wersję wydarzeń" - mówił Tomczyk.

Według niego, kontrowersje w sprawie wypadku budzi też kwestia zatrzymania kierowcy fiata oraz tego, czy został zbadany przez lekarzy po wypadku. Poseł przekonywał, że po wypadku w Oświęcimiu nie zaistniały okoliczności, które uzasadniałyby zatrzymanie Sebastiana K. "Czy możemy sobie wyobrazić, że od tej pory każda stłuczka będzie kończyła się zatrzymaniem i zarzutami?" - pytał Tomczyk.

Podkreślił, że wobec prawa wszyscy są równi. "Obojętnie, czy jest to 20-latek z Oświęcimia, czy jest to Antoni Macierewicz, który kolumną pokonuje inne samochody na czerwonym świetle, spiesząc się na galę, na której nagrodę ma mieć wręczoną Jarosław Kaczyński" - zaznaczył.

Agnieszka Pomaska (PO) zarzuciła szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi, że zamiast skupić się na wyjaśnianiu "prawdziwych" przyczyn wypadku premier Szydło, w sposób brutalny atakuje opozycję. Według niej, wciąż brakuje odpowiedzi na kilka kluczowych pytań: o której godzinie w zeszły piątek szefowa rządu wyjechała z lotniska w Krakowie (podróż do domu kontynuowała samochodem BOR), z jaką prędkością jechała rządowa kolumna. "Nie mamy rzetelnej informacji na temat tego, czy pojazd pani premier był - zgodnie z prawem - pojazdem uprzywilejowanym" - dodała posłanka PO.  

Skrytykowała fakt upublicznienia listu, który w środę do Sebastiana K. wystosowała premier Szydło. "Pani premier, apelujemy o to, żeby tej sprawy pani nie upolityczniała, żeby tak, jak pani napisała, żeby dopilnowała pani, by sprawa została wyjaśniona zgodnie z prawem, w sposób uczciwy wobec tego młodego człowieka" - podkreśliła Pomaska.

W czwartek w PolskimRadio24 wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński zapewnił, że kierowca fiata został po wypadku zbadany przez lekarza i poinformowany o możliwości skorzystania z adwokata.

Do wypadku, w którym ranna została Beata Szydło i dwóch funkcjonariuszy BOR, doszło 10 lutego wieczorem. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento. Jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo. 14 lutego prokuratorski zarzut w tej sprawie usłyszał Sebastian K., kierowca fiata. Szefowa rządu od piątku przebywa na leczeniu w Wojskowym Instytucie Medycznym.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy