Reklama

Reklama

Urodziny Mazurka. Krzysztof Gawkowski: Na lewicy nikt nikogo nie rozlicza

- Nie było to dobre miejsce i czas, żeby udać się na urodziny. Mieliśmy wtedy posiedzenie Sejmu. Nasz elektorat tego nie akceptuje - tak sprawę obecności posłów PO na urodzinach dziennikarz Roberta Mazurka skomentowała w "Śniadaniu Rymanowskiego w Polsat News i Interii" posłanka tej partii Marzena Okła-Drewnowicz. Z kolei szef klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski przyznał, że jego ugrupowanie "nikogo nie rozlicza, z kim chodzi do łóżka, z kim pije wódeczkę i z kim imprezuje". - Ze zdumieniem oglądam festiwal paniki i hipokryzji po stronie Platformy Obywatelskiej. Słyszałem, że wszyscy w klubie próbowali dostać numer do teściowej Donalda Tuska, bo podobno ma ustalać listy wyborcze w najbliższych wyborach - powiedział z kolei wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

Rzecznik PO Jan Grabiec poinformował w środę, że lider PO Donald Tusk wezwał na rozmowę Borysa Budkę i Tomasza Siemoniaka "w związku z niezachowaniem należytych standardów, jakich oczekuje się od wiceprzewodniczących PO". Sprawa ma związek z udziałem obu polityków w urodzinach dziennikarza Roberta Mazurka i zdjęciami z tego spotkania zamieszczonymi przez dziennik "Fakt". Obaj politycy oddali się do dyspozycji szefa PO. Decyzje w ich sprawie podejmie zarząd partii.

- Mieliśmy wtedy posiedzenie Sejmu. Nasz elektorat tego nie akceptuje - mówiła w "Śniadaniu Rymanowskiego w Polsat News i Interii" Marzena Okła-Drewnowicz. Posłanka Platformy Obywatelskiej dodała, że "każdy z nas popełnia błędy". - Siemoniak i Budka mają świadomość tego, co zrobili i nie jest im łatwo - przyznała.

Reklama

Zgorzelski: To hipokryzja

Okła-Drewnowicz dodała, że ostateczną decyzję ws. posłów podejmie Donald Tusk. - Jeden błąd nie może przekreślić ich wszystkich lat pracy - mówiła. Pytana przez doradcę prezydenta prof. Andrzeja Zybertowicza "na czym polegał ten błąd", posłanka odpowiadała, że na scenie politycznej "odbywa się walka dobra ze złem".

- Jest łamana demokracja, praworządność, nasz elektorat jest pod sądami, protestuje, chodzi ulicami i nie podoba mu się to, że my razem imprezujemy w czasie, kiedy powinniśmy być w pracy i stąd taka reakcja - dodawała posłanka PO.

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) bronił polityków, którzy pojawili się na urodzinach dziennikarza. - Było już po głosowaniach, a posłowie wracali do domów. Tłumaczenie się, z obecności na urodzinach, gdzie się nie ma wpływu na listę gości, jest hipokryzją - mówił.

"Na lewicy nikt nikogo nie rozlicza"

Bogdan Rymanowski pytał szefa klubu Lewicy Krzysztofa Gawkowskiego, jak elektorat jego partii odnosi się do całej sytuacji - zapytał. - Na lewicy nikt nikogo nie rozlicza, z kim chodzi do łóżka, z kim pije wódeczkę i z kim imprezuje - odpowiedział poseł. 

- Gdybyśmy wpadli już w taką paranoję, że będziemy za takie rzeczy rozliczali, to politycy nigdzie, z nikim nie będą mogli rozmawiać poza Sejmem - dodawał poseł, podkreślając jednocześnie, że świętowanie urodzin "nie powinno się dziać podczas posiedzenia Sejmu".

- Ze zdumieniem oglądam festiwal paniki i hipokryzji po stronie Platformy Obywatelskiej. Słyszałem, że wszyscy w klubie próbowali dostać numer do teściowej Donalda Tuska, bo podobno ma ustalać listy wyborcze w najbliższych wyborach. To, że mamy inne poglądy i możemy się spierać, to nie znaczy, że za tym musi iść personalna nienawiść - komentował z kolei wicerzecznik PiS Radosław Fogiel.

Krzysztof Bosak (Konfederacja) zapewniał, że na urodzinach Mazurka nie było polityków Konfederacji. - Myślę, że wyborcy Konfederacji, którzy widzieli te zdjęcia, śmieją się z tego, jak się teraz o to kłócicie, jak się musicie tłumaczyć przed wyborcami i śmieją się z propagandy Donalda Tuska - mówił.

Czytaj więcej na polsatnews.pl.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje