Reklama

Reklama

​Tyszka: Wniosek Nowoczesnej nie powstrzyma mnie od mówienia prawdy

Wniosek Nowoczesnej o moje odwołanie nie powstrzyma mnie od mówienia prawdy; Nowoczesna i PO robią z Sejmu cyrk, którego celem jest podsycanie negatywnych emocji w społeczeństwie i dzielenie Polaków - powiedział PAP wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15).

Nowoczesna złożyła w czwartek wniosek o odwołanie Tyszki z funkcji wicemarszałka Sejmu. Jednocześnie zgłoszono kandydaturę posłanki PSL Andżeliki Możdżanowskiej, która miałaby zastąpić Tyszkę w Prezydium Sejmu. Pod wnioskiem Nowoczesnej podpisali się także posłowie PSL i PO.

"Nowoczesna bardzo chce zamknąć mi usta, natomiast żaden wniosek nie powstrzyma mnie od mówienia prawy, a prawda jest taka, że Nowoczesna ze swoją starszą siostrą - Platformą Obywatelską, robią z Sejmu cyrk, którego celem jest podsycanie negatywnych emocji w społeczeństwie, dzielenie Polaków i przykrywanie tym swojej nieudolności i braku kompetencji" - powiedział w czwartek PAP Tyszka.

Reklama

Jak podkreślił, miał prawo nie dopuścić do pytań posłów, zgodnie z regulaminem Sejmu. "Zachowanie posłów Nowoczesnej i Platformy nie licowało z powagą Sejmu, uprzedzałem posłów, że jeżeli będą dalej tak się zachowywali, czyli okupować mównicę, krzyczeć, wrzeszczeć, to będę się poważnie zastanawiać, czy dopuścić ich do głosu, czy nie" - wyjaśnił wicemarszałek.

Poseł Nowoczesnej Grzegorz Furgo powiedział PAP, że uzasadnienie wniosku o odwołanie Tyszki jest bardzo proste - "wicemarszałek Tyszka nie potrafi prowadzić obrad Sejmu". Uzasadniając stwierdził, że "podczas środowej debaty w Sejmie nad projektem dotyczącym zakazu aborcji (Tyszka) okazał się, po raz kolejny, ignorantem". "Jest bardzo butny, a wczorajsze obrady to potwierdziły" -  powiedział Furgo pod adresem Tyszki.

Jak mówił, "po ciężkiej debacie" ws. obywatelskiego projektu zakazującego aborcji, "z niewiadomego powodu" prowadzący obrady wicemarszałek Tyszka nie dopuścił posłów do zadawania pytań. Ponadto - według Furgo - Tyszka podczas środowych obrad Sejmu "bardzo brzydko zwrócił się do posłów nazywając ich małpami". "Taki człowiek nie powinien pełnić tak ważnej funkcji w Sejmie" - stwierdził poseł Nowoczesnej.

Po zakończeniu dyskusji podczas środowej nocnej, burzliwej debaty w Sejmie nad obywatelskim projektem komitetu "Stop Aborcji" Tyszka nie dopuścił do zadawania pytań i przerwał posiedzenie. "To jest moja kompetencja, moja prerogatywa, że dopuszczę do pytań, czy nie" - mówił, gdy posłowie domagali się możliwości zadania pytań. "Państwo posłowie z Platformy i z Nowoczesnej robią cyrk z tej izby. Ja tego cyrku tolerować nie będę" - oświadczył Tyszka i zarządził przerwę w obradach do czwartku do godz. 10.

Sejm odwołuje wicemarszałka Sejmu, na wniosek złożony przez co najmniej 15 posłów, bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Liczbę wicemarszałków Sejm ustala na początku kadencji. W listopadzie 2015 r. Sejm przyjął uchwałę autorstwa klubu PiS ustalającą, że w obecnej kadencji będzie pięciu wicemarszałków. W związku z tym w Prezydium Sejmu jest dwóch wicemarszałków z PiS i po jednym z PO, Nowoczesnej i Kukiz'15, a najmniejszy w Sejmie klub PSL wicemarszałka nie ma. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy