Reklama

Reklama

W środę minister spraw zagranicznych rozpoczyna czterodniową wizytę w USA

Szef polskiej dyplomacji Zbigniew Rau rozpoczyna w środę czterodniową wizytę w USA. Spotka się z przedstawicielami amerykańskiej administracji, m.in. z sekretarzem stanu Antonym Blinkenem. Wśród tematów m.in. bezpieczeństwo euroatlantyckie - poinformował rzecznik MSZ Łukasz Jasina.

"Jutro minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau rozpoczyna czterodniową wizytę w Stanach Zjednoczonych" - przekazał Łukasz Jasina na Twitterze. W komunikacie opublikowanym na stronie resortu, poinformowano, że na zaproszenie sekretarza stanu USA szef polskiej dyplomacji w dniach 3-5 lutego złoży wizytę w Waszyngtonie.

Jasina podkreślił, że w programie wizyty przewidziane są spotkania z przedstawicielami amerykańskiej administracji m.in. z Blinkenem oraz spotkania w Kongresie USA. "Szef MSZ wystąpi także na forum Komisji Helsińskiej Kongresu USA jako aktualny przewodniczący Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, gdzie przedstawi priorytety polskiego przewodnictwa" - zaznaczył rzecznik MSZ.

Reklama

Wśród tematów Nord Stream 2 i agresywna polityka Rosji

"Podczas spotkań w Waszyngtonie omówione zostaną bieżące kwestie dotyczące bezpieczeństwa euroatlantyckiego, w tym kryzys wywołany przez agresywną politykę i działania Federacji Rosyjskiej i Białorusi oraz współpraca wspólnoty transatlantyckiej w odpowiedzi na zaistniałą sytuację. Podjęte zostaną także kwestie dotyczące bezpieczeństwa energetycznego, w tym Nord Stream 2 oraz współpracy z USA w zakresie Inicjatywy Trójmorza" - czytamy w komunikacie.

Pod koniec ubiegłego roku Rosja sformułowała szereg żądań wobec USA i NATO, nazywając je propozycjami w sprawie gwarancji bezpieczeństwa. Rosja domaga się prawnych gwarancji nierozszerzenia NATO m.in. o Ukrainę; kraje Sojuszu wykluczyły już spełnienie tego postulatu. W przypadku niezrealizowania żądań Moskwa zapowiada kroki, w tym militarne, chociaż nie precyzuje, jakie mogłyby to być działania.

Ukraina i państwa zachodnie uważają, że skoncentrowanie żołnierzy przy ukraińskiej granicy przez Rosję ma służyć wywarciu presji na Kijów i wspierające go stolice. Eksperci wojskowi oraz zachodnie rządy mówią o realnej groźbie rosyjskiej agresji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy