Reklama

Reklama

Walentynkowy protest kobiet w Warszawie

Ok. 100 kobiet tańczyło we wtorek w Warszawie, protestując przeciwko przemocy wobec kobiet i dziewcząt. Taneczny protest to element akcji "Nazywam się Miliard", która w Walentynki, 14 lutego odbywa się w 200 krajach świata.

W Polsce tegoroczny protest ma nagłośnić problem gwałtów na randce. Oprócz Warszawy taneczne protesty zapowiedziano w ponad 70 miejscowościach w całym kraju m.in. w: Poznaniu, Krakowie, Wrocławiu, Szczecinie, Lublinie.

"W tym roku chcemy poruszyć problem gwałtów na randkach, problem, który jest praktycznie w Polsce niezauważany i pomijany. Dotyczy on głównie młodych dziewczyn między 18 a 24 rokiem życia" - powiedziała PAP Joanna Piotrowska, prezeska Fundacji Feminoteka, która od 2013 r. prowadzi i koordynuje w Polsce akcję "Nazywam się Miliard".

Piotrowska dodała, że co roku każdy kraj "dobiera sobie temat protestu tak, by był ona najbliższy temu, co się dzieje lokalnie".

Reklama

"Cała Polska dzisiaj tańczy i zabiega o to, żeby w edukacji, w profilaktyce uwzględniać temat gwałtów na randkach, których doświadczają kobiety i młode dziewczyny po raz pierwszy wchodzące w relacje intymne, w których powinny spotykać się z miłością i czułością, a nie z przemocą" - mówiła podczas protestu Piotrowska.

Sprawa z Elbląga

"Jesteśmy tu dziś także dlatego, że solidaryzujemy się z panią Aleksandrą z Elbląga, zgwałconą przez ratowników medycznych. Pani Aleksandra cały czas ma problem, by dojść swoich praw, wzywana jest do sądu, ma już dość mówienia o swojej traumie (...) ostatnio dostała karę za niestawienie się do sądu" - powiedziała Piotrowska.

W sprawie z Elbląga chodzi o tłumaczkę, która we wrześniu 2013 r. podczas szkolenia w Kaliningradzie z udziałem grupy pracowników Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Elblągu została zgwałcona przez dwóch ratowników medycznych. W 2015 r. sąd skazał ratowników na kary 2 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Wyrok nie jest prawomocny.

"Tańczę, bo mam dość"

Uczestniczki warszawskiej demonstracji, zgromadzone w Pasażu Wiecha wspólnie zatańczyły i zaśpiewały utwór: "Tańczę, bo mam dość!". W happeningu wzięło udział ok. 100 dziewcząt i kobiet w różnym wieku. Tańczyły też kobiety z niepełnosprawnościami, m.in. na wózkach inwalidzkich. Akcję wsparli nieliczni mężczyźni. Uczestnicy protestu mieli m.in. transparenty z napisami: "To nie spódniczka gwałci, to gwałciciel", "Nie nazywaj przemocy końskimi zalotami", "Nie jestem obiektem seksualnym, nazywam się miliard", a także: "Solidarne z panią Aleksandrą".

"Przychodzę zatańczyć w tej akcji od czterech lat" - powiedziała PAP jedna z uczestniczek akcji, Barbara Poniatowska ze Stowarzyszenia Inicjatyw Kobiecych. "Jestem przedstawicielką kobiet z niepełnosprawnościami, my też tańczymy przeciw przemocy, ponieważ kobiety, zwłaszcza te na wózkach, o kulach, są narażone na przemoc o wiele bardziej, są jakiś sposób bezradne i przez to wykorzystywane" - dodała.

Jak mówiła Poniatowska, taka akcja jak "Nazywam się miliard" ma przede wszystkim uświadamiać, że "problem przemocy wobec kobiet jest; i nie chować go pod kołdrę".

"Przemoc wobec kobiet i dziewczyn to duży problem w Polsce i na świecie. Ja mam dwie wnuczki i chciałabym, żeby rosły w bezpiecznym świecie. Cóż innego mogą zrobić niż się włączyć do takiej akcji" - mówiła inna z uczestniczek protestu.

Kolejna oceniła, że "problem przemocy seksualnej i domowej wobec kobiet jest w Polsce przemilczany". "Taka akcja pomaga uświadamiać dziewczynom, że mają swoje prawa i nikt nie ma prawa dotknąć ich małym paluszkiem bez ich zgody. O tym trzeba mówić" - dodała.

Akcja ogólnoświatowa

Akcja "Nazywam się miliard" odbywa się na całym świecie i w Polsce od 2013 r. "Wspólnym mianownikiem akcji jest taniec, bo - tańcząc, rządzę swoim ciałem" - tłumaczą formę protestu organizatorzy. Podkreślają przy tym, że wspólny taniec wyzwala energię i jest manifestacją siły.

"Jedna za miliard - miliard za jedną" - to przyświecające działaniom protestujących hasło, symbolizujące solidarność oraz wsparcie dla dziewcząt i kobiet doświadczających przemocy. Pomysłodawczynią akcji była amerykańska działaczka feministyczna i antyprzemocowa Eve Ensler, autorka "Monologów waginy". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje