Reklama

Reklama

Witold Waszczykowski: Jarosław Gowin w końcu sam się zrekonstruował

- Jarosław Gowin tyle razy naciskał na rekonstrukcję w rządach, na rekonstrukcję rządu Beaty Szydło, aż w końcu został zrekonstruowany albo wręcz sam się zrekonstruował – mówi Interii Witold Waszczykowski, europoseł PiS.

Witold Waszczykowski był ministrem spraw zagranicznych w rządzie Beaty Szydło. W grudniu 2017 roku doszło do rekonstrukcji gabinetu, a Szydło została zastąpiona przez Mateusza Morawieckiego. Posadę stracił też Waszczykowski, którego resort przejął Jacek Czaputowicz. Współautorem ówczesnych zmian w rządzie miał być, zdaniem Waszczykowskiego, Jarosław Gowin.

- Proszę się zastanowić, jaką rolę odgrywał rząd Beaty Szydło, z jakim wynikiem jej drużyna wygrała wybory do Parlamentu Europejskiego i jak mógłby wyglądać obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości. Od Watykanu po Waszyngton nikt tej rekonstrukcji nie rozumiał. W szczycie popularności wymienia się premiera? - mówi nam Witold Waszczykowski i przyznaje, że to Jarosław Gowin w dużej mierze naciskał na rekonstrukcję tamtego gabinetu.

Reklama

- Aż w końcu został zrekonstruowany albo wręcz sam się zrekonstruował - dodaje europoseł PiS.

Co jednak decyzja Jarosława Gowina o podaniu się do dymisji oznacza w praktyce? Czy rząd Zjednoczonej Prawicy stanął właśnie w obliczu największego wyzwania od 2015 roku?

- Na razie decyzja Gowina nic nie oznacza. Wymieniono tylko nazwisko na stanowisku wicepremiera. Partia Gowina pozostaje w rządzie i mam nadzieję, że będzie współpracować - przyznaje Waszczykowski.

- Tyle tylko, że dzisiejsze głosowanie w Sejmie przegraliśmy w wyniku działań polityków Porozumienia. Są więc za to odpowiedzialni. A właściwie premier Gowin, bo to on chciał wetować to rozwiązanie - przekonuje.

Waszczykowski opublikował na Twitterze wpis, w którym koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości nazywa "przystawkami", bez których, zdaniem Waszczykowskiego, największa partia w Polsce i tak wygrałaby wybory parlamentarne. Sytuację z Gowinem określił natomiast krótko - "ponieśli i wilka".

- Prawo i Sprawiedliwość i tak miałoby większość samodzielną. Gdyby przystawki były w Sejmie, ta większość byłaby jeszcze większa, ale nie bylibyśmy od nich zależni. Tak jak to było w 2015 roku - zapewnia Waszczykowski.

- Mam nadzieję, że ten rząd przetrwa. Interesy są wspólne, program powinien być realizowany, bo jeszcze ten z lipca 2015 nie został do końca zrealizowany. Jeśli wszyscy są zjednoczeni i zdeterminowani, że reformy należy dokończyć, głównie w wymiarze sprawiedliwości, to trzeba to zrobić. Może później również w wymiarze mediów i banków. W tym kontekście trzeba ten rząd utrzymać - przekonuje europoseł PiS.

Pod znakiem zapytania stanęła też przyszłość Jarosława Gowina. Zrezygnował z funkcji wicepremiera i ministra nauki, ale pozostaje przewodniczącym Porozumienia, które wciąż jest w rządzie.

- Nie będę sędzią. Nie będę zachowywał się tak, jak pan Gowin dwa lata temu, kiedy w każdym wywiadzie punktował, który z ministrów powinien odejść, a który powinien zostać. Nie będę recenzował tego rządu - dodaje Waszczykowski.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy