Reklama

Reklama

W katastrofie drogowej zginęło dwóch uczniów. Zapadł wyrok

Sąd Okręgowy w Koszalinie wydał wyrok w sprawie katastrofy drogowej, do której doszło w 2018 roku w Słownie (woj. zachodniopomorskie). Mariusza N., kierowcę ciężarówki, skazano na trzy lata i osiem miesięcy więzienia. W wypadku zginęło dwoje uczniów, a 17 osób zostało rannych.

Przed Sądem Okręgowym w Koszalinie zapadł wyrok w sprawie 54-letniego Mariusza N., oskarżonego o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym w Słowinie, w której zginęło dwoje uczniów, a 17 osób zostało rannych.

Więzienie i zakaz prowadzenia pojazdów

Sędzia Waldemar Katzig uznał oskarżonego winnym popełnienia zarzucanego mu czynu. Skazał Mariusza N. na trzy lata i osiem miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności oraz orzekł wobec niego trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych wszystkich kategorii posiadanych w dokumencie prawa jazdy. Zwolnił oskarżonego z poniesienia kosztów sądowych.

Reklama

Wyrok nie jest prawomocny.

- Sąd, wymierzając karę, ma na względzie dwie podstawowe okoliczności - skutek spowodowanego zdarzenia oraz samą osobę oskarżonego - powiedział sędzia Katzig, uzasadniając wydany wyrok.

W ocenie sądu, który dysponował opinią biegłych z Zakładu Badania Wypadków Drogowych w Instytucie Ekspertyz Sądowych Krakowie, poza zachowaniem samego oskarżonego, nie było żadnych okoliczności, które przyczyniły się do katastrofy.

Wyremontowana droga, dobre warunki pogodowe

Sędzia Katzig wyliczał, że tego dnia były dobre warunki pogodowe, droga była wyremontowana. Ponadto oskarżony zdecydował się wykonać wcześniej "trudny" - jak podkreślono - manewr wyprzedzania ciągnika rolniczego, co zdaniem sądu wskazuje na to, że nie miał problemów z procesem postrzegania. Oskarżony był trzeźwy, jechał z dozwoloną prędkością ciężarówką z gruzem.

W ocenie sądu oskarżony, który w chwili popełniania czynu był kierowcą zawodowym, nie zachował szczególnej ostrożności na drodze, a taki obowiązek na nim ciążył. Przy czym sędzia Katzig zaznaczył, że "nie udało się ustalić, co było przyczyną, że tej szczególnej ostrożności zabrakło".

Dodał, że oskarżony w pierwszej fazie śledztwa nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu. Dopiero, gdy uzyskano opinię biegłych, zgodził się z ustalonym przez nich przebiegiem zdarzenia.

Sędzia zaznaczył, że w katastrofie doszło do zderzenia samochodu ciężarowego z autobusem i gdyby było to czołowe zderzenie, skutki mogłyby być jeszcze tragiczniejsze. Zaznaczył, że zginęły dwie młode osoby, pełne życia, co doprowadziło do traumy ich rodziny, a wiele osób zostało rannych.

Uzasadniając wyrok, sędzia wskazał, że ma on spełnić dwie funkcje - represyjną i wychowawczą. - Kara, w ocenie sądu, jest adekwatna do przewinienia - podkreślił sędzia Katzig.

Prokurator żądał dla oskarżonego kary bezwzględnego pozbawienia wolności na okres pięciu lat i zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na osiem lat. Pełnomocnicy pokrzywdzonych zgodzili się z żądaniem oskarżyciela publicznego. Natomiast obrona wnosiła o łagodny wymiar kary dla Mariusza N.

Wyrok łagodniejszy, niż wnoszono

- Wyrok jest nieco łagodniejszy, niż wnoszony, w szczególności w zakresie prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Myślę, że będę wnosił o uzasadnienie wyroku i po zapoznaniu się z nim podejmę decyzję o ewentualnym wniesieniu apelacji - powiedział po ogłoszeniu wyroku prokurator Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, Tomasz Bodo.

Mariusz N. i jego pełnomocnicy oraz oskarżyciele posiłkowi odmówili dziennikarzom komentarza do wyroku. Nie powiedzieli, czy będą się od niego odwoływać.

Proces Mariusza N., który przed sądem odpowiadał z wolnej stopy, rozpoczął się 10 marca i zakończył się na tej jednej rozprawie zamknięciem przewodu sądowego bez słuchania świadków i wygłoszeniem przez strony procesu mów końcowych. Sąd ograniczył postępowanie dowodowe do wyjaśnień oskarżonego i do złożonych opinii, uznając, że stan faktyczny nie budzi wątpliwości i nie ma podstaw do kwestionowania przyjętej kwalifikacji czynu. Ze względu na sytuację epidemiczną rozprawa odbyła się bez udziału publiczności i mediów.

Kluczowa ekspertyza: Nie kontrolował toru jazdy

Śledztwo, które przez ponad półtora roku prowadziła Prokuratura Okręgowa w Koszalinie, zakończyło się w grudniu 2019 roku oskarżeniem Mariusza N. o nieumyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, a w konsekwencji o nieumyślne spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym. Czyn ten zagrożony jest karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.

W śledztwie kluczowa była ekspertyza, którą śledczy zlecili biegłym z Zakładu Badania Wypadków Drogowych w Instytucie Ekspertyz Sądowych Krakowie. Ci ustalili, iż kierujący samochodem ciężarowym nie zachował zasad bezpieczeństwa po zakończeniu manewru wyprzedzania ciągnika rolniczego. Nie kontrolował toru jazdy i zjechał na przeciwległy pas ruchu, a następnie uderzył lewym narożnikiem ciężarówki w lewy bok prawidłowo jadącego autobusu.

Z ustaleń biegłych wynikało także, że zarówno samochód ciężarowy, którym kierował Mariusz N., jak i autobus liniowy, były sprawne, gdy doszło do zdarzenia drogowego.

Zginęli 20-latek i 19-latka

Do wypadku doszło 17 kwietnia 2018 roku przed godz. 16 w Słowinie (woj. zachodniopomorskie) na drodze krajowej nr 37. Ciężarówka kierowana przez Mariusza N. zderzyła się z autobusem liniowym, którego większość pasażerów stanowili uczniowie Zespołu Szkół Morskich w Darłowie. 

Na 23 osoby biorące udział w wypadku, 14 było uczniami. Dwoje z nich zmarło - 20-latek i 19-latka. 17 osób zostało rannych, w tym jedna ciężko. Mariusz N. w chwili wypadku był trzeźwy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy