Reklama

Reklama

Wpadka Akademii PiS. Cenckiewicz nie słyszał o... własnym wykładzie

W ostatni piątek ruszyła Akademia PiS, czyli cykl szkoleń dla członków partii. Inicjatywę zainaugurował prezes Jarosław Kaczyński, a Polskiej Agencji Prasowej przekazano listę wykładowców, na której znalazł się m.in. Sławomir Cenckiewicz. - O swoim wykładzie dowiedziałem się z internetu - przekazał Interii historyk, szef Wojskowego Biura Historycznego oraz jeden z zapowiadanych prelegentów. Choć, jak zaznacza, w wakacje wstępnie zgodził się wziąć udział w przedsięwzięciu PiS.

Oczekiwania wobec Akademii PiS z pewnością są duże. - To projekt intelektualno-kompetencyjny, który powoli nam znaleźć odpowiedzi na kluczowe pytania zadawane przez wyborców. Już dziś musimy rozmawiać o tym, jaką Polskę chcemy widzieć, gdy przejdziemy przez obecne zawirowania gospodarcze i geopolityczne - deklarował Krzysztof Szczucki, prezes Rządowego Centrum Legislacji i kierownik inicjatywy.

Tuż przed inauguracją cyklu ogłoszono też nazwiska mówców. Należą do nich m.in. premier Mateusz Morawiecki, prezes PKN Orlen Daniel Obajtek, minister rodziny Marlena Maląg czy europoseł Karol Karski. Ten ostatni podkreśla, że prowadził już wiele wykładów.

Reklama

- Jestem profesorem Uniwersytetu Warszawskiego, od ponad 30 lat zajmuję się zawodowo prawem międzynarodowym i prawem unijnym. Kiedy w połowie lat 90. na wydziale prawa Uniwersytetu Warszawskiego uruchamiano wykład kursowy z prawa europejskiego, powierzono go właśnie mnie, wtedy jeszcze młodemu magistrowi - opowiada Karski. - A dzisiaj, dzięki mandatowi europosła, mogę zajmować się tym, do czego jestem zawodowo i naukowo przygotowany, także od strony praktycznej - podkreśla. I nie ukrywa, że sam chętnie posłucha kolegów, którzy są doświadczeni w innych dziedzinach.

PiS zapłaci nawet 1000 zł

Chociaż impreza niewątpliwie jest partyjna, zgodnie z zapowiedziami organizatorów, wezmą w niej udział także niezależni naukowcy. Chodzi o Sławomira Cenckiewicza, dyrektora Wojskowego Biura Historycznego oraz Piotra Gontarczyka z IPN. Pierwszy ma mówić o spuściźnie Lecha Kaczyńskiego, drugi komentować Okrągły Stół. Tylko czy taki występ nie dyskwalifikuje badaczy jako uczonych?

Decyzja o tym, żeby prowadzić wykłady dla partii politycznej to jakaś deklaracja: oznacza, że fachowcy nie darzą pogardą obozu PiS. Może patrzą nawet z sympatią. Nie sprawdzałem jednak, czy wykładowcy są członkami partii, kogo popierają - w rozmowie z Interią deklaruje Szczucki. - To tematyka jest kluczem doboru prelegentów. Jeśli mówimy o naukowcach, ważne są ich zainteresowania badawcze. Zaznaczę, że nie o wszystkich nazwiskach powiedzieliśmy, bo dotąd nie pytałem zainteresowanych czy chcą ich publicznego ogłoszenia - podkreśla.

Jak ustaliliśmy, wiosną jednym z wykładowców będzie również prof. Genowefa Grabowska, kierownik Katedry Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Uniwersytetu Śląskiego. - Zostałam zaproszona do wygłoszenia kwestii merytorycznych, a nie partyjnych. Rozumiem, że słuchaczami będą nie tylko członkowie partii, a ludzie interesujący się problematyką. Dlatego dziwi mnie trochę przypinanie łatki - tłumaczy była europosłanka. - Prowadziłam wykłady w bardzo wielu miejscach, dla różnych słuchaczy. Nigdy nie pytałam, jaką opcję polityczną reprezentują. To ważniejsze, żeby rozmawiać z ludźmi merytorycznie, żeby wiedza, którą się dzielimy, powodowała zainteresowanie i była przydatna - uważa.

Przewidziano wynagrodzenia dla niektórych wykładowców, chociaż politycy nie będą brali dodatkowych pieniędzy za swoje wystąpienia. - Zakładamy, że w przypadku wykładowców niezwiązanych z PiS może pojawić się taka potrzeba. To kwestia negocjacji bezpośrednio przed wykładami - usłyszeliśmy od prezesa RCL. - Nie przewiduję jednak, by kwota wyniosła więcej niż 1000 zł. Chodzi raczej o zrekompensowanie dojazdów i innych kosztów. Trzeba przy tym podkreślić, że wszystko jest finansowane z funduszy partyjnych - dodaje.

Cenckiewicz: Nie wiem, co to jest

Jak się okazuje, nie wszyscy z zapowiedzianych już oficjalnie wykładowców wiedzą o swoim uczestnictwie w Akademii PiS. Kiedy zapytaliśmy Sławomira Cenckiewicza o jego wystąpienie dotyczące spuścizny Lecha Kaczyńskiego, przekazał nam, że kiedyś "wstępnie wyraził zgodę". W wakacje odbył na ten temat "luźną rozmowę, bez formalności". Jak stwierdził, lubi uczyć polityków, ale nie wie za wiele o Akademii PiS oraz o wykładzie, który miałby poprowadzić.

- Mnie nawet na inaugurację nikt nie zaprosił, a o tym, co pan pisze (wykładzie dotyczącym śp. prezydenta i uczestnictwie w Akademii PiS - red.), wiem z Twittera - z rozbrajającą szczerością przyznał szef Wojskowego Biura Historycznego. Do czasu publikacji tekstu nie odpowiedział na pytanie, czy w ogóle weźmie udział w inicjatywie PiS. O wystąpieniu wśród polityków oraz o Okrągłym Stole próbowaliśmy porozmawiać również z doktorem Piotrem Gontarczykiem. Historyk odmówił jednak komentarza ze względu na swój stan zdrowia.

Z kolei prof. Grabowska traktuje swoje wystąpienie jako misję: - Sądzę, że w obecnej sytuacji wszystkie ugrupowania powinny się dokształcać. Dbać, żeby ludzie, którzy ich reprezentują mieli odpowiednią wiedzę i później się nie kompromitowali. Dziś w telewizji usłyszałam, że niektórzy politycy nie wiedzą, kto wybudował Pałac Saski. I to ludzie z dyplomem magistra! - załamuje ręce prawniczka. - To przykre. Więc jeżeli można coś zrobić, żeby społeczeństwo zyskało większą wiedzę i zrozumienie procesów między Unią a Polską, to wszyscy powinniśmy w tym kierunku pracować, bez względu na osobiste poglądy - dodała.

Słuchaczami Akademii PiS są parlamentarzyści, członkowie Forum Młodych PiS oraz niektórzy samorządowcy. Jak udało nam się dowiedzieć, dotychczas zgłosiło się ok. 150 osób, więc uczestnicy mieszczą się w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie. Zgodnie z programem ani testów, ani dyplomów nie będzie.

Jakub Szczepański 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy