Reklama

Reklama

Trudne pytania do premiera w Działdowie. "Dlaczego pan przed nami ucieka?"

Premier Mateusz Morawiecki odbył spotkanie z mieszkańcami Działdowa (woj. warmińsko-mazurskie). Szef rządu mierzył się z pytaniami od rolników i zwolenników opozycji. - Panie Morawiecki, kiedy pan mówił prawdę? Miesiąc temu, kiedy mówił pan, że węgla nie ma, czy dziś, kiedy pan mówi, że idzie cała flotylla? - stwierdził jeden z uczestników spotkania. Nie brakowało także komentarzy przychylnych obozowi władzy.

Szef rządu od kilku tygodni jeździ po Polsce i rozmawia z wyborcami. Działdowo było kolejnym punktem na mapie. Wizyta w tym miasteczku miała odmienny charakter, ponieważ spotkania z Mateuszem Morawieckim nie zawsze są dostępne dla wszystkich chętnych. O wejściu na salę tym razem decydowała kolejność, w jakiej ustawili się mieszkańcy. 

- Żyjemy w trudnej epoce, w czasie pełnym problemów. I wtedy część osób chowa głowę w piasek, ale są tacy, którzy robią wszystko, aby ulżyć ludziom. I obiecuję, że rząd Prawa i Sprawiedliwości będzie rozwiązywał problemy - stwierdził Mateusz Morawiecki.

Reklama

Spotkanie w Działdowie. Trudne pytania o inflację

W ramach spotkania przewidziane były pytania od publiczności, która zgromadziła się licznie na sali. Wśród niej znajdowali się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy partii rządzącej.

- Panie Morawiecki. Ile dodrukowaliście pieniędzy za czasów obecnego rządu, bo za rządów poprzedniego nie produkowali tyle pieniędzy?" - pytał jeden z uczestników spotkania. 

Premier odpowiedział, że "udowodnił, że wtedy produkowano więcej" pieniędzy. 

- Niech to jakiś ekonomista zakwestionuje, ja czekam. Dług publiczny w czasach PO de facto urósł więcej niż dwa razy. Tylko faktowi, ze zabrali pieniądze z OFE, dywidend i sprzedaży aktywów zawdzięczamy fakt, że przejmując rządy po PO tego długu było 890 mld zł - odpowiadał premier.

- Pan tak pięknie mówi o podatkach, że pan obniżył, a niech pan idzie do sklepu. Przed obniżeniem podatków chleb kosztował 2 zł, a teraz kosztuje 7 zł. Za tę drożyznę powinni was na taczkach wywieźć - kontynuował pytający.

Szef rządu skwitował uwagę uczestnika spotkania słowami: "Każdy ma prawo powiedzieć to, co uważa". 

- Ja tylko zadam takie retoryczne pytanie, czy powinni również nas wywieźć za drożyznę w Niemczech. Inflacja jest najwyższa w Niemczech. Czy to rząd polski za to odpowiada? Inflacja jest najwyższa w Stanach Zjednoczonych. Czy rząd polski za nią odpowiada? - wyliczał Morawiecki.

Premier tłumaczył, że za inflację odpowiada wojna w Ukrainie i wzrost cen surowców naturalnych, nie zaś rząd polski.

"Kiedy Pan mówił prawdę? Miesiąc temu, czy dziś?"

- Panie Morawiecki, kiedy pan mówił prawdę? Miesiąc temu, kiedy mówił pan, że węgla nie ma, czy dziś, kiedy pan mówi, że idzie cała flotylla? Pan mówi "tamci nie mieli pieniędzy, my mamy". Pan drukuje pieniądze, tamci nie drukowali. Pan zadłużył kraj na 1,5 bln złotych - krytykował decyzje rządu inny mężczyzna.

Na ten komentarz premier stwierdził, że w obu przypadkach nie mijał się z prawdą.

- Kiedy dziś mówiłem o tym, że węgiel był zamawiany i płynął do nas, to mówiłem prawdę i kiedy mówiłem, że węgiel zamówimy i będzie płynął, to też mówiłem prawdę. Sprawa jest prosta. Zaczęliśmy więcej zamawiać węgla, ponieważ nałożyliśmy embargo na węgiel rosyjski (...). I tego węgla miesiąc temu było za mało i dziś jest jeszcze za mało. Mam nadzieję, że ten, który został zamówiony w ostatnich dniach i będzie zamówiony w najbliższych dniach przypłynie szybko i uda nam się wyeliminować te wąskie gardła, bo węgla na świecie jest coraz więcej, po prostu zgłaszają się producenci - ripostował Mateusz Morawiecki.

"Ja się modlę, żeby Pan dalej rządził"

Na spotkaniu w Działdowie nie zabrakło także przychylnych wobec obozu władzy komentarzy. Jeden z uczestników spotkania nazwał gabinet premiera "rządem ocalenia narodowego".

- Panie premierze, modlę się, żeby pan rządził jak najdłużej. To jest rząd ocalenia narodowego. Ja nie chcę być wasalem Niemiec. Mieliśmy rządy Copperfielda, który by sprzedał własną matkę - mówił mężczyzna, jasno deklarując swoje poglądy.

Rolnik z AgroUnii: "Dlaczego pan przed nami ucieka?"

Głos zabrał również przedstawiciel AgroUnii, który pytał premiera Morawieckiego o to, jak rząd zamierza walczyć z afrykańskim pomorem świń (ASF).

- My jako rolnicy bankrutujemy. Zostaliśmy zmuszani przez nasze państwo do sprzedaży świń za trzy złote. Ja chcę się zapytać, czy obecni tutaj widzieli takie tanie mięso w sklepach. Ja się pytam, kiedy sobie poradzicie z ASF? - pytał Piotr Kamiński z AgroUnii. 

- Bardzo mi przykro, że pan mówi, że tu jest tak pięknie i wspaniale. Panie premierze, tak nie jest. My to widzimy na wsi, ludzie w miastach to widzą, AgroUnia to widzi. Muszę panu powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Pan mówi, że chce się spotykać ze wszystkimi, to dlaczego ucieka pan przed nami? - dodał na koniec swojego pytania oburzony rolnik.

- ASF to rzeczywiście jest wielki problem, z którym poradziliśmy sobie tylko częściowo. Jest tak dlatego, ponieważ nie znaleziono jeszcze odpowiedniej szczepionki czy tam lekarstwa. Roznosi się ta zaraza lotem błyskawicy. Można to przenieść podobno na podeszwie od buta, oponie samochodu - stwierdził premier. 

- Przyznaję panu rację, że na pewno jest jeszcze wiele do zrobienia. Tu znowu muszę uderzyć się w pierś, ten odstrzał jest za mały - oznajmił Morawiecki i zaapelował do myśliwych, by ci zwiększyli skalę odstrzału.

Premier Mateusz Morawiecki jeździ po Polsce

W ostatnim tygodniu Mateusz Morawiecki odwiedził woj. zachodniopomorskie, małopolskie oraz śląskie. 

Do Działdowa premier udał się po debacie w Sejmie, gdzie przekonywał o słuszności strategii rządu dotyczącej energetyki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy