Reklama

Reklama

Tusk: Kończyłem szkołę, gdy nie było ministra Czarnka, więc umiem policzyć

- Ja kończyłem szkołę, kiedy nie było ministra Czarnka, więc umiem policzyć, że ten chleb podrożał o prawie 50 proc. - powiedział Donald Tusk podczas spotkania w Sandomierzu. Lider Platformy Obywatelskiej dodał, że do polityki nie idzie się po pieniądze, ale po to, żeby pomagać ludziom.

W sobotę lider PO Donald Tusk spotkał się z wyborcami w Sandomierzu. Były premier odniósł się m.in. do rosnącej inflacji. - Za tym złowrogim, ale abstrakcyjnym słowem inflacja kryje się konkretne życie - powiedział. 

Były premier ocenił, że podczas swojego objazdu po Polsce w wielu miejscach słyszał o piekarniach, pizzeriach czy cukierniach, które nie poradziły sobie z rosnącymi cenami i musiały zaprzestać działalności. - Tu w Sandomierzu na szczęście ta piekarnia jeszcze sobie radzi i robi wszystko, by nie przesadzić z cenami, mimo, że oni też mierzą się z drożyzną - mówił. 

Reklama

Tusk dodał, że według oficjalnych danych "inflacja wynosi dziś 17,9 proc.". - Wyznacznikiem prawdziwej inflacji jest chleb, ten jeszcze w zeszłym roku kosztował 3,60 zł, dzisiaj kosztuje 5,20 zł - mówił. 

- Ja kończyłem szkołę, kiedy nie było jeszcze ministra Czarnka, więc umiem policzyć, że ten chleb podrożał o prawie 50 proc. - powiedział.

Tusk: Panie Kaczyński, pan już przegrał tę wojnę

Mówiąc o KPO Donald Tusk zwrócił się bezpośrednio do Jarosława Kaczyńskiego. - To jest ostatni moment. Pan już przegrał tę wojnę. Wszyscy wiemy i w Polsce i na świecie, że ta strategia, którą pan zaproponował, to jest strategia przeciwko najbardziej żywotny interesom Polek, Polaków i Polski jako państwa - powiedział. 

- Najwyższy czas, żeby pan skapitulował przed opinią publiczną, podpisał ten akt kapitulacji i oddał pieniądze Polakom - kontynuował Tusk. 

Lider Platformy Obywatelskiej podkreślił, że "zostały dni, no może tygodnie". - Jeśli nie napiszecie dobrego wniosku, nie wprowadzicie pod obrady Sejmu ustawy, która naprawi to wszystko co zrobiliście, to jak zmasakrowaliście praworządność w Polsce (...) oddacie naszą szansę - powiedział. 

- Nie masz prawa - zwracam się teraz do pana Kaczyńskiego - zabierać nam tych pieniędzy. Od tego zależy los Polski, następnych pokoleń. Musisz to zrobić, inaczej ludzie tego nie darują - powiedział. 

"Ludzie po was przyjdą"

Donald Tusk mówił, zwracając się do ekipy rządzącej, że "jeśli natychmiast nie podejmiecie działań, to ludzie po was przyjdą". - I to nie będę ja - powiedział. 

- Jeśli nie odblokujecie tych pieniędzy, to ludzie po was przyjdą. To są ludzie, którzy codziennie robią zakupy, i nie mają pieniędzy, żeby wpłacić komuś 45 tys. zł, bo nie mają fuchy za 20,30 czy 40 tys. zł miesięcznie. Ci ludzie naprawdę po was przyjdą i upomną się o swoje - mówił. 

Były premier odnosząc się do regulacji, które mogłyby odblokować KPO powiedział, "możemy to za was napisać jeśli nie potraficie".

Donald Tusk: Pana ministra Czarnka interesuje, co dzieci robią pod kołdrą

Odnosząc się do "Lex Czarnek" Donald Tusk powiedział, że "pan minister Czarnek zamówił i opłacił jakieś ankiety, w których pytał uczennice i uczniów o najbardziej intymne rzeczy. To była ankieta dla 12, 13, 14-latków". - To brzmi aż nieprawdopodobnie - stwierdził. 

- Co oni robią pod kołdrą, nie chce już używać mocnych słów. To interesuje pana ministra Czarnka - powiedział Tusk.

Dalej lider PO mówił, "nie wiem co jest w głowach tych ludzi, nie wiem dlaczego Kaczyński jak jeździ po Polsce, to musi w trakcie każdego spotkania mówić, że o 5 będzie Zosią, o 7 będzie Zdzisiem".

- To jest oczywiście poza granicą dobrego smaku, ale tak poza tym coś mu się w głowie bardzo złego dzieje - mówił. - Co im się tam w głowach "kitłasi", dlaczego oni mają na tym punkcie taką niestandardową obsesję - dodał. 

"Panie ministrze Czarnek, ręce na kołderce to jest głos raczej do pana"

Donald Tusk zwrócił się też do ministra Czarnka. - Panie ministrze, pan nie jest od kontrolowania polskich dzieci, szkoły i nauczycieli. To my, rodzice, nauczyciele, jesteśmy od kontrolowania władzy - powiedział. 

- Więc panie ministrze Czarnek, ręce na kołderce to jest raczej do pana głos - mówił.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy