Tusk o amerykańskich żołnierzach w Polsce. "Otrzymałem zapewnienie"
- Otrzymałem zapewnienie, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania - zapewnił Donald Tusk, odnosząc się do kwestii redukcji ilości amerykańskich żołnierzy w Europie. Premier podkreślił przy tym, że "Polska jest absolutnie wiodącym krajem" w kwestii inwestycji w obronność. - Nic się tu nie zmieni - zapewnił.

W skrócie
- Donald Tusk poinformował, że otrzymał zapewnienie o logistycznym charakterze decyzji dotyczącej redukcji liczby amerykańskich żołnierzy w Europie i zapewnił, że nie wpłynie to na możliwości odstraszania.
- Premier podkreślił, że Polska pozostaje wiodącym krajem w zakresie inwestycji w obronność i bezpieczeństwo kraju nie jest zagrożone.
- Wcześniej media poinformowały o wycofaniu i wstrzymaniu wysłania niektórych jednostek amerykańskich żołnierzy do Europy. Jak podkreślono, nie była to nagła decyzja.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Premier Donald Tusk wziął w piątek udział w odprawie ze Strażą Graniczną. Po wydarzeniu szef rządu uczestniczył w konferencji prasowej, podczas której odniósł się do kwestii obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce i Europie. Jak podkreślił, jest "w stałym kontakcie" z szefem Dowództwa Europejskiego gen. Alexusem Grynkewichem oraz z sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte.
- USA od lat zapowiadały pewną korektę w ich polityce, większe zainteresowanie innymi tematami i tymi apelami, na które Polska odpowiedziała natychmiast i odpowiada skutecznie także dziś. Apelami, by Europa brała na siebie większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo i Polska jest tutaj absolutnie wiodącym krajem, nic się tu nie zmieni - zapewnił premier.
Tusk o obecności żołnierzy USA w Europie. "Decyzje mają charakter logistyczny"
Szef rządu podkreślił przy tym, iż otrzymał "zapewnienie, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo".
- Polska była, jest i będzie najbardziej stabilnym, najbardziej lojalnym i skutecznym sojusznikiem zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i innych państw NATO - zaznaczył.
Donald Tusk ocenił też, że "będziemy mogli liczyć dziś i w przyszłości - także w tej sprawie - na wzajemność". - Wszystko jest pod kontrolą i pragnę państwa uspokoić, że nasze bezpieczeństwo będzie nadal dla nas i naszych sojuszników priorytetem - zakończył.
Przypomnijmy, że - jak wynikało z doniesień CNN - Pete Hegseth podjął w tym tygodniu decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek amerykańskich żołnierzy do Europy oraz wycofania innych wojsk będących już na kontynencie.
USA. Hegseth podjął decyzję o wstrzymaniu wysłania dwóch jednostek żołnierzy do Europy
Obok wysyłanej do Polski brygady pancernej, której część już jest na miejscu i teraz musi wrócić do Teksasu, chodzi o planowane jeszcze przez administrację Joe Bidena stałe rozmieszczenie batalionu artylerii dalekiego zasięgu (wraz m.in. z rakietami Tomahawk) w Niemczech.
Jak dotąd resort publicznie nie wytłumaczył decyzji - albo odmawiając komentarza, albo nie odpowiadając. Jedynym wyjątkiem jest wypowiedź p.o. rzecznika prasowego Pentagonu Joela Valdeza dla Politico, który przeczył, by decyzja była nagła.
"Decyzja o wycofaniu wojsk jest efektem kompleksowego, wielowarstwowego procesu, który uwzględnia opinie kluczowych dowódców amerykańskich sił zbrojnych w Europie i całego łańcucha dowodzenia" - powiedział w oświadczeniu cytowanym przez portal. "Nie była to nieoczekiwana decyzja podjęta w ostatniej chwili".
Media: Redukcja żołnierzy w Europie ma związek z krytyką Trumpa
Według źródeł CNN decyzje miały na celu redukcję liczby żołnierzy w Europie w związku z krytyką Trumpa wobec postawy europejskich sojuszników w obliczu wojny z Iranem. Chodzi m.in. o słowa niemieckiego kanclerza Friedricha Merza, który sugerował, że Irańczycy "upokarzają" Amerykę.
Według wewnętrznych instrukcji dla urzędników Pentagonu w sprawie uzasadniania decyzji ("talking points"), z którymi zapoznała się CNN, decyzja jest bezpośrednio powiązana z frustracją wobec Europy, a Niemiec w szczególności.
"Państwa europejskie nie stanęły na wysokości zadania, gdy Ameryka ich potrzebowała" a "niedawna retoryka Niemiec była niestosowna i nieproduktywna" - głosiły dokumenty.














