Reklama

Reklama

Wójcik o sprawie Stachowiaka: Czekać na oficjalne komunikaty

"Należy poczekać na komunikaty oficjalne, nie chcę się włączać w dywagacje medialne. Nie widziałem komunikatu" - powiedział wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik, pytany, kto - policja czy prokuratura - miał dostęp do nagrań z użycia paralizatora wobec Stachowiaka.

Dzisiaj w TVN 24 Wójcik był pytany o to, kto kłamie w sprawie dostępu do taśm dokumentujących użycie przez policję paralizatora wobec Igora Stachowiaka w maju 2016 r. Mężczyzna mimo reanimacji zmarł. Środowe "Fakty" TVN podały, że policja miała dostęp do nagrań. Rzecznik Komendy Głównej Policji mł. insp. Mariusz Ciarka oświadczył, że komendant główny nie miał dostępu do nagrania, dysponował nim wyłącznie prokurator.  

Pytany o to Wójcik odpowiedział, że trudno mu się w tej sprawie wypowiadać. "Należy poczekać na komunikaty oficjalne. Nie chcę się włączać w te dywagacje medialne. Nie widziałem, żeby był oficjalny komunikat na stronie prokuratury w tej sprawie" - stwierdził.  

Reklama

"Fakty" podały wczoraj, że 18 maja, trzy dni po śmierci mężczyzny, na polecenie Komendanta Głównego Policji policyjne biuro kontroli zwróciło się do prokuratora z wnioskiem o zapoznanie się z aktami i otrzymało zgodę, a dzień później dwaj funkcjonariusze potwierdzili zapoznanie się z aktami własnoręcznymi podpisami. Cytowana w materiale rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik przekazała, że 19 maja 2016 roku kontrolerzy zapoznali się z aktami sprawy, w których znajdował się zapis z paralizatora Taser X2. Dodała, że funkcjonariusze policji mieli możliwość obejrzenia i wykonania kopii materiału dowodowego przekazanego im w całości. 

Wójcik był też pytany o to, czy w sprawie projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa Prawo i Sprawiedliwość jest gotowe iść na kompromis.  

"PiS poszło na rękę, i to bardzo daleko. Ukłonem w stronę sędziów, różnych środowisk akademickich, było to, że przyjęliśmy poprawkę, że kandydatów na kandydatów (do Krajowej rady Sądownictwa) zgłaszają środowiska sędziowskie" - odpowiedział wiceminister. 

Projekt przewiduje m.in. powstanie w KRS dwóch izb oraz wygaszenie, po 30 dniach od wejścia noweli w życie, kadencji jej członków. Według MS, ma to zobiektywizować tryb wyboru kandydatów, bo dotychczas o wyborze członków Rady "decydowały w praktyce sędziowskie elity". Według projektu, jeżeli obie izby będą miały różne opinie o kandydacie na sędziego, wówczas ta, która wydała o nim opinię pozytywną, może wnioskować o decyzję Rady w pełnym składzie. Wówczas za kandydatem musiałoby się opowiedzieć 2/3 składu całej Rady. W środę sejm debatował o projekcie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy