Ukraina się tłumaczy z "Bohaterów UPA". Czy da się uwierzyć jej władzom?
- Państwo ukraińskie mogło zablokować nadanie imienia "Bohaterów UPA" oddziałowi armii. Jeśli tego nie zrobiło, to nie chciało - ocenił Piotr Witwicki w nowym "Politycznym WF-ie", komentując wpis szefa MSZ w Kijowie. Wraz z Marcinem Fijołkiem wskazali też momenty, za sprawą których Polacy zaczęli zmieniać stosunek wobec relacji z Ukrainą.

"Nazwa pododdziału była wyborem naszych żołnierzy. Nasi obrońcy zasługują na bezwarunkowy szacunek" - w ten sposób szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha odniósł się do oburzenia, jakie wybuchło po nadaniu imienia "Bohaterów UPA" jednemu z oddziałów tamtejszej armii.
Ukraińska Powstańcza Armia odpowiada za rzeź na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Tymczasem według szefa kijowskiej dyplomacji wojskowi "nie mieli nawet w najmniejszym stopniu antypolskich intencji". "Chodziło im o upamiętnienie tych, którzy wiele lat temu również walczyli przeciw imperialnej Moskwie, bolszewicko-komunistycznej okupacji i represjom" - uznał Sybiha (więcej o jego wpisie piszemy tutaj).
W kontekście stanowiska ukraińskiego MSZ, jak i reakcji Warszawy na uhonorowanie UPA, Piotr Witwicki zapytał Marcina Fijołka w "Politycznym WF-ie", kiedy - jego zdaniem - nadeszło "otrzeźwienie, urealnienie" wśród Polaków w postrzeganiu Ukrainy oraz kroków stawianych przez władze tego państwa.
"Polityczny WF" - nowe odcinki w serwisie Interia Wydarzenia oraz na platformach YouTube, Spotify i Podcasty Apple. Zapraszamy też na kanał nadawczy na WhatsAppie.
- Po historii z Przewodowa, gdy wydawało się przez kilka godzin, że to zabłąkana, rosyjska rakieta dostała się do Polski i może być to początek nowego etapu w konflikcie - odpowiedział prowadzący "Graffiti" w Polsat News.
Wybuch w Przewodowie. "Zełenski nigdy nie przeprosił"
Jak przypomniał Marcin Fijołek, 15 listopada 2022 roku strona ukraińska "bardzo szybko wypuściła do mediów podprogowo newsy, iż to rzeczywiście rosyjska rakieta, że mają to sprawdzone". - I szybko okazało się, że to nieprawda - nadmienił współautor "Politycznego WF-u".
Zobacz nowy odcinek podcastu "Polityczny WF"
Ciąg dalszy artykułu pod wideo
Przyznał ponadto, że "jeszcze nie miałby o to wielkich pretensji", ponieważ na wojnie obowiązują "specyficzne reguły dyplomacji i presji". - Ale Zełenski nigdy nie wziął tego na siebie, nie przyznał się, nie przeprosił, nie wypłacił odszkodowań - wyliczył.
Natomiast Piotr Witwicki nawiązał do innego zdarzenia: wystąpienia prezydenta Ukrainy w ONZ z września 2023 roku, "gdzie na jednym wdechu powiedział o Polsce i Rosji" w kontekście eksportu ukraińskiego zboża.
- Potraktował nas w sposób, który nie mieścił się Polakom w głowie - także Andrzejowi Dudzie, który przyznał wtedy, że nadal są z Zełenskim przyjaciółmi - podkreślił redaktor naczelny Interii.
Czy szef MSZ Ukrainy mógł przekonać Polaków? "Uwierzyć się w to nie da"
Z kolei niecałe dwa lata temu znany, ukraiński bokser Ołeksandr Usyk został zatrzymany na lotnisku Kraków-Balice po awanturze, jaką wywołali członkowie jego ekipy.
- Kluczowe są reakcje i to, jak Ukraińcy postrzegają świat. Gdy ich bokser został zatrzymany to nie biorą pod uwagę tego, że może mieć to związek z jego zachowaniem tylko uważają, iż to jakaś manifestacja polityczna - ocenił Piotr Witwicki.
Jak kontynuował w "Politycznym WF-ie", stąd właśnie może i próbowałby uwierzyć szefowi ukraińskiego MSZ w kontekście nadania imienia "Bohaterów UPA", iż to żołnierze spontanicznie nadali taką nazwę, "ale w tych okolicznościach, przy tej kontroli i że wszystko jest traktowane niczym manifest, uwierzyć się w to nie da".
- Na jakimś etapie państwo ukraińskie mogło to zablokować. Jeśli tego nie zrobiło, to nie chciało. Wpisuje się to w ciąg prowokacji, ruchów niezrozumiałych z naszej perspektywy. Patrzyliśmy na Ukrainę jak na kraj bardziej w zachodnim obszarze kulturowym, a widzimy tam przebłyski postsowieckie - skwitował redaktor naczelny Interii.














