Ujawniono dane o Cenckiewiczu. Jest ruch prokuratury
Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła z urzędu czynności sprawdzające w sprawie ujawnienia danych o zdrowiu szefa BBN. "Ta podłość, której celem jest stygmatyzacja i zastraszenie, dotyka mnie, ale w przyszłości może spotkać każdego" - twierdzi sam Sławomir Cenckiewicz odnosząc się do głośnego artykułu, w którym podano informacje o przyjmowanych przez niego lekach.

W skrócie
- Sławomir Cenckiewicz zapowiada kroki prawne po artykule "Gazety Wyborczej" na temat zażywanych przez niego leków.
- Szef BBN uważa ujawnienie danych zdrowotnych za naruszenie praw człowieka i próbę zastraszania.
- Politycy PiS i Naczelna Izba Lekarska krytykują ujawnienie informacji medycznych przez media.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Sławomir Cenckiewicz zareagował na publikację "Gazety Wyborczej" w obszernym wpisie opublikowanym na platformie X. "Podejmę przewidziane prawem działania w celu pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej i karnej autora tekstu (...) za naruszenie moich dóbr osobistych" - stwierdził. Zaznaczył, że co prawda w tekście nie podano nazw przyjmowanych przez niego leków, jednak zawarty w nim opis sprawia, że łatwo można je zidentyfikować.
"Podobne kroki prawne zamierzam podjąć w stosunku do kierownictwa SKW (Służby Kontrwywiadu Wojskowego - red.), gdyż informacje wykorzystane w pochodzą zarówno z ankiety bezpieczeństwa osobowego i wywiadów przeprowadzonych ze mną przez oficerów SKW w związku z postępowaniem sprawdzającym z 2021 r., jak i z akt postępowania kontrolnego (w ramach którego SKW przejęła moją dokumentację medyczną), prowadzonego od kwietnia do lipca 2024 r. przez Zarząd V SKW" - dodał.
Jednocześnie zaznaczył, że "nigdy nie wprowadził służb specjalnych w błąd, niczego nie zatajając i zawsze bez przeszkód otrzymywał tzw. poświadczenia bezpieczeństwa do najwyższych klauzul tajności (krajowych i międzynarodowych)". Cofnięcie mu poświadczeń przez szefa SKW w lipcu 2024 r. określił jako "motywowane politycznie" i "bezprawne".
Szef BBN reaguje na doniesienia mediów. "Łamanie praw człowieka"
"Dzisiejszy artykuł jest nie tylko kolejnym dowodem na ingerowanie służb specjalnych w życie publiczne, ale nową fazą łamania praw człowieka w Polsce, w której nie liczy się ani prawo do intymności, ani tajemnica lekarska, ani prawo pacjenta do poufności informacji dotyczących zdrowia" - napisał Cenckiewicz. Według niego "'Gazeta Wyborcza' (...) sięgnęła po ubeckie metody, tak często stosowane dzisiaj przez reżimy w Rosji i na Białorusi wobec politycznych przeciwników".
"Znam dobrze swojego przeciwnika i wiem ile ma powodów - także historycznych związanych z moim udziałem w likwidacji WSI, lustracją i ukazaniem związków z Rosją - by mnie zniszczyć. Dziś ta podłość, której celem jest stygmatyzacja i zastraszenie, dotyka mnie, ale w przyszłości może spotkać każdego" - dodał.
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego zaznaczył również, że ujawnienie tajnych informacji z jego ankiety bezpieczeństwa osobowego podważa zaufanie do państwa. "Od tej pory każdy, kto pragnie służyć Polsce i godzi się na szczegółową weryfikację przez służby specjalne, będzie żył w strachu przed upublicznieniem najskrytszych tajemnic swojego życia" - stwierdził.
Głośny artykuł o szefie BBN. Sławomir Cenckiewicz zataił przyjmowanie leków?
W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" opublikowała artykuł, w którym autor twierdzi, że Sławomir Cenckiewicz stracił dostęp do informacji niejawnych, ponieważ zataił w ankiecie bezpieczeństwa, że przyjmuje leki. Konkretnie miało chodzić o dwa preparaty: jeden zaliczany do psychotropów, drugi mający charakter psycholeptyczny i groźny dla życia w razie przedawkowania.
Artykuł spotkał się z krytyką ze strony polityków związanych z Prawem i Sprawiedliwością. Wiceprezes PiS Mariusz Błaszczak wraz z posłem Andrzejem Śliwką zapowiedzieli złożenie do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa SKW Jarosława Stróżyka.
- W związku z tym artykułem warszawska prokuratura okręgowa z urzędu wszczęła czynności sprawdzające w kierunku ewentualnego popełnienia przestępstwa z art. 107 ust. 2, tj. nielegalnego przetwarzania danych osobowych i ewentualnie innych przestępstw - przekazał PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba.
Krytycznie odniosła się do publikacji również Naczelna Izba Lekarska. "Informacje o przyjmowanych przez pacjenta lekach są daną szczególnie wrażliwą i ich publiczne ujawnienie nigdy nie powinno mieć miejsca" - napisano.










