Reklama

Reklama

Trzaskowski o Chełstowskim: To nigdy nie był PiS-owski aparatczyk

- To nigdy nie był taki klasyczny PiS-owski aparatczyk. To samorządowiec z krwi i kości - mówił Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy o marszałku woj. śląskiego Jakubie Chełstowskim. Polityk założył klub "Tak! Dla Polski", odbierając jednocześnie większość PiS-owi w sejmiku woj. śląskiego.

W poniedziałek PiS utracił większość w sejmiku woj. śląskiego. Stało się to w wyniku utworzenia przez marszałka Chełstowskiego i trojga dotychczasowych radnych PiS nowego klubu "Tak! Dla Polski". Głosowali oni następnie z dotychczasową opozycją, m.in. wybierając nowy zarząd województwa.

Trzaskowski: Chełstowski nigdy nie był klasycznym PiS-owskim aparatczykiem

Trzaskowski powiedział w Radiu Zet, że to ruch samorządowy "TAK! Dla Polski" prowadził negocjacje z marszałkiem  woj. śląskiego. - Nasi prezydenci negocjowali z nim od jakiegoś czasu. Podziękowania dla prezydentów Tych i Sosnowca, bo to oni negocjowali z marszałkiem Chełstowskim - powiedział

Reklama

Dodał, że Chełstowski to samorządowiec z krwi i kości. - To nigdy nie był taki klasyczny PiS-owski aparatczyk. Od wielu miesięcy mówił, że ma dosyć ataków na samorząd, na Unię Europejską, mówienia o tym, że nie są nam potrzebne pieniądze unijne. W związku z tym wydaje mi się, że miał dosyć i też wynikało to z rozmów z nim - powiedział Trzaskowski.

W 45-osobowym śląskim sejmiku PiS dysponuje obecnie 19 głosami. W poniedziałek nowa sejmikowa większość - KO, PSL, SLD i koło "Tak dla Polski!" odwołała dotychczasowego przewodniczącego sejmiku Jana Kawuloka z PiS i wybrała nowego - Marka Gzika z KO, powołała także nowego wiceprzewodniczącego Stanisława Gmitruka z PSL, drugą wiceprzewodniczącą pozostaje radna PiS Beata Kocik.

Ponadto sejmik odwołał wicemarszałka Dariusza Starzyckiego i członek zarządu Izabeli Domogały oraz przyjął rezygnację wicemarszałka Wojciecha Kałuży i członek zarządu Beaty Białowąs. Wszyscy oni - razem z marszałkiem Chełstowskim - należeli do zarządu z rekomendacji większości PiS.

Trzaskowski o ruchu "TAK! Dla Polski"

Trzaskowski został zapytany o sytuację z 2018 r. kiedy po tym, gdy radny Wojciech Kałuża, który zdobył mandat w sejmiku startując z listy KO, przeszedł do PiS i partia ta zdobyła wówczas większość, posłanka KO Monika Rosa nazwała Kałużę "ciulem". - Ja nie używam takiego języka do oceny kogokolwiek natomiast sytuacja jest o tyle różna, że tutaj mamy do czynienia z samorządowcem, dla którego najważniejszy był samorząd i to od zawsze - powiedział Trzaskowski.

Zapytany został również czy sytuacja na Śląsku będzie miała wpływ kwestię list opozycji w wyborach parlamentarnych. - Jedna lista jest absolutnie konieczna i uważam, że ruch samorządowy "TAK! Dla Polski" do tego zmierza, żeby konsolidować.

Podkreślił, że ma nadzieję, że będzie wspólna lista, bo - jak mówił - "jeżeli sondaże będą podobne do tych, które mamy dzisiaj, to nie będzie absolutnie wyboru". - Nie możemy ryzykować wyborów przegranych tylko dlatego, że nie możemy się porozumieć - dodał.

Trzaskowski: Jeśli będzie jedna lista, opozycja wygra

Trzaskowski zaznaczył, że dzisiaj wszystkie badania pokazują, że jeśli będzie jedna lista, to opozycja wygra z PiS, jeśli będą dwie, to być może wygra, a jak będą cztery, to będzie trudno.

Na uwagę, że szef PO Donald Tusk wywiera presję na innych partiach opozycyjnych dając im czas na decyzję do końca roku. Trzaskowski zaznaczył, że nie dziwi się Tuskowi. "Musimy się porozumieć jak najszybciej, ten czas ucieka. Jestem głęboko przekonany, ze jeśli podejmiemy decyzję, jako Platforma Obywatelska co robimy a propos wyborów, to jeżeli nasi partnerzy się przełamią za 2,3, 4 miesiące, to jednak będziemy mogli jedną listę dogadać" - powiedział.

"Ta szansa zawsze jest przed nami. Aby tylko nie było za późno, aby tylko nie musielibyśmy tego robić trzy miesiące przed wyborami. Uważam, że dzisiaj wygranie z PiS jest na tyle ważne, że musimy się porozumieć" - podkreślił.

Reklama

Reklama

Reklama