Reklama

Reklama

Wypadek Beaty Szydło. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel: Gdzie tu skandal?

- Wszystko tam mamy, składnie fałszywych zeznań, zastraszanie świadków, podważanie ich wiarygodności, wreszcie skazanie młodego człowieka - mówił w interiowej dogrywce "Śniadania Rymanowskiego" Grzegorz Schetyna o najnowszych doniesieniach o wypadku byłej premier Beaty Szydło. Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel w odpowiedzi zacytował wyrok sądu i uznał, że informacje mediów "nie są nowe".

"Gazeta Wyborcza" napisała w piątek, że funkcjonariusze b. SOP, którzy w 2017 r. brali udział w wypadku auta, którym jechała Szydło, składali fałszywe zeznania w śledztwie dotyczącym okoliczności zdarzenia. Przyznał to w rozmowie z gazetą jeden z oficerów, b. funkcjonariusz Piotr Piątek. Chodzi o sygnały dźwiękowe w rządowej kolumnie, które - jak zeznali funkcjonariusze SOP - były włączone w czasie, gdy wydarzył się wypadek. Kierowca seicento, Sebastian Kościelnika, w które uderzył pojazd z Szydło, twierdził jednak, że sygnałów nie było. Podobne zeznania złożyli inni świadkowie zdarzenia. Piątek przyznał w rozmowie z "GW", że sygnały dźwiękowe były wyłączone.

Reklama

Grzegorz Schetyna: Opinia publiczna musi się o tym dowiedzieć

- Informacja, która pojawiła się w piątek w "Gazecie Wyborczej", na pewno wymaga weryfikacji. Niech się tym zajmą stosowne instytucje, które zbiorą materiał, przeprowadzą ewentualne postępowanie i przesłuchają świadków - mówił prezydencki minister Piotr Ćwik. Jak dodał, zdarzało się, że "GW" "coś publikowała, a potem przepraszała za swoje informacje".

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) podkreślił, że sprawa wymaga weryfikacji. - Mnie ciekawi co w trakcie śledztwa powiedziała ówczesna premier rządu Beata Szydło. Jeśli się okaże, że mówiła podobnie jak będący pod presją funkcjonariusze SOP, to wtedy będzie już gruba sprawa - mówił.

Grzegorz Schetyna (PO) stwierdził, że sprawa wypadku to "państwo PiS w pigułce". - Wszystko tam mamy, składnie fałszywych zeznań, zastraszanie świadków, podważanie ich wiarygodności, wreszcie skazanie młodego człowieka i pokazanie, że jest winny w pierwszych godzinach historii przez ministrów waszego rządu - mówił do obecnego w studiu wicerzecznika Radosława Fogla.

- Uważam, że opinia publiczna musi się o tym dowiedzieć - czy premier Szydło składała fałszywe zeznania - podsumował.

Radosław Fogiel: Gdzie tu nowość?

Odpowiadając przedmówcom Radosław Fogiel zacytował fragment artykułu Interii z 2020 r.

"Sędzia uznała jednak, że przepisy złamał również kierowca BOR. W uzasadnieniu czytamy m.in., że trzy rządowe auta nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej, gdyż używały tylko sygnalizacji świetlnej (zabrakło wymaganej sygnalizacji dźwiękowej). W tej sytuacji kierowcy audi zarzucono wyprzedzanie na podwójnej ciągłej linii i na skrzyżowaniu. Sąd postanowił poinformować o tym fakcie prokuraturę" - brzmi fragment.

- W związku z tym gdzie tu skandal, gdzie tu nowość? Jeżeli sąd doskonale wiedział, że nie było sygnalizacji dźwiękowej, tak twierdzi w swoim wyroku, to ten artykuł ("GW" - red.) nie wnosi nic nowego - komentował Fogiel.

- Sytuacja wygląda tak, że przyszedł jakiś człowiek do redaktora Czuchnowskiego, a jemu oczy zaszły mgłą i łyknął wszystko, co tamten mu powiedział - dodawał poseł.

Krzysztof Bosak: Kultura podwójnych standardów

- Sąd uznał, że nie było sygnałów dźwiękowych, bo nie uznał waszych fałszywych zeznań - przerwał Foglowi Grzegorz Schetyna.

- Myśli pan, że gdyby sąd doszedł do wniosku, że były fałszywe zeznania, to przeszedłby nad tym do porządku dziennego? Bądźmy poważni - odpowiedział wicerzecznik PiS.

Lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty, przyznał, że jeśli potwierdzą się informacje o tym, że "borowcy zostali zmuszeni do kłamania", a "wszyscy w tej kolumnie spali", to "będzie to skandal". - Nikogo nie oskarżam, ale stawiam znak zapytania przy wyroku sądu - dodał.

Krzysztof Bosak (Konfederacja) przypomniał, że sąd nie ma obowiązku składania doniesienia do prokuratury w przypadku sprzecznych zeznań.

- To dość oczywiste, że w czasie wypadku i po wypadku doszło do nadużyć. Moim zdaniem to pokazuje szerszy problem - w służbach odpowiadających za bezpieczeństwo i porządek w państwie mamy ciągle kulturę łamania procedur i zamiatania spraw pod dywan. To spadek po PRL-u gdzie mieliśmy kulturę podwójnych standardów w każdej możliwej dziedzinie - podkreślał.

Reklama

Reklama

Reklama