Reklama

Wypadek premier: Przesłuchano sześciu świadków obrony

W śledztwie dotyczącym wypadku z udziałem premier Beaty Szydło w Oświęcimiu przesłuchiwano w czwartek sześciu świadków zgłoszonych przez obrońcę podejrzanego Sebastiana K. - poinformowała w komunikacie prasowym Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

"Czynności te wykonywane są przez prokuratorów prowadzących postępowanie w siedzibie Prokuratury Rejonowej w Oświęcimiu przy udziale obrońcy podejrzanego" - dodano w komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej prokuratury.

Obrońca podejrzanego mec. Władysław Pociej zgłosił do przesłuchania łącznie ośmioro świadków. 

Jak informowała w środę prokuratura, w śledztwie przesłuchano także matkę podejrzanego o nieumyślne spowodowanie wypadku Sebastiana K.

"Dowód o szczególnym znaczeniu"

Prokuratura potwierdziła także w środę wcześniejsze informacje PAP na temat skutecznego odczytu danych z rejestratora samochodu audi A8, którym poruszała się premier Seata Szydło. Nie podała jednak informacji, z ilu urządzeń udało się sczytać dane. Według prokuratury "jest to dowód o szczególnym znaczeniu" jako "dowód absolutnie bezwpływowy, czyli taki, który powinien umożliwić prokuratorom najbliższe prawdy ustalenia co do okoliczności, które zaważyły na tym, że do wypadku doszło, i że miały taki a nie inny przebieg" - jak mówił rzecznik Prokuratury regionalnej w Krakowie prok. Włodzimierz Krzywicki.

Reklama

W sprawie wypadku w ubiegły czwartek blisko trzy godziny zeznawała premier Beata Szydło.

Co wydarzyło się w Oświęcimiu

Do wypadku doszło 10 lutego w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów (pojazd premier Beaty Szydło jechał w środku) wyprzedzała fiata seicento; jego 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto szefowej rządu, które następnie uderzyło w drzewo. Poszkodowana została premier, szef jej ochrony, lżejsze obrażenia miał kierowca audi.

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Kierowca nie przyznał się do winy, prokuratura nie podaje treści jego wyjaśnień.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: wypadek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy