Reklama

Reklama

W górach sprzęt i wiedza nie wystarczą. Trzeba myśleć

Masowe wypadki, do których coraz częściej dochodzi w górach, to największe wyzwanie przed jakim stoi Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe - poinformował naczelnik TOPR Jan Krzysztof. Dodał, że coraz częściej ofiarami wypadków padają osoby, które dysponują świetnym sprzętem, ale nie mają odpowiedniego przygotowania.

Jak Krzysztof w trakcie konferencji prasowej "Trendy w turystyce zimowej" zapewnił, że etap oszczędzania na sprzęcie minął. Udający się wysoko w góry nierzadko oszczędzają jednak na przygotowaniu sprawnościowym i technicznym. - Nie nabędziemy go na weekendowym szkoleniu - ostrzegał naczelnik TOPR. Jego zdaniem, osoby posiadające nowoczesne wyposażenie przeceniają swoje kwalifikacje. 

- Kiedy dochodzi do jednego nieprzewidywalnego elementu, na przykład nagłego załamania pogody albo mgły, okazuje się, że wyprawa zamienia się w walkę o życie - argumentował Krzysztof. I przypomniał, że udający się na przykład w Kaukaz nie zawsze wiedzą, że nie ogłasza się tam komunikatów lawinowych. Samemu trzeba przeanalizować sytuację i ocenić stopień ryzyka. - Zdarzało nam się odbierać apele o ratunek od osób wspinających się w Gruzji - przypominał. 

Reklama

Coraz więcej osób zaczyna chodzić po górach

Turystów górskich przybywa. Zwykle "nowi", to osoby, które nigdy wcześniej nie wychodziły w góry. One też zwykle poruszają się w najniższych partiach, w pobliżu schronisk. - To ci, dla których wyznacznikiem bezpieczeństwa w górach jest fakt, że droga do Morskiego Oka jest odśnieżona - mówił naczelnik TOPR. Jednak oni też mogą znaleźć się w niebezpieczeństwie, bo już przy drugim stopniu zagrożenia lawinowego może się zdarzyć, że lawina zasypie odśnieżoną drogę. - Rozpoczynający chodzenie po górach powinni ograniczyć wędrówki do miejsc ogólnodostępnych - zachęcał Krzysztof. 

Wzrasta też popularność sportów wysokogórskich. Dzieje się tak pod wpływem odnoszących wielkie sukcesy polskich himalaistów. Jednak niektórzy zbyt szybko próbują przeskoczyć od poziomu amatorskiego do zawodowego. - Często idzie się na skróty, bo moda dyktuje cele - wskazywał naczelnik TOPR. Wyraził też ubolewanie, że wybierający się wysoko w góry nie doceniają ryzyka. - Zmniejsza się ono, kiedy pamiętamy, że przy pierwszym stopniu zagrożenia lawinowego nie można przebywać w pobliżu nachyleń wynoszących 40 stopni a przy trzecim - unikać nachyleń mających co najmniej 35 stopni - przypominał Krzysztof.  

Czasami ratownicy muszą przerwać akcję

W październiku, w Zakopanem odbył się 71. Kongres ICAR - najważniejsza na świecie konferencja ratownictwa górskiego. Głównym tematem obrad była praca zespołowa i ocena ryzyka. - Decydując się na akcję ratunkową najpierw musimy ocenić, jakie mamy szanse na uratowanie potrzebującego pomocy i czy możemy tego dokonać bez narażania własnego życia - mówił Jan Krzysztof. I przyznał, że po ocenie zagrożeń czasem podejmowane są dramatyczne i trudne decyzje. - Zdarza się, że akcja jest przerywana - wskazywał naczelnik TOPR. 

W grudniu, po raz kolejny, ruszają kursy lawinowe. Ich celem jest promowanie i przekazywanie wiedzy i umiejętności osobom wybierającym się zimą w góry. Organizatorem kursów są: PZU, TOPR i Polskie Stowarzyszenia Freeskiingu. Od 2008 roku w kursach wzięło udział około trzech tysięcy osób. 

ew

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne