Reklama

Reklama

We wraku "Wilhelma Gustloffa" były zwłoki Roberta S. Są wyniki badań DNA

Badania DNA zwłok odnalezionych we wraku "Wilhelma Gustloffa" wskazały na to, że to szczątki Roberta S. "Tożsamość mężczyzny została potwierdzona na podstawie odcisku linii papilarnych" - poinformował prokurator rejonowy w Lęborku, Patryk Wegner. 44-letni S. zaginął siedem lat temu po nurkowaniu z kolegami w okolicach wraku.

6 czerwca br. pracownicy "Baltictech" wykonujący legalnie dokumentację stanu wraku statku "Wilhelm Gustloff", który został zatopiony zimą 1945 r. na wysokości Łeby, natrafili na ciało nurka. Jak ocenili, stan zwłok wskazuje na to, że pozostawały one w tym miejscu od kilku lat. O znalezisku powiadomiono policję i prokuraturę. Miejsce odnalezienia zwłok zostało oznakowane bojką.

Ciało płetwonurka 25 czerwca wydobyła z wraku statku załoga jednostki Marynarki Wojennej ORP Lech z Gdyni.

Wyniki badań DNA

"Mamy potwierdzoną tożsamość osoby, której ciało zostało ujawnione 6 czerwca we wraku statku 'Wilhelm Gustloff' i wydobyte 25 czerwca" - poinformował w środę prokurator Wegner.

Reklama

Dodał, że to Robert S., którego zaginięcie zgłoszono w lipcu 2012 r. i w sprawie tej prowadzone było postępowanie.

Wegner zaznaczył, że tożsamość mężczyzny została potwierdzona "na podstawie odcisku linii papilarnych po sprawdzeniu w systemie policji". "To pewna metoda identyfikacji. Zlecone badania DNA nie są jeszcze wykonane przez Zakład Medycyny Sądowej w Gdańsku" - podkreślił.

Prokuratura czeka na opinie biegłych

Identyfikacja zwłok pozwoliła na prowadzenie śledztwa już w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci Roberta S., a nie jak dotąd osoby nieznanej.

Wegner powiedział, że we wtorek policja poinformowała rodzinę Roberta S. o identyfikacji ujawnionych zwłok.

Prokuratura obecnie oczekuje na opinie powołanych w sprawie biegłych, czyli biegłego patomorfologa, biegłego z dziedziny badania wypadków nurkowych oraz biegłego, który wyda opinię na temat komputera nurkowego, który został znaleziony przy ciele płetwonurka.

Wegner poinformował, że dla dobra prowadzonego postępowania, prokuratura nie udziela informacji, co do dalszych czynności procesowych, w tym przesłuchania świadków.

W prowadzonym w 2012 r. śledztwie dotyczącym zaginięcia Roberta S. świadkowie, którzy mieli z płetwonurkiem schodzić pod wodę, zeznali, że nurkowali na tankowcu "Terra", a nie na "Wilhelmie Gustloffie", co bez zgody Urzędu Morskiego w Gdyni, byłoby nielegalne.

"Wilhelm Gustloff" jest mogiłą wojenną

30 stycznia 1945 r. płynący z Gdyni statek "Wilhelm Gustloff" został storpedowany przez radziecki okręt podwodny i zatonął na wysokości Łeby. "Gustloffem" płynęło, według różnych źródeł, od ponad 6 do 10 tys. osób - głównie niemieckich cywilów. Z katastrofy uratowano ok. 1200 rozbitków.

Wrak leży na dnie morza, na głębokości 45 m, kilkanaście mil na północny wschód od Łeby.

Statek był wielokrotnie przeszukiwany przez wyspecjalizowane jednostki, które dostarczyły informacji na temat m.in. jego zniszczeń. Był też wielokrotnie nielegalnie plądrowany i grabiony. W 1994 r. Polska uznała wrak "Wilhelma Gustloffa" za mogiłę wojenną, co wiąże się z zakazem nurkowania nie tylko na sam statek, ale też w promieniu 500 m od niego.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama