Reklama

Reklama

Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak: Wracamy do "białego miasteczka"

Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia spotkali się z Komitetem Protestacyjno-Strajkowym Pracowników Ochrony Zdrowia w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie. - To spotkanie to pierwszy krok do wyjścia z impasu i jesteśmy zdeterminowani do dalszych działań. A teraz wracamy do "białego miasteczka" - przekazał po spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Zdrowia wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak.

W Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" w Warszawie zakończyło się spotkanie przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia i Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia.

- Jesteśmy nastawieni na dialog, chcemy porozumienia. Chcemy, by pacjenci nie czekali w kolejkach, byli godnie traktowani. Chcemy, aby lekarze nie byli przepracowani. By pielęgniarki nie żyły 20 lat krócej niż przeciętna Polka. Aby ratownicy i diagności laboratoryjni mogli wracać do swoich rodzin po 8 godzin pracy, dyżurować 2, 3 razy w miesiącu, a nie po kilkanaście dyżurów w miesiącu z powiedział mediom przed spotkaniem wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Artur Drobniak.

Reklama

- Spotkanie było merytoryczne, mamy harmonogram kolejnych spotkań i bardzo szczegółowo omówiliśmy punkt po punkcie. Była możliwość zadania pytań - podsumował spotkanie podsekretarz stanu Piotr Bromber. - Dzisiaj weszliśmy w proces dialogu - dodał. Wyjaśnił, że kolejne spotkanie odbędzie się w czwartek o godz. 11.

Co dalej z "Białym Miasteczkiem"?

Piotr Pisula z Porozumienia Rezydentów przekazał zaś, że na pytania o los białego miasteczka będzie mógł odpowiedzieć po spotkaniu z Ministerstwem Zdrowia. - Białe miasteczko jest pewnym symbolem protestu i tego, że brakowało dialogu. W zależności od wyniku tego dialogu będą podejmowane decyzje na temat miasteczka z stwierdził.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Krystyna Ptok na pytanie, który z postulatów jest najważniejszy, odpowiedziała: "ważne są wszystkie".

- Głównym postulatem jest zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do poziomu, który już dawno kraje europejskie osiągnęły w 2018 roku z zaznaczyła. - Mamy katastrofę demograficzną z w najbliższym czasie jedna czwarta społeczeństwa będzie miała 65 lat. Bez braku odpowiedniej kadry nie ma leczenia" z dodała.

- Jeśli premier Morawiecki uważa, że te postulaty są zaporowe, to powiem, że jestem tym zdziwiona. Pan premier negocjuje na forum Europy i wie o tym, że wychodzimy zawsze z postulatów, które są do negocjacji, więc nie rozumiem stwierdzenia, że są zaporowe - stwierdziła Ptok. - Jeszcze nie rozmawialiśmy o tych postulatach, więc trudno powiedzieć, że jesteśmy tymi, którzy powiedzieli "nie, koniec, nie rozmawiamy" - dodała.

Protest medyków

Protestujący medycy wcześniej uzależniali przystąpienie do rozmów od udziału w nich premiera Mateusza Morawieckiego. W ubiegłym tygodniu nie przyszli na spotkania z ministrem zdrowia Adamem Niedzielskim, nie byli też na rozmowach w Pałacu Prezydenckim.

Protestujący, jak przekazał ich rzecznik Gilbert Kolbe, zmienili zdanie i postanowili wziąć udział w spotkaniu w MZ "ze względu na tragedię, która wydarzyła się w białym miasteczku". W sobotę przed południem podczas konferencji prasowej komitetu protestacyjno-strajkowego w Warszawie starszy mężczyzna dokonał samookaleczenia, w którego wyniku zmarł.

Ogólnopolski Komitet Protestacyjno-Strajkowy Pracowników Ochrony Zdrowia ma osiem postulatów. Obejmują one m.in. podwyżki, realny wzrost wyceny świadczeń, ryczałtów i tzw. dobokaretki, a także zatrudnienie dodatkowych pracowników obsługi administracyjnej i personelu pomocniczego oraz wprowadzenia norm zatrudnienia związanych z liczbą pacjentów.

Komitet postuluje także m.in. zapewnienie zawodom medycznym statusu funkcjonariusza publicznego i stworzenie systemu ochrony pracowników przed agresją słowną i fizyczną pacjentów; wprowadzenie urlopów zdrowotnych po 15 latach pracy zawodowej, a także uchwalenie ustaw o medycynie laboratoryjnej i zawodzie ratownika medycznego.

Według resortu zdrowia łączny koszty realizacji postulatów komitetu protestacyjnego byłyby ogromne. Kierownictwo MZ zaznacza, że realizacja postulatów płacowych protestujących medyków jest nie do udźwignięcia w przyszłorocznym budżecie i deklaruje, że chce rozmawiać o wynagrodzeniach i ścieżce ich wzrostu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne