Ten mit o pokoleniu naszych dziadków i rodziców pokutuje do dziś. Prawda jest zupełnie inna

Odsłuchaj artykuł
--:-- min
Audio generowane przez AI, może zawierać błędy
Grupa robotników i mężczyzn w garniturach idących przez stocznię, w tle żurawie i rusztowania.
Epoka Gierka była ostatnim momentem optymizmu w PRL. Potem pokolenie powojennego wyżu musiało zmagać się z coraz bardziej skomplikowaną rzeczywistościąMarek Czasnojc Agencja FORUM
Nie jest prawdą to, co się o pokoleniu PRL powszechnie opowiada: że nie miało ono żadnej inicjatywy i tylko czekało, aż państwo się nimi zaopiekuje. Wprost przeciwnie - musieli włożyć wiele wysiłku w to, by doświadczyć stabilnego życia
Prof. Marta Kurkowska-Budzan

Zobacz również:

Jeden z górników, pan Bogdan Klimek, opowiadał mi, że skończył szkołę górniczą i dokładnie w dniu 18. urodzin zjechał pierwszy raz pod ziemię. Dzięki temu szybko zarobił duże pieniądze. Mówił: "Miałem 21 lat, używaną syrenkę, żonę i dziecko". To był klasyczny, peerelowski success story
Prof. Marta Kurkowska-Budzan
Pokolenie wyżu miało rodziców z konkretnym planem, choć czasem słyszeli jeszcze: "po co ci szkoła, trzeba mieć silne ręce". Oni jednak masowo poszli do szkół i to przyniosło głęboką modernizację cywilizacyjną
Prof. Marta Kurkowska-Budzan
Młodzi dwudziestolatkowie ze wsi nagle mieli w ręku żywą gotówkę, którą zarobili w przemyśle. Na gospodarstwie musieliby prosić ojca o każdy grosz lub wymieniać jajka na papierosy. Szybkie usamodzielnienie miało jednak swoje koszty
Prof. Marta Kurkowska-Budzan

prl

Zobacz również:

"Polityczny WF": Teleturniej "Romanery"! Zgadnij, czy powiedział to GiertychINTERIA.PL