Reklama

"Tu opór trwał najdłużej". Obchody 35-lecia strajku w kopalni Piast

Górnicy z kopalni Piast w Bieruniu przed rozpoczęciem porannej zmiany uczcili w środę 35-lecie trwającego dwa tygodnie podziemnego strajku w tym zakładzie. Organizatorzy obchodów podkreślali potrzebę pamięci o "trudnej i bohaterskiej" historii górniczego oporu.

"Tu trwał najdłuższy opór; była nadzieja, a nadzieja nigdy nie umiera - nie na tej kopalni" - mówił podczas porannej masówki w kopalnianej cechowni szef Związku Zawodowego Pracowników Dołowych Jerzy Demski.

Górnicy zgromadzili się przed ołtarzem św. Barbary. Odśpiewano hymny - narodowy i górniczy, związkowcy rozwinęli kilkunastometrową biało-czerwoną flagę. Przed kopalnią zainscenizowano wydarzenia sprzed 35 lat - były patrole ZOMO, rozżarzone "koksioki" (koksowniki) i milicyjne samochody.

Najdłuższy strajk w powojennej historii górnictwa

Trwający dwa tygodnie podziemny strajk w kopalni Piast w Bieruniu był najdłuższym tego typu protestem w powojennej historii górnictwa. Nieco krócej - 9 dni - trwał podobny strajk w sąsiedniej kopalni Ziemowit w Lędzinach; dziś obydwa zakłady tworzą jedną kopalnię.

Reklama

W każdej z kopalń strajk rozpoczęło ponad 2 tys. górników; do końca protestów w obu przypadkach dotrwało około tysiąca strajkujących. Górnicy z kopalni Ziemowit przerwali strajk rano w Wigilię 1981 r., górnicy z Piasta spędzili Boże Narodzenie pod ziemią, przy wstrzymanych dostawach żywności i gasnących górniczych lampkach.

"To jest historia tej kopalni - bohaterska i trudna. Powoli odchodzą świadkowie tamtych wydarzeń. Na kopalni pracuje już niewiele osób, które pamiętają tamte czasy i tamte wydarzenia. Odchodzą przywódcy strajku, odchodzą internowani, coraz mniej ludzi będzie o tym pamiętało. Dlatego ta młoda załoga, która jest tu dzisiaj, będzie musiała przejąć pałeczkę i pamiętać o tych historycznych wydarzeniach" - mówił lider Solidarności w Polskiej Grupie Górniczej Bogusław Hutek.

Liderzy strajku przybyli ze Stanów Zjednoczonych

Na rocznicowe obchody ze Stanów Zjednoczonych przyjechali liderzy strajku sprzed 35 lat: Andrzej Oczko i Adam Urbańczyk, w stanie wojennym zmuszeni do emigracji. Oczko nie ukrywał wzruszenia, wspominając moment, kiedy 14 grudnia 1981 r. w cechowni przed ołtarzem św. Barbary namawiał górników kolejnej zmiany, by dołączyli do tych, którzy już rozpoczęli podziemny strajk.

"Na dole już trwał strajk (...). Trzeba było jakoś namówić ludzi do tego, żeby zjechali na dół i dołączyli do niego, bo wiedzieliśmy co mogłoby się stać, gdyby wjechały czołgi - masakra byłaby większa jak na Wujku (...). Nie chcieliśmy żeby nas zaraz aresztowano za działalność związkową, dlatego najpierw namawialiśmy ludzi modlitwami. Spytaliśmy, czy wolno się modlić? - wolno, więc zaczęliśmy modlitwy" - wspominał jeden z przywódców strajku.

W swoim wystąpieniu Oczko podkreślił też współczesną rolę związków zawodowych. "Musicie dbać o swoje prawa, trzymać się razem" - mówił działacz Solidarności z 1981 r., przestrzegając jednocześnie, że "pazerność związkowców też może czasem doprowadzić do upadku zakładu pracy". Jak mówił, negocjacje związkowców z pracodawcą zawsze muszą być uczciwe i zmierzające do kompromisu. "Lepiej jest czasem odpuścić niż tysiące ludzi posłać na bruk. Walczcie o swoje prawa, ale bądźcie rozsądni (...). Trzeba kierować się rozsądkiem, a nie emocjami" - podsumował Oczko, wskazując na potrzebę partnerstwa w takich rozmowach.

Uczestnicy porannej masówki obejrzeli film dokumentalny "Ostatnia szychta", poświęcony strajkowi w kopalni Piast. Genezę protestu wspominał Bogusław Hutek z górniczej Solidarności.

"Załoga podjęła strajk na informację o wprowadzeniu stanu wojennego, ale przede wszystkim na informację, że aresztowano ich kolegów. 2 tys. ludzi na rannej zmianie rozpoczęło 14-dniowy strajk. Czy przypuszczali, że tak długo będzie trwał? Nie wiemy; kończyli dlatego, że nie otrzymywali żywności. Zostali głodem zmuszeni do wyjazdu; 28 grudnia strajk zakończyło ponad tysiąc osób" - wspominał Hutek.

Dwudniowe obchody

Dwudniowe obchody 35-lecia strajku zakończy w czwartek uroczysta akademia w bieruńskim zespole szkół, poprzedzona mszą św. pod przewodnictwem metropolity katowickiego abp. Wiktora Skworca. Natomiast jeszcze w środę sztafeta biegowa symbolicznie połączy kopalnie Piast, Ziemowit i Wujek. Udział w biegu pod hasłem "Ocalić od zapomnienia" zapowiedzieli m.in. znani sportowcy, związkowcy i samorządowcy.

Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce

Strajki w kopalniach Piast (14-28 grudnia 1981) i Ziemowit (15-24 grudnia) były odpowiedzią na wprowadzenie w Polsce stanu wojennego, zmilitaryzowanie kopalń, zawieszenie działalności wszelkich organizacji i stowarzyszeń oraz internowanie szefów kopalnianych struktur Solidarności. Górnicy zażądali zniesienia stanu wojennego, uwolnienia działaczy związku z kopalni i Przedsiębiorstwa Robót Górniczych Mysłowice oraz respektowania porozumień jastrzębskich.

Władze rozważały pacyfikację kopalni. Ze względu na podziemny charakter strajku nie był możliwy szturm, jak stało się to w kopalniach Wujek i Manifest Lipcowy, rozważano jednak np. zjazd oddziałów ZOMO pod ziemię lub użycie gazów. Snuto pomysły, żeby za pomocą systemów wentylacyjnych uśpić znajdujących się pod ziemią górników lub sparaliżować gazami bojowymi, by w ten sposób zneutralizować ich opór i podjąć interwencję na dole lub zmusić do wyjazdu.

23 grudnia dyrekcja kopalni zablokowała dostawy żywności z powierzchni i uniemożliwiła wymianę lamp górniczych w celu ich doładowania. Ostatnie dni strajku, w tym Wigilię, większość strajkującej załogi spędziła niemal w ciemnościach, z wydzielanym jedzeniem. Strajk zakończył się 28 grudnia. Uczestników protestu zwolniono z pracy, musieli pisać podania o ponowne przyjęcie. Przywódców strajku aresztowano i oskarżono, jednak - co było ewenementem w stanie wojennym - zostali uniewinnieni przez sąd. Po zwolnieniu z więzienia zostali ponownie zatrzymani i internowani; część z nich zmuszono później do emigracji.

Strajk w kopalni Piast stał się kanwą jednej z najbardziej popularnych, drugoobiegowych piosenek okresu stanu wojennego z muzyką Jana Krzysztofa Kelusa do słów Jana Michała Zazuli. "Wyjeżdżajcie już chłopcy od +Piasta+/ Pora chłopcy opuścić tę dziurę/ Baby płaczą, napiekły wam ciasta/ Złota klatka uniesie was w górę (...). Tylko honor jest wasz solidarni/ Bryłą węgla zaś polskie sumienie/ Wam już czas. Wyjeżdżajcie z kopalni/ Wspólna Polska zepchnięta pod ziemię" - śpiewał w 1982 r. bard opozycji.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama