Tusk skomentował wyniki wyborów na Węgrzech. Rozmawiał z Magyarem
"Wielkie zwycięstwo, drodzy przyjaciele" - tymi słowami premier Donald Tusk zareagował na wyborcze zwycięstwo Petera Magyara i jego formacji Tisza. Polecił też Rosjanom, o kontakty z którymi oskarżano w ostatnich dniach Viktora Orbana i szefa MSZ Petera Szijjarto, aby wracali "do domu". W nocy zamieścił też wideo, na którym rozmawia z Magyarem.

Premier skomentował wyniki węgierskich wyborów parlamentarnych. Po przeliczeniu niemal 98,5 proc. głosów opozycyjna partia TISZA może liczyć na większość konstytucyjną, którą daje posiadanie co najmniej 133 mandatów w parlamencie.
Obecnie formacja Petera Magyara może liczyć na zajęcie 138 miejsc w Zgromadzeniu Narodowym. Z tego względu Donald Tusk zamieścił na platformie X wpis w języku angielskim. "Węgry, Polska, Europa. Znów razem! Wielkie zwycięstwo, drodzy przyjaciele" - podkreślił.
"Rosjanie do domu". Tusk wprost po wyborach na Węgrzech
Lider KO użył zwrotu "Ruszkik haza" (Rosjanie do domu - red.), który pochodzi z czasów rewolucji węgierskiej z 1956 roku, kiedy na ulicach Budapesztu pojawiły się sowieckie czołgi. Używał go też Viktor Orban w latach 80., gdy był antykomunistycznym opozycjonistą.
Pod wpisem Tuska zaroiło się od komentarzy. "Europejska rodzina znów w komplecie" - napisał poseł KO Artur Łącki. Głos zabrała również europosłanka Mirosława Nykiel. "Węgrzy odzyskali swój kraj!" - podkreśliła.
Innego zdania był przedstawiciel Konfederacji. "Teraz nic was nie powstrzyma przed forsowaniem unijnych wariactw. Ale spokojnie - do końca pana rządów już bliżej, niż dalej. To ostatni rok" - przekazał Konrad Berkowicz.
Słowa o Rosjanach we wpisie Tuska nie są przypadkowe. W ostatnich dniach przed wyborami na Węgrzech do mediów przedostały się nagrania z rozmów szefa MSZ w Budapeszcie Petera Szijjarto, który relacjonował swojemu odpowiednikowi z Moskwy - Siergiejowi Ławrowowi - przebieg spotkań z udziałem liderów Unii Europejskiej.
Co więcej, w ostatnich latach Orban oskarżany był o sprzyjanie Rosji, chociażby pod kątem kupowania od niej surowców energetycznych czy polityki wobec Ukrainy walczącej z wojskami Kremla.
Po godz. 2.00 polskiego czasu Tusk - który wizytuje kraje Azji, w tym Koreę Południową - zamieścił wideo, na którym rozmawia z Magyarem. "I'm so happy" (Jestem bardzo szczęśliwy) - mówi premier do lidera Tiszy. Wpis opatrzył hasłem: "Witamy znów w Europie".
Tusk: Przeciw Magyarowi sprzysięgły się wszystkie możliwe moce
Na konferencji prasowej w Seulu polski premier ujawnił szczegóły tej rozmowy. - Chwilę rozmawialiśmy o jego wizycie w Warszawie. Jak wiecie, już dawno temu wskazał Warszawę jako pierwszą swoją wizytę z dość oczywistych względów. Myślę, że nasze relacje będą absolutnie wyjątkowe - powiedział Tusk.
- Wszyscy się obawiali, że jest taki trend (...) autorytarnych skorumpowanych reżimów. Nie, tak nie jest. Najpierw Warszawa, później Bukareszt, Kiszyniów, teraz Budapeszt. Cieszę się, że ta część Europy pokazuje, że nie jesteśmy skazani na rządy skorumpowane i autorytarne, bo rząd Viktora Orbana niestety takim się stał po wielu latach rządów - oświadczył.
Jak dodał, przeciwko Magyarowi i jego partii "sprzysięgły się wszystkie możliwe moce, włącznie z prezydentem Karolem Nawrockim i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim". Przypomniał, iż rząd Orbana blokował unijną pożyczkę dla Ukrainy, dlatego zwycięstwo Tiszy i Magyara będzie w tej kwestii przełomem.
Pytany, czy rozmawiał z Magyarem o politykach PiS i byłych ministrach - Zbigniewie Ziobrze i Marcinie Romanowskim, którym azylu na Węgrzech udzielił rząd Orbana - ujawnił, że rozmawiał o nich jeszcze przed wyborami. - Mam nadzieję, że powiem tym dwóm panom witam w Polsce - dodał Tusk.
Wybory na Węgrzech. Magyar: Orban pogratulował nam zwycięstwa
"Premier Viktor Orban pogratulował nam zwycięstwa przez telefon" - napisał po godz. 20 Peter Magyar na Facebooku. Lider Fideszu niedługo później zabrał głos w swoim sztabie wyborczym, gdzie uznał wyborczą porażkę.
Orban zapewnił, że będzie służył Węgrom w opozycji. Przypomnijmy, że jego formacja rządziła na Węgrzech od 2010 roku i za każdym razem zdobywał większość konstytucyjną. Jej lider był też szefem rządu w latach 1998-2002.
Wcześniej informowano, że frekwencja wyborcza na godz. 18.30 wyniosła rekordowe 77,8 proc.
Magyar w niedzielnym, wieczornym przemówieniu potwierdził, iż w swoją pierwszą podróż zagraniczną jako premier uda się do Warszawy. Jako następne stolice wymienił Wiedeń oraz Brukselę.










