Trzaskowski - były wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej, że rząd PiS przez "swoją nieodpowiedzialną politykę może doprowadzić do tego, że pieniądze z Unii Europejskiej będą tracone". "Jeżeli rząd będzie trwał w tych swoich postanowieniach, które doprowadzają do łamania praworządności, pieniędzy z Unii może nie być" - stwierdził. Dodał, że wówczas tylko wygrana opozycji - wygrana PO w wyborach parlamentarnych "będzie gwarantem, że pieniądze z UE dalej popłyną szerokim strumieniem do Polski". Trzaskowski zaznaczył jednak, że "jest jeszcze czas", aby rząd PiS nie stracił tych pieniędzy, czy nie doprowadził do ich zamrożenia i "wycofał się z tych kroków, które łamią praworządność". "Plan Trzaskowskiego" Kandydat PO przedstawił "Plan Trzaskowskiego", który Platforma przekazać ma politykom PiS. "Wystarczy wypełnić kilkanaście kroków - wycofać się z upolityczniania wymiaru sprawiedliwości i nie będzie ryzyka utraty unijnych pieniędzy" - przekonywał Trzaskowski. Dodał, że PiS powinno zastosować "prosty przepis Trzaskowskiego" i wycofać się z "upolityczniania sądów w Polsce". Podkreślił też, że "jeżeli Polacy mają być karani za to skandaliczne zachowanie rządu PiS, to lepiej, żeby te pieniądze były mrożone, a nie żeby te pieniądze były bezpowrotnie tracone". "To daje czas rządowi PiS na wycofanie się z tych kroków, które w sposób najbardziej rażący łamią konstytucje, łamią praworządność" - powiedział Trzaskowski. "Zacietrzewienie i głupota PiS-u" Konferencja kandydata na prezydenta Warszawy odbyła się przy stacji krańcowej pierwszej linii metra - na Młocinach, gdzie powstał duży węzeł przesiadkowy i komunikacyjny na północy stolicy. "Większość inwestycji, które tutaj państwo widzicie, były budowane za pieniądze unijne. Nie byłoby tych stacji metra, nie byłoby tego parkingu przesiadkowego, nie byłoby wymiany taboru - widzicie państwo nowe tramwaje. Pytanie jest jedno. Komu to przeszkadza?" - mówił Trzaskowski. Według niego przez "zacietrzewienie i głupotę PiS-u" i rządu tych pieniędzy może nie być, jeśli Polska zostanie objęta unijną procedurą ograniczeń finansowych w związku z łamaniem praworządności. Przypomniał, że rząd negocjuje z Unią warunki rozporządzenia, na mocy którego pieniądze dla Polski mogłyby być w najgorszym razie odebrane, albo wstrzymane lub zamrożone. "Projekt takiego unijnego rozporządzenia wiążącego kwestię finansów europejskich z przestrzeganiem praworządności jest i PiS - jak rozumiem - tej zasady nie kwestionuje, zgłasza tylko poprawki i chce negocjować" - stwierdził. "Cała odpowiedzialność na barkach PiS" Zaznaczył, że jemu zależy, by tych pieniędzy bezpowrotnie nie tracić - jak założono w projekcie rozporządzenia - tylko by je zamrozić. "Cała odpowiedzialność za to, co dzieje się z pieniędzmi unijnymi, spoczywa na barkach rządu PiS, bo on te sprawy negocjuje" - podkreślił. Zapewnił, że jeśli PO wygra wybory parlamentarne, przywróci porządek konstytucyjny i praworządność w Polsce. Wówczas - dodał - te środki zostaną odmrożone. W Planie Trzaskowskiego kandydat PO i Nowoczesnej na prezydenta Warszawy wskazuje trzy punkty przywracające zasady konstytucyjne i praworządność w Trybunale Konstytucyjnym, pięć w sprawie Sądu Najwyższego, dwa dotyczące Krajowej Rady Sądownictwa i trzy - sądów powszechnych. W sprawie TK Trzaskowski postuluje usunięcie z Trybunału 3 sędziów "dublerów" odebranie ślubowania od 3 wcześniej wybranych przez Sejm sędziów, pozbawienie obecnej prezes Julii Przyłębskiej funkcji prezesa. W sprawie Sądu Najwyższego kandydat PO domaga się m.in. odebrania prezydentowi kompetencji do określenia regulaminu SN, nieskracania 6-letniej kadencji obecnej prezes SN, zmian w strukturze sądu i nowej formuły podważania prawomocnych decyzji sądów przez skargę nadzwyczajną. W KRS Trzaskowski chce m.in. wycofania się ze skrócenia kadencji członków rady.