Reklama

Reklama

Warszawa: Socjaliści i zieloni we wspólnym pochodzie

Prawa pracownicze, także dla tych, którzy dziś pracują na umowach śmieciowych, walka z ubóstwem i nierównościami to hasła pochodu Ruchu Sprawiedliwości Społecznej, który przeszedł 1 maja w Warszawie pod kancelarię premiera.

W wiecu przy rondzie de Gaulle'a, który poprzedził przemarsz, wzięło udział ok. 300 osób - z RSS, partii Zieloni, Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Inicjatywa Pracownicza, Pracowniczej Demokracji i innych ugrupowań, także z tworzącej się partii Razem.

- To tradycyjne spotkanie całej lewicy społecznej w Warszawie, z roku na rok przybywa uczestników, jesteśmy dobrej myśli, że odbudujemy tradycje święta majowego - powiedział były poseł, Piotr Ikonowicz z RSS.

- Są tu ludzie z nowej inicjatywy politycznej, która niedługo będzie miała kongres założycielski - z partii Razem, anarchiści, ludzie lewicy wszelkich odcieni, ale autentycznej lewicy społecznej, a nie tacy, którzy o tyle są na lewicy, o i le piastują jakieś urzędy - dodał Ikonowicz. Przypomniał, że niezależne pochody lewica organizowała od lat, początkowo pod szyldem PPS.

Reklama

Według Ikonowicza manifestacje takie jak niedawna demonstracja OPZZ - "przemarsz tych grup zawodowych, które jeszcze mają umowy o prace na czas nieokreślony są konieczne, ale nie wyczerpują tematu".

- Ci, którzy mają umowy śmieciowe - przeważa wśród nich młodzież - nie są zorganizowani. Jeżeli nie zbudujemy teraz siły politycznej, która będzie tych ludzi reprezentować, to oni nigdy nie wyjdą z sytuacji prekariatu - ludzi, którzy nie mogą oczekiwać zwolnień chorobowych, płatnych urlopów, a perspektywie - możliwości leczenia i emerytury. To są miliony młodych ludzi. Żeby zatrzymać ich w kraju, trzeba dać im ofertę mieszkaniową, ofertę pracy - powiedział Ikonowicz.

Zdaniem założyciela RSS "trzeba zdecydować, że każda godzina pracy, niezależnie, w jakiej formie, musi być zaliczona do stażu pracy i do przyszłej emerytury". - To, czego nie będzie w składkach, trzeba będzie dopłacić z podatków. Z podatków między innymi od korporacji, dla których ta młodzież teraz ciężko pracuje, dając się wyzyskiwać - dodał.

Jak to ujął Ikonowicz, "Polska jest państwem bankowym, chociaż tego nie ma w konstytucji". - Cały ustrój i cała klasa polityczna to chłopcy na posyłki bankowych i finansowych korporacji - dodał. Tłumaczył, że rządzące partie, same zależne od banków, nie wprowadzają programu mieszkań socjalnych, by nie pozbawić banków dochodów z kredytów hipotecznych.

Odniósł się także do nadchodzących wyborów prezydenckich. - Mamy dzisiaj wybory, casting. Mam nadzieję, że wygra najładniejszy, bo tylko najładniejszy jest godny pilnować żyrandola. Chociaż, gdyby to ode mnie zależało zatrudniłbym kustosza. Taniej by wyszło - ironizował.

Filip Ilkowski z RSS nawiązał do rosnących wydatków zbrojeniowych i planu wydania na ten cel ok. 130 mld zł w ciągu 10 lat. - Nie słyszymy o planach modernizacji szpitali i szkół, jest za to plan modernizacji armii - powiedział. Jak dodał, rządzący "chcą wydać na zbrojenia i poprawę własnego samopoczucia prawie połowę rocznego budżetu państwa i dwuletni budżet Narodowego Funduszu Zdrowia".

- Walki klasowej nie wygramy przy urnach wyborczych, ale możemy pomóc, by była skuteczniejsza. Dlatego do wyborów parlamentarnych powinniśmy iść razem - zaapelował Ilkowski.

Wiec rozpoczął się od występu chóru, który odśpiewał kilka rewolucyjnych pieśni. Demonstranci, skandując m. in. "kapitalizm-kanibalizm", nieśli hasła "lichwa i wyzysk nie mają ojczyzny", "pracownik to nie towar", były tez transparenty Alternatywy Socjalistycznej i Komunistycznej Partii Polski.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy