Reklama

Reklama

WOT gotowe do obrony granicy. Pierwsze bataliony wezwane

Podnosimy gotowość naszych sił do wsparcia Straży Granicznej w odpowiedzi na agresywne działania strony białoruskiej - konwojowanie tysięcy osób w kierunku polskiej granicy - poinformował w poniedziałek rzecznik WOT płk Marek Pietrzak. O godzinie 15:00 WOT poinformował o wezwaniu w trybie alarmowym dwóch batalionów 1 Podlaskiej Brygady OT. W gotowości jest 8 tys. żołnierzy z trzech województw.

Podnosimy gotowość naszych sił do wsparcia Straży Granicznej w odpowiedzi na agresywne działania strony białoruskiej - konwojowanie tysięcy osób w kierunku polskiej granicy - poinformował w poniedziałek rzecznik WOT płk Marek Pietrzak.

WOT w gotowości

W poniedziałek rano rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn informując o dużej grupie migrantów, która planuje przekroczyć granicę Białorusi z Polską, napisał na Twitterze, że rozpoczęła się właśnie największa do tej pory próba masowego siłowego wejścia na teren Polski. Do wpisu dołączył film, na którym widać, jak wzdłuż drogi maszeruje grupa kilkuset osób z bagażami. Wśród nich są także dzieci.

Reklama

"Podnosimy gotowość naszych sił w odpowiedzi na agresywne działania strony białoruskiej - konwojowanie tysięcy osób w kierunku polskiej granicy" - napisał płk Pietrzak w poniedziałek na Twitterze.

"Podnosimy alert gotowości naszych sił do wsparcia Straży Granicznej! Od g. 10.30 100 procent żołnierzy 1,2,4 BOT jest w 6-godzinnej got. do działania. Żołnierze! Sprawdźcie wyposażenie i środki łączności, powiadomcie pracodawców i bliskich!" - czytamy na Twitterze Wojsk Obrony Terytorialnej.

Chwilę po godz. 15:00 na koncie twitterowym WOT ukazała się informacja o wezwaniu do swoich jednostek dwóch podlaskich batalionów

"Uwaga pracodawcy! Od godz.15.00, ze względu na sytuację na granicy, żołnierze OT dwóch batalionów lekkiej piechoty (Białystok i Hajnówka) z 1 Podlaskiej Brygady OT zostali wezwani do swoich jednostek w trybie alarmowym" - czytamy. 

Lubelscy terytorialsi gotowi

- Żołnierze 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej sprawdzają swój sprzęt, środki łączności, powiadamiają swoich pracodawców, bliskich i są w gotowości do podjęcia działań w trybie sześciogodzinnym - poinformował w poniedziałek oficer prasowy 2 LBOT kpt. Damian Stanula. Podwyższony alert gotowości wprowadzony w poniedziałek przez dowództwo dotyczy blisko 8 tys. żołnierzy WOT z trzech województw: lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

Jak zaznaczył, to nie pierwszy raz, gdy żołnierze 2 LBOT są w gotowości do powołania alarmowego. Procedury takiego stawiennictwa mieli już okazję przećwiczyć, m.in. w ubiegłym roku, a ostatnio również w dniach 22-24 października br. podczas ćwiczeń pod kryptonimem "Osłona-21" w pasie przygranicznym.

Kpt. Stanula zaznaczył, że w obliczu wydarzeń na granicy lubelscy terytorialsi wzmacniają swoje wsparcie dla Straży Granicznej. Żołnierze WOT realizują całodobowe patrole piesze, kołowe, patrole wodne z wykorzystaniem łodzi saperskich, patrole konne oraz prowadzą obserwację terenu z powietrza przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych FlyEye. Cały czas działa również mobilny zespół oceny wsparcia, którego zadaniem jest wsparcie mieszkańców objętych stanem wyjątkowym.

Obecnie na wsparcie granicy na odcinku białoruskim delegowanych jest 12 tys. żołnierzy Wojska Polskiego. Wojska Obrony Terytorialnej od ponad dwóch miesięcy prowadzą operację pk. "Silne Wsparcie", której jednym z celów jest wsparcie funkcjonariuszy SG w uszczelnieniu granicy z Białorusią.

Rzecznik WOT: "Będziemy reagować adekwatnie"

- Jesteśmy przygotowani, żeby reagować adekwatnie i będziemy bronili granicy w takim stopniu, aby było to właściwe dla sytuacji - zapewnił rzecznik WOT płk. Marek Pietrzak w rozmowie z Polsat News. Dodał, że żołnierze na granicy muszą stosować się do zasad użycia broni.

Rzecznik "terytorialsów" przyznał, że WOT poza obserwacjami przy użyciu środków rozpoznawczych prowadzonych w terenie, na granicy polsko-białoruskiej, "obserwuje też to co dzieje się w infosferze".

Wyjaśnił, że chodzi m.in. o materiały filmowe z Białorusi, od osób, które obserwują kryzys migracyjny z terenu tego państwa. - Analizujemy to, co się dzieje - zapewnił. Mówiąc o dużych grupach migrantów - którzy, jak pokazują media w poniedziałek gromadzą się po stronie białoruskiej, pod ogrodzeniem zbudowanym na polskiej granicy - płk. Pietrzak ocenił, że jest tam skupisko kilku tysięcy osób, które stoi na linii naszej granicy i "nie przyszli tam na grilla". - Możemy się spodziewać, że dojdzie do naruszenia tej granicy - powiedział.

"Działania adekwatne do zagrożenia"

Zapewnił, że w takiej sytuacji działania funkcjonariuszy Straży Granicznej i wojska będą adekwatne do zagrożenia. - Mamy tam jasno określone tak zwane reguły, prawo użycia broni i będziemy przestrzegali tych zapisów. Działania, które wykraczają poza to prawo użycia broni i środków przymusu bezpośredniego - nic takiego się nie zadzieje - powiedział.

Płk. Pietrzak został też zapytany jak zachowa się strona Polska, w sytuacji gdy migranci tłoczący się pod polską granicą, powstrzymywani przed jej naruszeniem przez polskie zasieki, zostaną odgrodzeni drutem kolczastym przez Białorusinów i tym samym zostanie odcięta im droga powrotu. - To jest sytuacja podżegania tego kryzysu i podnoszenia go na kolejny poziom - powiedział rzecznik WOT. Stwierdził też, że obecność kobiet i dzieci w tych grupach migrantów "gra na emocje" i pobudza "pewne ośrodki po naszej stronie, które dają się w to wmanipulować".

Zapewnił, że są gotowe warianty działań na takie okoliczności. Według niego są one "bardzo różne" i "objęte pewną klauzulą". - Służby i wojsko analizuje różne scenariusze. Nasze ośrodki analityczne spędzają dużo czasu, aby próbować się wpisać w to, jakie mogą być kolejne ruchy po stronie białoruskiej, abyśmy byli gotowi na te działania - powiedział.

Polscy żołnierze przed trudnym zadaniem

Zapytany, w jakich sytuacjach strona polska będzie mogła użyć broni, płk. Pietrzak ocenił, że jest to "trudne pytanie". Mówiąc o sytuacjach z zeszłego tygodnia, gdy pojawiały się informacje o przekroczeniu polskiej granicy przez osoby umundurowane i uzbrojone w broń długą stwierdził, że są to sytuacje trudne dla polskich żołnierzy, którzy muszą się w nich odnaleźć i podjąć błyskawiczne decyzje, zgodne z prawem użycia broni.

Stwierdził też, że nie należy w tej sytuacji "epatować i podnosić temperatury" mówiąc o użyciu broni. - Jesteśmy przygotowani, żeby reagować adekwatnie i będziemy bronili granicy w takim stopniu, aby było to właściwe dla sytuacji - zapewnił.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje. Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego przylegających do granicy z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy.

Czytaj też: Barbara Kurdej-Szatan o Straży Granicznej. Fala krytyki i materiał w "Wiadomościach"

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje