Reklama

Reklama

Wiceszef MSZ o ustawie medialnej: Nie jest wymierzona w jeden podmiot

Nowelizacja ustawy medialnej nie jest w żaden sposób wymierzona w jeden podmiot, i nie ma na celu ograniczenia wolności słowa - zapewnia wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. Wyjaśniał również, jak ustawa może wpłynąć na stosunku polsko-amerykańskie.

W ubiegły piątek Sejm opowiedział się przeciwko uchwale Senatu, który we wrześniu odrzucił nowelizację ustawy o radiofonii i telewizji. Nowelizacja uściśla obowiązujące od 2004 r. przepisy stanowiące, że właścicielem telewizji czy radia działających na podstawie polskich koncesji mogą być podmioty z udziałem zagranicznym, pozaeuropejskim nieprzekraczającym 49 proc.

Nowelizacja trafiła do prezydenta, który może ją podpisać, zawetować lub skierować do Trybunału Konstytucyjnego. W niedzielę w różnych miejscach kraju odbyły się manifestacje z udziałem m.in. liderów ugrupowań opozycyjnych, podczas których wzywano prezydenta do zawetowania nowelizacji - podnoszono m.in., że konsekwencje nowych przepisów dotyczyłyby obecnie Grupy TVN, której właścicielem jest podmiot spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego - amerykański koncern Discovery.

Reklama

Wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk pytany w czasie poniedziałkowej konferencji prasowej w Poznaniu o to, czy nowelizacja ustawy może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-amerykańskie powiedział, że nie dostrzega "takiego trwałego, negatywnego wpływu na strategicznie ważne z punktu widzenia Polski, ale też USA, nasze relacje".

Wzajemne zaniepokojenie

- Na pewno będziemy tłumaczyć naszym partnerom, że to uregulowanie w żaden sposób nie jest wymierzone czy to w jeden podmiot, czy to nie ma na celu ograniczenia wolności słowa i już to robimy. Jakiś sposób tego tłumaczenia wybierzemy. Czy to będzie publiczne oświadczenie czy pozostaniemy w kanałach dyplomatycznych - to jest jeszcze kwestia decyzji najbliższych dni - powiedział.

Wiceszef resortu spraw zagranicznych przyznał, że dostrzega "głosy ze Stanów Zjednoczonych, w których wyrażane jest zaniepokojenie, w których też nie zgadzają się niektórzy politycy USA z tymi rozwiązaniami". Dodał, że polską stronę "głęboko zaniepokoiły" amerykańskie decyzje w sprawie gazociągu Nord Stream 2, które były "wycofaniem się z wcześniej przyjętej polityki sprzeciwu nie tylko deklaratywnego, ale faktycznego poprzez nałożenie sankcji na firmy realizujące ten projekt".

- Pół roku temu też wyrażaliśmy głębokie zaniepokojenie i rozczarowanie tego rodzaju decyzjami. Tak i tutaj to wyrażane zaniepokojenie jest pewną normą w relacjach dyplomatycznych. Nie wszystkie decyzje danego kraju muszą się poza naszymi granicami wszystkim podobać. Natomiast ta zasada strategicznego sojuszu, który łączy nas w NATO, ale łączy nas także dwustronnie pozostaje niezmienna - podkreślił polityk.

Wyraził przekonanie, że tego rodzaju wydarzenia jak nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji nie wpłyną na relacje polsko-amerykańskie. 

- Niektórzy wysnuwają tutaj bardzo daleko idące tezy, które wydają mi się zupełnie ze świata fantasy - jakoby to miało wpłynąć na rozmieszczenie wojsk amerykańskich w Polsce czy w naszym regionie - naprawdę, przykładajmy odpowiednią miarę do tych wszystkich wydarzeń - zaznaczył wiceszef resortu.

"Histeryczne argumenty"

- Mamy do czynienia cały czas z taką sytuacją, gdzie niby obowiązuje wymóg kapitałowy już na podstawie obowiązujących przepisów, ale można go łatwo obejść przez konstrukcję, która jest stosowana nie tylko w tym przypadku (stacji TVN - red.). W związku z tym trzeba ten system uszczelnić. Taka jest intencja, nikt nikomu nie zamierza blokować prowadzenia biznesu, nikt nikomu nie zamierza zamykać ust - zapewnił.

Szynkowski vel Sęk mówił, że przepisy antymonopolowe i dotyczące udziału zagranicznego kapitału w Austrii są "niemal identyczne jak w Polsce", a w Niemczech i we Francji są bardziej restrykcyjne. 

- Tam nie podnosi się tego rodzaju argumentów histerycznych, które naprawdę już trochę zahaczają o histerię, tam nie organizuje się w tej sprawie demonstracji tylko przyjmuje się do wiadomości, że takie uregulowania po prostu istnieją i należy im się podporządkować - powiedział polityk.

Szynkowski vel Sęk był też pytany o to, czy jego zdaniem przepisy nowelizacji ustawy są dość precyzyjne, bo w założeniach mają chronić polski rynek medialny przed inwestorami np. z Chin czy Rosji, a obecnie uderzają w firmy z USA.

- Chcemy zagwarantowania polskiej pozycji większościowej. To nie jest rozwiązanie abstrahujące jakoś od rozwiązań w innych krajach europejskich (...) To, że w obecnej sytuacji niektóre podmioty czują się jakby tym szczególnie dotknięte - wypracowały sobie w oparciu o taki a nie inny model kapitałowy swoją pozycję. Należy być może zadać sobie pytanie, czy to było właściwe rozwiązanie wtedy, kiedy były podejmowane decyzje w tej sprawie - mówił Szynkowski vel Sęk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje