Temat polexitu mieczem obosiecznym? Politycy PiS: Premier może się zdziwić
- Jak ktoś chce grać tematem Unii, to niech się upewni, czy sam ma dobre karty - odgrażają się w nieoficjalnych rozmowach z Interią politycy PiS. I planują kontrofensywę w temacie polexitu.

W skrócie
- Donald Tusk ponownie poruszył temat polexitu, łącząc go z prezydenckim wetem do ustawy o pożyczce SAFE i wskazując na zagrożenie wyjścia Polski z Unii Europejskiej.
- Politycy PiS deklarują, że nie planują opuszczać Unii, podkreślają chęć jej reformowania od środka i wskazują, że eurosceptycyzm w partii nie oznacza poparcia dla polexitu.
- PiS zapowiada uruchomienie własnej kontrofensywy w sprawie Unii Europejskiej, kiedy uzna, że temat zaczął partii szkodzić.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Temat polexitu powrócił do debaty publicznej tuż po głośnym wecie prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy wdrażającej program europejskiej pożyczki na zbrojenia SAFE.
W reakcji na weto Donald Tusk stwierdził, że "najbliższe wybory zdecydują o tym, czy Polska pozostanie w Europie i kto chce nas z niej wyprowadzić". "Musimy wspólnie zastopować politycznych szaleńców" - napisał w mediach społecznościowych.
Później zamieścił kolejny, jeszcze mocniejszy wpis na ten temat.
"Polexit to dzisiaj realne zagrożenie! Pragną go obie konfederacje i większość PiS. Nawrocki jest ich patronem. Rozwalić Unię chcą: Rosja, amerykańska MAGA i prawica europejska z Orbanem na czele. Dla Polski byłaby to katastrofa. Zrobię wszystko, żeby ich powstrzymać" - zapowiedział premier.
Prezydenckie weto w sprawie SAFE i temat polexitu
Temat polexitu pojawia się w polskiej debacie publicznej regularnie, najczęściej przy okazji kampanii wyborczej. Donald Tusk traktuje go jak sprawdzony oręż w walce z PiS. Teraz, skoro PiS zaprezentował kandydata na premiera, Tusk uznał, że weszliśmy w tryb kampanijny, stąd powrót do polexitu.
Zwłaszcza że sklejenie prezydenckiego weta z polexitem jest z perspektywy rządzących wygodne, bo ustawia w jednym szeregu PiS, prezydenta Karola Nawrockiego, Konfederację i Brauna.
- Premier chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Przykleić nam łatkę tych, co chcą wyprowadzić Polskę z Unii, jednocześnie ustawić w roli sojuszników Brauna, a przy okazji jeszcze zmusić nas do rywalizacji z obiema Konfederacjami na eurosceptycyzm - uśmiecha się jeden z polityków PiS, z którymi rozmawiamy.
Jak przyznaje nasz rozmówca, na pierwszy rzut oka może się wydawać, że PiS będzie miał potężny problem, bo z jednej strony partia chce przecież odzyskać wyborców Konfederacji i Brauna, a ci są mocno eurosceptyczni, a z drugiej nie chce zniechęcić swoich własnych wyborców, którzy mają co do Unii wiele zastrzeżeń, ale wychodzić z niej nie chcą.
- Tusk kalkuluje w ten sposób, że kiedyś PiS mógł ten temat łatwo obśmiać i powiedzieć, że to bzdura. Teraz, gdy musimy rywalizować z Konfederacją i Braunem, nie jest to już takie proste, więc Tusk liczy, że będziemy lawirować i gubić się w narracjach - tak widzi to nasz rozmówca z PiS.
- Jednocześnie premier gra na mobilizację własnych wyborców, żeby nie byli uśpieni. Strasząc Czarnkiem i radykalizacją PiS, która prowadzi do polexitu, chce nas zagonić do prawego narożnika, gdzie czeka już Braun. To się nie uda - dodaje.
PiS twierdzi, że nie obawia się tematu polexitu
PiS jeszcze w kampanii prezydenckiej robiło wewnętrzne badania dotyczące stosunku Polaków do Unii. Wynikało z nich dość jasno, że ten stosunek się zmienia, a zdecydowana większość badanych (ponad 70 proc.) opowiadała się za tym, że Polska powinna rozpychać się w Unii, niezależnie od zdania innych. Podobna większość badanych (też powyżej 70 proc.) była przeciwko oddawaniu Unii kolejnych kompetencji.
- Dlatego nie boimy się przesadnie tego tematu. Od lat mówimy, że chcemy reformować Unię od środka, a nie z niej wychodzić i tego się trzymamy. Zdecydowana większość ludzi jest tego samego zdania, a nastroje, jeśli się będą zmieniać, to raczej w kierunku eurosceptycznym niż euroentuzjastycznym. A to jest większy problem dla Tuska niż dla nas - podkreśla nasz rozmówca.
I przywołuje choćby to, co mówią publicznie na temat polexitu czołowi politycy PiS.
- To jest bzdura, Prawo i Sprawiedliwość opowiadało się za wejściem do Unii Europejskiej. Jedynym poważnym politykiem, który dzisiaj mówi o polexicie, od wielu lat nim straszy, jest Donald Tusk - mówił niedawno w Polsat News europoseł PiS Adam Bielan.
Także kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek natychmiast odciął się od pomysłu wychodzenia Polski z Unii, jednocześnie podkreślając, że w jej ramach chce walczyć o większą suwerenność Polski.
- Likwidacja polskiej państwowości to dziś realne zagrożenie! Pragną tego Ursula von der Leyen i jej podwładny Donald Tusk - stwierdził Czarnek. - Zrobię wszystko, żeby nasza Ojczyzna była suwerenna, z silną pozycją pozwalającą zreformować Unię Europejską - dodał.
Będzie kontrofensywa w sprawie polexitu?
Wśród posłów PiS, jak słyszymy, pojawiają się nastroje eurosceptyczne, ale nie idzie za nimi chęć opuszczania Unii.
- Na razie nie ma tematu polexitu, formułowanego przez polityków. Jest za to wzrost sceptycyzmu co do konkretnych działań Unii czy Komisji, czemu zwłaszcza po historii z KPO trudno się dziwić - opowiada jeden z polityków.
Nastroje w partii dobrze oddaje wpis posła Andrzeja Śliwki, zamieszczony w serwisie X jako odpowiedź na grożący polexitem wpis premiera Tuska.
Śliwka, zwracając się do "eurokratów pokroju Donalda Tuska, Ursuli von der Leyen czy Fransa Timmermansa" pisze o tym, że rosnące w wielu krajach nastroje eurosceptyczne są naturalną konsekwencją ich działań i decyzji "podejmowanych ponad głowami obywateli, bez realnego mandatu społecznego".
"Europa powinna być wspólnotą suwerennych państw i wolnych narodów, a nie projektem oligarchicznym zarządzanym przez brukselskie elity. Europę trzeba odzyskać dla obywateli, ponieważ dziś coraz więcej Europejczyków ma poczucie, że została im odebrana" - podsumował poseł Śliwka z PiS.
PiS ma zresztą własny pomysł na kontrofensywę w sprawie polexitu, którą zamierza uruchomić, gdy uzna, że temat zaczyna jej szkodzić.
- Zaczniemy rozliczać Donalda Tuska z jego zobowiązań wobec Brukseli. Tusk myśli starymi schematami, a my w odpowiednim momencie pokażemy mu, że lepiej rozumiemy zmieniającą się rzeczywistość, także w kontekście Unii - zapowiada jeden z naszych rozmówców.
- Na pierwszy ogień niech się pan premier wytłumaczy ze swojego stanowiska, że chce członkostwa Ukrainy w Unii. Wiadomo, jakie są nastroje społeczne. Jak ktoś chce grać tematem Unii, to niech się upewni, czy sam ma dobre karty - podsumowuje.
Kamila Baranowska













