Wojsko poderwało samoloty. Dwa polskie lotniska zamknięte
Lotniska w Rzeszowie i Lublinie wznowiły działalność po tymczasowym zamknięciu - poinformowała Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Powodem wstrzymania lotów była mobilizacja polskiego lotnictwa, które prewencyjnie zareagowało na nocny atak Rosji na Ukrainę.

W skrócie
- Lotniska w Rzeszowie i Lublinie zostały czasowo zamknięte z powodu działań polskiego lotnictwa wojskowego.
- Po ataku Rosji na Ukrainę polskie siły powietrzne zostały postawione w stan gotowości, jednak nie odnotowano zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej.
- Nocny atak Rosji na Kijów spowodował śmierć jednej osoby i odcięcie ponad 5,5 tysiąca budynków od ogrzewania.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
"W związku z koniecznością zapewnienia swobody działania lotnictwa wojskowego, lotniska w Rzeszowie i Lublinie wstrzymały operacje lotnicze" - przekazała PANSA na platformie X o godz. 6.49.
Jak informuje agencja Reutera, przygotowano miejsce dla wojskowych myśliwców. Według przekazywanych informacji poderwanie polskiego lotnictwa było rutynowe.
Po godz. 7.40 Polska Agencja Żeglugi Powietrznej poinformowała, że lotniska w Rzeszowie i Lublinie wznowiły operacje lotnicze.
Polskie wojsko w gotowości po ataku Rosji na Ukrainę
- Wszystko to w związku z działalnością lotnictwa rosyjskiego, jaką obserwowaliśmy nad Ukrainą - tłumaczyła w rozmowie z TVN24 major Ewa Złotnicka, zastępca rzecznika prasowego Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zborjnych
Major zaznaczyła, że nie było zagrożenia dla polskiej przestrzeni powietrznej.
- Polskie Siły Powietrzne dmuchają na zimne. (...) Trzeba dmuchać na zimne i za każdym razem, kiedy Rosja podrywa bombowce strategiczne albo myśliwce, które mogą przenosić rakiety hipersoniczne, Polska po prostu aktywuje swoje systemy, żeby być w pełnej gotowości - dodał na antenie wiceminister obrony Cezary Tomczyk.
Nocny atak na Kijów. Jedna osoba nie żyje
Ukraińska agencja Unian podała, że w wyniku nocnego ataku Rosji na stolicę Ukrainy ponad 5,5 tysiąca budynków kilkukondygnacyjnych zostało odciętych od ogrzewania.
Według burmistrza Kijowa Witalija Kliczko 80 proc. tych budynków to mieszkania, które 9 stycznia utraciły dostęp do ciepłowni.
Władze Kijowa podały, że w wyniku ataku w regionie zginęła jedna osoba. "W wyniku masowego ataku w dzielnicy 50-letni mężczyzna został śmiertelnie raniony. Lekarze walczyli o jego życie, ale niestety nie mogli go uratować" - napisał gubernator Mykola Kalashnyk na Telegramie.
Dodał, że w wyniku ataku uszkodzone zostały także budynki dwóch stacji benzynowych.












