Reklama

Reklama

Witold Waszczykowski o sytuacji międzynarodowej i zagrożeniach dla Polski

Szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski podczas czwartkowego posiedzenia sejmowej komisji spraw zagranicznych zdał relację z głównych kierunków polskiej polityki zagranicznej oraz stojących przed naszym krajem zagrożeń - wynika z wypowiedzi posłów komisji.

Minister odpowiadał też na pytania posłów, dotyczące m.in. wystąpień przedstawicieli Komisji Europejskiej na temat sytuacji w Polsce, stosunków polsko-niemieckich oraz nieoficjalnego środowego spotkania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z węgierskim premierem Viktorem Orbanem.

Spotkanie komisji z Waszczykowskim było zamknięte dla mediów.

Wiceszef komisji spraw zagranicznych Robert Tyszkiewicz (PO) ocenił, że w jego odczuciu wystąpienie szefa polskiej dyplomacji cechowała "niesłychanie pesymistyczna wizja sytuacji międzynarodowej, bezpieczeństwa wokół granic Polski", na którą składają się m.in. niespójność Unii Europejskiej, brak zdecydowania Sojuszu Północnoatlantyckiego, ambiwalentna polityka Stanów Zjednoczonych oraz wroga polityka Rosji.

Reklama

- Jedyną, główną odpowiedzią, którą tutaj minister znajduje, to budowanie silnego sojuszu regionalnego (...) i próba budowania pozycji Polski. Mnie to nie przekonuje. To pokazuje, że polska polityka wychodzi z głównego nurtu europejskiego i ta pesymistyczna, niepokojąca diagnoza nie została dziś spuentowana oczekiwanymi racjonalnymi, konkretnymi projektami działań - podkreślił Tyszkiewicz. - Ale z ostateczną oceną zaczekamy oczywiście do expose ministra w Sejmie - dodał.

"Zagrożenia płynące ze strony Rosji i jej imperialnych zamiarów"

Również wiceszef komisji Marek Sawicki (PSL) zaznaczył, że Waszczykowski właśnie na omawianie zagrożeń dla Polski położył nacisk w swoim wystąpieniu. - Bardzo dużo czasu minister poświęcił na zagrożenia płynące ze strony Rosji i jej imperialnych zamiarów dla pokoju w Europie i na świecie, ale jednocześnie nie powiedział tak naprawdę, w jaki sposób i z kim ma budować "antidotum" na tego typu zakusy rosyjskie - podkreślił Sawicki w rozmowie z PAP.

- To była taka próba udowadniania, że winna jest, no niestety, poprzednia koalicja a dzisiejsza opozycja, natomiast "my" staramy się to wszystko wyprostować i znaleźć dobre rozwiązanie. Ale jakie - nie usłyszeliśmy - dodał polityk PSL.

Jako "bardzo konkretne" i "syntetyczne" ocenił natomiast wystąpienie ministra spraw zagranicznych Arkadiusz Mularczyk (PiS). - Szef MSZ nakreślił przed komisją główne kierunki polskiej polityki zagranicznej, wskazał na pewne zagrożenia, które obecnie mamy na świecie oraz na sytuację Polski w kontekście sytuacji geopolitycznej, jaką mamy - powiedział poseł PiS.

Adam Szłapka z Nowoczesnej ocenił wystąpienie Waszczykowskiego jako "bardzo ogólne". Jego zdaniem minister przedstawił wizję UE bliską koncepcji "Europy narodów". - Bardzo wyraźnie podkreślił, że Unia Europejska powinna się skupić przede wszystkim na realizacji swobód, które są zapisane w traktatach i nie powinna rozwijać się w kierunku zwiększenia integracji politycznej - relacjonował poseł Nowoczesnej.

Tematem dyskusji posłów z Waszczykowskim były też publikacje nt. Polski w mediach zagranicznych oraz skierowane do niego listy wiceszefa Komisji Europejskiej.

- Minister przedstawił swoją wizję, uważając, że tak naprawdę nie ma żadnego problemu z wizerunkiem Polski, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Tutaj byśmy się pewnie wspólnie z panem ministrem nie zgodzili - zaznaczył Szłapka.

Ministrowi "w zasadzie udało się" uspokoić posłów

Innego zdania był Grzegorz Długi z klubu Kukiz'15, który ocenił, że ministrowi "w zasadzie udało się" uspokoić posłów w odniesieniu do międzynarodowych reakcji na sytuację w Polsce.

Z kolei Mularczyk ocenił, że najlepszym podsumowaniem tego wątku były słowa Waszczykowskiego na zakończenie dyskusji na temat rzekomych zagrożeń dla demokracji w Polsce. Jak dodał, minister "zażartował, że przykładem tego, jak łamane są standardy i prawa opozycji w Polsce, jest Grzegorz Schetyna - lider opozycji, który jest szefem komisji spraw zagranicznych i który prowadzi tu nieskrępowaną politykę".

Posłowie większości klubów parlamentarnych biorący udział w posiedzeniu komisji uznali jego przebieg za spokojny. - Komisja spraw zagranicznych to jest komisja, w której zawsze dominuje merytoryczny, rzeczowy ton - zaznaczył Tyszkiewicz. - Posłowie zadali szereg pytań, i minister, który wstępnie planował swoją wizytę na komisji na 45 minut, o pół godziny przedłużył swoją obecność, odpowiadając na te pytania - dodał.

- Dzięki temu, że nie było mediów na sali, dyskusja była bardzo rzeczowa, nie było popisów, wzajemnych ataków i tak dalej. I to było coś, co - uważam - jest pewną wartością, mianowicie, że można było porozmawiać w sposób normalny - wtórował mu poseł Długi.

"Przebieg spotkania z Waszczykowskim zaskakująco spokojny"

W nieco innym tonie - choć i on ocenił przebieg spotkania z Waszczykowskim jako zaskakująco spokojny - wypowiedział się Sawicki. - Pan minister Waszczykowski i PiS wyspecjalizowali się w komunikatach medialnych do społeczeństwa wywołujących awantury i poważne wątpliwości. Zupełnie innym językiem mówi do posłów, parlamentarzystów, osób, które są dobrze zorientowane w kulisach polityki krajowej i zagranicznej. Zdumiewa mnie taka dwukierunkowość przekazu, która idzie ze strony PiS i ze strony pana Waszczykowskiego - powiedział.

Zdaniem Szłapki w dyskusji nie zabrakło "wielu politycznych aspektów". - Pan minister wyrażał swoje oceny nie tylko dotyczące polityki zagranicznej, ale też dotyczące w ogóle tego, co się w Polsce dzieje, dosyć jednoznacznie mówiąc, że nie zgadza się z tymi opiniami, które pojawiają się na zachodzie. Były elementy takiego politycznego docinania sobie między ministrem a posłami PO, ale wszystko w granicach normy politycznej - podkreślił Szłapka.

Wcześniej, podczas otwartej części posiedzenia, komisja jednogłośnie przyjęła pozytywną opinię wobec projektu ustawy budżetowej na rok 2016 w zakresie spraw zagranicznych.

Prognozy zawarte w projekcie zaprezentowała przed komisją wiceszefowa MSZ odpowiedzialna za sprawy dyplomacji ekonomicznej, polityki amerykańskiej, azjatyckiej i europejskiej Katarzyna Kacperczyk. Jak mówiła, w bieżącym roku przewiduje się, że dochody MSZ przekroczą 220 mln zł (głównym ich źródłem będą wpływy z czynności konsularnych). Wydatki resortu mają natomiast wynieść 1 mld 744 mln zł.

Kacperczyk wymieniła niektóre priorytety wydatków polskiej dyplomacji, m.in. warszawski szczyt NATO, politykę polonijną, modernizację polskich placówek zagranicznych, poprawienie jakości usług konsularnych oraz działania na rzecz wizerunku Polski za granicą.

Reklama

Reklama

Reklama