Reklama

Reklama

W Przemyślu próbowano zakłócić upamiętnienie ukraińskich bohaterów wojennych

​Grupa około 20 osób usiłowała w niedzielę zatrzymać w Przemyślu (podkarpackie) procesję grekokatolików i prawosławnych, którzy po żałobnym nabożeństwie w intencji ukraińskich bohaterów wojennych, w katedrze archikatedralnej, przechodzili na przemyski cmentarz wojenny. Nie było konieczności użycia siły - zapewniła policja

Na Ukraińskim Cmentarzu Wojennym spoczywają strzelcy siczowi Ukraińskiej Armii Galicyjskiej, walczący w latach 1918-1920 r. pod wodzą Semena Petlury u boku Józefa Piłsudskiego. Po podpisaniu w 1921 r. pokoju ryskiego między Polską a sowiecką Rosją i sowiecką Ukrainą, podkomendni Petlury zostali internowani, m.in. w podprzemyskich Pikulicach, gdzie większość z nich zmarła na tyfus i została pochowana na przemyskiej nekropolii, w zbiorowej mogile. 

W niedzielę modlono się w ich intencji. Są tam także dwa zbiorowe groby ukraińskich powstańców, którzy w styczniu 1946 r. i maju 1947 r. zginęli w Birczy i Lisznej. 

Reklama

Kilkanaście lat temu z inicjatywy Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa zostali ekshumowani i przeniesieni na przemyski cmentarz wojenny.

Jak poinformowała PAP oficer prasowy przemyskiej policji podkom. Bogusława Sebastianka, policja rozdzieliła uczestników procesji od osób, które zakłócały uroczystości. "Kilkadziesiąt osób wtargnęło na jezdnię i usiłowało zatrzymać przemarsz procesji. Policjanci weszli między nich i rozdzielili. Nie było konieczności używania siły" - poinformowała Sebastianka.

Pytana o to, kim były osoby zakłócające powiedziała, że policja ich wylegitymowała, zna ich personalia, ale nie identyfikowały się one z żadną grupą. "Będziemy ustalać motywy działania tych osób, przeanalizujemy materiał dowodowy. Gdy okaże się, że doszło do złamania prawa, postawimy zarzuty" - dodała.

Zdaniem prezesa Związku Ukraińców w Polsce Piotra Tymy, który brał udział w uroczystościach, wśród zakłócających procesję były osoby w koszulkach Młodzieży Wszechpolskiej. Mieli oni wykrzykiwać obraźliwe hasła pod adresem uczestników procesji. "Uroczystości upamiętniające naszych bohaterów, strzelców siczowych sięgają lat 20. ubiegłego wieku, z przerwą w okresie PRL. Nigdy jednak nie budziły kontrowersji. Dopiero teraz pewne środowiska wykorzystując cynicznie fakt, że na cmentarzu tym znajdują się mogiły członków UPA, usiłują wywołać konflikt polsko-ukraiński" - mówił Tyma.

Podkreślił, że osoby te pomijają milczeniem fakt, że mogiły te znajdują się tam "całkowicie legalnie". Ponadto niedzielne modlitwy były w intencji żołnierzy zmarłych w obozie na tyfus.Według naocznego świadka zdarzenia, dziennikarza chcącego zachować anonimowość, doszło do siłowych przepychanek: napastnicy szarpali się z kilkoma uczestnikami procesji; jednego z nich, około 60-letniego mężczyznę, poturbowali i podarli mu koszulkę.

Świadek dodał, że wśród zakłócających procesję byli miejscowi pseudokibice, ale też osoby identyfikujące się ze środowiskiem narodowców. Mieli ze sobą transparenty, m.in. "Banderowcy i ich zwolennicy przecz z Polski", czy nawiązujące do rocznicy rzezi wołyńskiej. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy