Reklama

Reklama

Wycofany projekt wróci. Prezes PiS: Jeżeli ktoś miałby mieć procesy, to oni

Pierwszy projekt tzw. ustawy abolicyjnej był źle sformułowany; został napisany nowy projekt i będzie teraz złożony w Sejmie - powiedział w niedzielę Jarosław Kaczyński. Dodał, że przekazanie spisów wyborców było "luką prawną", jednak oczywistym jest, że samorządowcy przekazując spisy "działali zgodnie z prawem i konstytucją, a ci którzy odmówili - łamali prawo". "Jeżeli ktoś miałby mieć procesy, to oni" - stwierdził.. W trakcie swojego przemówienia powiedział też, że "jeśli przed wyborami sondaże będą wskazywały na możliwość naszego zwycięstwa, zaczną się awantury".

Prezes PiS Jarosław Kaczyński w niedzielę podczas spotkania z mieszkańcami Ostródy był pytany m.in. o działania wobec samorządowców, którzy w 2020 r. przekazali Poczcie Polskiej spisy wyborców, co miało umożliwić tzw. wybory kopertowe. Wobec niektórych samorządowców złożone zostały zawiadomienia do prokuratury, w których wskazuje się na możliwe przekroczenie uprawnień przez organy wykonawcze gmin.

Prezes PiS przypomniał, że został przygotowany projekt ustawy, jednak był on tak sformułowany, że sądy mające "bardzo złą wolę", aby w ogóle tego typu sprawy rozpatrywać, mogłyby się "wykręcać od zastosowania tej ustawy". - Została napisana inna, będzie teraz złożona w parlamencie - dodał.

Reklama

Kaczyński: Przekazanie spisów wyborców było "luką prawną"

Kaczyński podkreślił, że samorządowcy udostępniając spisy wyborów działali w zgodzie z konstytucją. "Konstytucja wyraźnie mówi o terminie wyborów i o tym, że marszałek Sejmu wyznacza termin tych wyborów" - powiedział. Dodał, że zbliżający się termin wyborów, pomimo trwającej epidemii, sprawiał, że wybory "trzeba było przeprowadzić".

Prezes PiS podkreślił, że przekazanie spisów wyborców było "luką prawną", jednak oczywistym jest, że samorządowcy przekazując spisy "działali zgodnie z prawem i konstytucją, a ci którzy odmówili - łamali prawo". - Jeżeli ktoś miałby mieć procesy, to oni - stwierdził.

Ustawą miał się zająć Sejm

W czwartek Sejm miał zająć się złożonym przez PiS projektem ustawy PiS ws. legalności przekazania danych wyborców Poczcie Polskiej, jednak Marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała, że po zasięgnięciu opinii Konwentu Seniorów podjęła decyzję o skreśleniu z porządku obrad tego projektu.

Zakładał on, że wójt, burmistrz lub prezydent miasta, który w czasie stanu epidemii przekazał Poczcie Polskiej spis wyborców w związku z wyborami prezydenckimi, nie popełnił przestępstwa. Projekt przewidywał umorzenie trwających w tej kwestii postępowań, a także zatarcie z mocy prawa wyroków, które już zapadły.

Wybory prezydenckie miały się odbyć 10 maja 2020 r., w czasie gdy w Polsce trwała epidemia COVID-19. Rządzący zaplanowali, że w tej sytuacji wybory odbędą się wyłącznie drogą korespondencyjną. Za organizację głosowania - zgodnie z ustawą z 6 kwietnia tamtego roku o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów na prezydenta zarządzonych w 2020 r. - odpowiadał minister aktywów państwowych Jacek Sasin. Ostatecznie jednak ustawa ta weszła w życie dopiero 9 maja, a wybory zostały przesunięte. Wcześniej wydrukowane zostały m.in. pakiety wyborcze; ich dostarczeniem miała się zająć Poczta Polska, posługująca się spisami wyborców pozyskanymi od władz lokalnych.

Wobec samorządowców, którzy przekazali wtedy spisy wyborców Poczcie Polskiej, składane były zawiadomienia do prokuratur, w których wskazywano na możliwe przekroczenie uprawnień przez organy wykonawcze gmin. W marcu 2022 r. Sieć Obywatelska Watchdog Polska podała, że zapadł pierwszy wyrok w jednej z rozpoczętych w ten sposób spraw - Sąd Rejonowy w Wągrowcu uznał, że wójt gminy Wapno przekroczył uprawnienia i działał bez podstawy prawnej, przekazując dane wyborców. 

Kaczyński: Jeśli sondaże będą po naszej stronie, zaczną się awantury

W trakcie spotkania z mieszkańcami Ostródy Kaczyński wyraził też przekonanie, że "jeśli tylko przed wyborami sondaże będą wskazywały (...) choćby na możliwość naszego zwycięstwa, to zaczną się awantury". - Nie trzeba urządzić awantur w 28 tysiącach czy 30 tysiącach miejsc, bo jest 28 tysięcy Obwodowych Komisji Wyborczych, wystarczy zrobić to w kilkuset miejscach, a może nawet w kilkudziesięciu, tak żeby w każdym okręgu wyborczym ze dwie takie awantury były, pokazać to w mediach i pokazać to na świecie, i będzie wtedy takie przeświadczenie na świecie - powiedział.

- A my będziemy długo tłumaczyć, co to były za wybory, to były jakieś awantury, jakieś bojówki. Będą swoje własne wyczyny przypisywać nam - dodał.

Zdaniem prezesa PiS "może być naprawdę trudno, dlatego musimy doprowadzić do tego, żeby to było sparaliżowane, uniemożliwione. Te wybory będą uczciwe. Mamy pełne szanse w nich wygrać, szczególnie, jeśli będziemy potrafili dać sobie radę z zimą".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy