Reklama

Reklama

TVP Info zaprosiło Tuska i Morawieckiego. Lider PO odmówił

Donald Tusk nie spotkał się w studiu telewizji publicznej z Mateuszem Morawieckim. Jak przekazał rzecznik PO, lider opozycyjnej partii odrzucił zaproszenie do programu TVP Info, którego drugim gościem był premier. Audycja została wyemitowana na żywo w niedzielę wieczorem. Odmowę przewodniczącego Platformy skomentowali politycy związani z jego ugrupowaniem, jak i przedstawiciele Zjednoczonej Prawicy.

O "desperackim zaproszeniu", które Telewizja Polska przesłała szefowi PO Donaldowi Tuskowi, napisał rzecznik tej partii Jan Grabiec. Przekazał na Twitterze, że przewodniczący Platformy jest gotów na debatę "z prawdziwym liderem i prawdziwymi dziennikarzami w prawdziwej telewizji".

Tusk miałby spotkać się w TVP Info z premierem Mateuszem Morawieckim. Ten drugi zjawił się w niedzielnym wydaniu "Strefy starcia" - programu prowadzonego na zmianę przez Michała Adamczyka i Miłosza Kłeczka. Na początku każdego odcinka podkreślają oni, iż w studiu nie ma Tuska ani innych polityków PO, ponieważ odmówili zaproszenia

Reklama

W audycji pojawiają się za to m.in. politycy Zjednoczonej Prawicy, publicyści kojarzeni z prawicą, a także pojedynczy posłowie opozycyjnych partii. Premier był w niej pytany m.in. o kwestie inflacji, rozwoju energetyki jądrowej i antyrosyjskich sankcji.

Zjednoczona Prawica: "Tusk to miękiszon", "Nie ma argumentów"

Decyzję szefa PO o niepojawieniu się w informacyjnym kanale telewizji publicznej komentują politycy. "Miękiszon. Cały Tusk" - stwierdził wiceminister rolnictwa Janusz Kowalski

Natomiast bezpośrednio do lidera Platformy zwrócił się szef resortu edukacji Przemysław Czarnek. "Wszyscy wiedzą, że do rozmowy potrzebne są argumenty, a Pan nie ma żadnych. Stąd ten unik" - ocenił.

"Dziwię się premierowi Morawieckiemu. Z kolaborantami się nie rozmawia" - napisał Dariusz Matecki z Solidarnej Polski.

Opozycja: "Morawiecki podręcznym bagażem Kaczyńskiego"

Głos zabrały również postacie z przeciwnej strony politycznej barykady. "Dlaczego Donald Tusk miałby debatować ze swoim byłym doradcą gospodarczym? Lepiej z prezesem, który obecnie doradcą tym steruje" - uznał z kolei senator PO Krzysztof Brejza.

Stanowisko zajął też inny polityk Platformy - Marcin Kierwiński. "Nie ważne czy z Donaldem Tuskiem chce dyskutować Morawiecki czy inny Sasin. Oni wszyscy są podręcznym bagażem Kaczyńskiego. Jeśli Kaczyński ma elementarną odwagę to zdecyduje się na debatę. Uczciwą" - przekazał.

"Morawiecki myślał, że skoro on gadał ze słupami o działkach, to wszyscy muszą się godzić na rozmowy ze słupami" - stwierdził mecenas Roman Giertych, dodając później: "Wzywam premiera Morawieckiego do stanięcia w szranki debaty wyborczej z panią Schreiber. To jest dla niego właściwa rozmówczyni. Ona też nie wie, kto zostanie powołany lub odwołany z funkcji ministra. Debatę mógłby poprzedzić konkurs, kto ładniej wywija na trzepaku".

W sprawie wypowiedziałby się też prezes partii KORWiN Sławomir Mentzen. "Debata z Tuskiem jest bez sensu, bo obaj o gospodarce mówicie to samo. To byłaby typowa dla TVP nuda, jak 'Korona królów'. Gdyby chciał Pan porozmawiać z kimś o innym podejściu do ekonomii, to jestem do dyspozycji. Obiecuję akcję jak w 'Grze o tron!'" - zapewnił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy