"To było nawet zabawne". Donald Tusk o Marszu Niepodległości
"Dla maszerujących podczas Marszu Niepodległości wrogami były Zachód, Unia Europejska i Ukraina, nie Rosja. Ponurym żartem jest to, że na ich czele szedł prezydent RP" - ocenił premier Donald Tusk. Jego zdaniem "nawet zabawne" było jak podczas pochodu politycy Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej wysyłali go do Berlina.

W skrócie
- Donald Tusk odniósł się do Marszu Niepodległości, podkreślając, że uczestnicy za wrogów uznają Zachód i Ukrainę, a nie Rosję.
- Podczas marszu pojawiły się antyrządowe i wulgarne hasła wymierzone w premiera.
- W wydarzeniu uczestniczył prezydent Karol Nawrocki i politycy opozycji. Policja odnotowała naruszenia prawa związane m.in. z użyciem pirotechniki.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Premier Donald Tusk odniósł się do Marszu Niepodległości, który we wtorek przeszedł ulicami Warszawy.
"To, że na marszu partie posłów Mentzena, Wiplera, Brauna i Fritza wysyłały mnie do Berlina, było nawet zabawne. Mniej zabawne jest to, że dla maszerujących wrogami były Zachód, Unia Europejska i Ukraina, nie Rosja - napisał szef rządu.
Jak dodał, "ponurym żartem jest to, że na ich czele szedł prezydent RP".
Marsz Niepodległości. Wulgarne hasła pod adresem Tuska
Premier nawiązując w czwartek do marszu zwrócił uwagę na hasła, jakie widoczne były podczas pochodu.
Na czele znajdował się duży baner z hasłem tegorocznego marszu: "Jeden naród, silna Polska". W tłumie pojawiły się jednak banery z hasłami antyrządowymi, m.in. "Polska dziś się upomina: zwrócić Tuska do Berlina!". Były też wulgarne hasła pod adresem premiera.
Z kolei Młodzież Wszechpolska na portalu X zamieściła film, na którym zamaskowane osoby spaliły flagę Unii Europejskiej z komentarzem: "Tu jest Polska, nie Bruksela".
Dyrektor Stołecznego Centrum Bezpieczeństwa Jarosław Misztal informował, że według szacunków miasta w marszu wzięło udział około 100 tys. osób. Natomiast organizatorzy na błoniach stadionu Narodowego podawali, że w marszu wzięło udział 300 tys. osób.
Karol Nawrocki na Marszu Niepodległości. Byli też politycy opozycji
W Marszu Niepodległości wziął udział prezydent RP Karol Nawrocki, który nie szedł na czele, ale wśród uczestników. W wydarzeniu uczestniczyli także politycy Prawa i Sprawiedliwości, m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński, przewodniczący klubu parlamentarnego Mariusz Błaszczak, rzecznik PiS Rafał Bochenek, a także były premier Mateusz Morawiecki.
W pochodzie szli także współlider Konfederacji, wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak oraz lider Ruchu Obrony Granic Robert Bąkiewicz.
W wydarzeniu uczestniczył również Sławomir Mentzen, który - jak przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński - złamał prawo.
Mimo zakazu uczestnicy odpalali race i świece dymne, wśród nich był też poseł Konfederacji. W związku z tym czynem policja przygotowuje wniosek o uchylenie immunitetu politykowi.
"Sławomir Mentzen złamał prawo". Szef MSWiA o konsekwencjach
- Każdy powinien być równy wobec prawa. Pan Mentzen złamał prawo, był tego świadomy i powinien za to odpowiedzieć - oświadczył szef MSWiA. I dodał: "Jak Mentzenowi nie kłóci się bycie patriotą z łamaniem polskiego prawa, bo dla mnie bycie to jest przestrzeganie prawa".
Kierwiński informował też, że 11 listopada zatrzymano 43 osoby - część z nich za posiadanie narkotyków, część to osoby poszukiwane od miesięcy w związku z innymi przestępstwami.
Przekazał, że policja zabezpieczyła blisko 800 rac, granatów hukowych i innych środków pirotechnicznych oraz kilkanaście noży i maczet. 76 osób zostało już ukaranych mandatami - głównie za używanie pirotechniki lub propagowanie treści niezgodnych z polskim prawem.
- To dopiero początek działań, bo funkcjonariusze analizują teraz nagrania z monitoringu i będą kierować kolejne wnioski wobec osób łamiących prawo - zapowiedział Kierwiński.














