Wrze po decyzji ws. edukacji zdrowotnej. Fala komentarzy
"Rolę wychowania młodego pokolenia przejmą tęczowi rewolucjoniści" - napisał Jacek Sasin z PiS. "Świadome dbanie o zdrowie musi być tak samo ważne jak matematyka czy język polski" - skomentowała z kolei Kinga Gajewska z KO. To tylko niektóre z komentarzy, które pojawiły się w sieci po ogłoszeniu, że edukacja zdrowotna w nowym roku szkolnym będzie przedmiotem obowiązkowym.

W skrócie
- Barbara Nowacka ogłosiła, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września 2026 roku, z wyłączeniem modułu edukacji seksualnej.
- Decyzja MEN spotkała się z krytyką polityków opozycji oraz części koalicji rządzącej.
- W mediach społecznościowych pojawiły się także pozytywne opinie dotyczące wprowadzenia obowiązkowej edukacji zdrowotnej.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Barbara Nowacka w czwartek rano ogłosiła długo zapowiadaną decyzję MEN w sprawie przyszłości edukacji zdrowotnej. Przedmiot ten od 1 września 2026 roku będzie obowiązkowy - poza modułem dotyczącym edukacji seksualnej.
Decyzja resortu edukacji wywołała falę komentarzy na polskiej scenie politycznej, zarówno z prawej jak i z lewej strony.
Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa. Fala komentarzy
"'Idziemy po Wasze dzieci - z naszą skrajnie lewicową ideologią'. Taki komunikat wysłała dziś minister Nowacka, zapowiadając zmuszenie uczniów do uczęszczania na tzw. edukację zdrowotną. Koniec z decydowaniem przez rodziców o własnych dzieciach - rolę wychowania młodego pokolenia przejmą tęczowi rewolucjoniści" - skomentował Jacek Sasin, były minister aktywów państwowych.
W podobnym duchu wypowiedział się także kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera, Przemysław Czarnek. "Czyli Koalicja Obywatelska Tuska, ze swoimi skandalami z dolnośląskiego, ustami Nowackiej mówi Polakom: 'IDZIEMY PO WASZE DZIECI'" - napisał na portalu X.
Krytyczne głosy pojawiają się także ze strony polityków koalicji rządzącej. "Szlag człowieka trafia, jak patrzy na to, co dzieje się w edukacji" - napisała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
"Rok temu jako Polska 2050 mówiliśmy: edukacja zdrowotna powinna być obowiązkowa poza modułem edukacji seksualnej. Co na to mówiło Ministerstwo? NIE" - wyjaśniła, w dalszej części wpisu poruszając także temat smartfonów w szkole.
Edukacja zdrowotna. "Tęczowi rewolucjoniści" vs. "dbanie o zdrowie dzieci"
W mediach społecznościowych pojawiają się jednak także pozytywne oceny decyzji MEN. - Edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa od 1 września 2026 r. Bardzo dobra informacja. Wreszcie! - napisał poseł Tomasz Trela z Lewicy.
"To inwestycja w profilaktykę depresji, uzależnień, otyłości, przemocy rówieśniczej i w budowanie umiejętności dbania o siebie i innych od najmłodszych lat. Jeśli szkoła ma naprawdę przygotowywać do życia, to świadome dbanie o zdrowie musi być tak samo ważne jak matematyka czy język polski" - skomentowała Kinga Gajewska z KO.
Swojego zadowolenia z decyzji MEN nie kryła także Kamila Gasiuk-Pihowicz, europosłanka KO. "Bardzo dobra decyzja! Dbamy o zdrowie naszych dzieci, jednocześnie zostawiamy rodzicom wybór we wrażliwych kwestiach" - podkreśliła.
Z kolei poseł niezrzeszony Marcin Józefaciuk zaznaczył, że choć obowiązkowa edukacja zdrowotna to dobra zmiana, to jednocześnie skrytykował minister Nowacką za uleganie naciskom ws. nieobowiązkowego modułu edukacji seksualnej.
"Zamiast chronić dzieci i dać im narzędzia, wiedzę, postanowiła przerzucić decyzję i walkę o dobrostan dzieci na szkoły i nauczycieli, którzy będą pod butem rodziców" - dodał.










