Reklama

Reklama

Tatry: Czeskich turystów zastała zima. Do akcji musieli wkroczyć Polacy

Udało się uratować parę czeskich taterników. Polscy ratownicy TOPR pomogli sąsiednim służbom w sprowadzeniu z najwyższego szczytu Tatr - Gerlacha - dwóch osób, z których jedna była w bardzo ciężkim stanie.

Poszkodowani po spędzeniu nocy w Żlebie Komarnickich byli w stanie głębokiej hipotermii z odmrożeniami kończyn. Po leczeniu mężczyzna już w niedzielę wieczorem był w dobrym stanie zdrowia i mógł być wypisany ze szpitala, natomiast nie miał gdzie przenocować, dlatego został na oddziale.

Kobieta początkowo była w bardzo ciężkim stanie, w głębokiej hipotermii. Temperatura jej ciała wynosiła zaledwie 29 stopni C., ale podczas procesu ogrzewania i leczenia, jej stan zdrowia się ustabilizował. Była wydolna krążeniowo i oddechowo. Temperatura jej ciała wzrosła i teraz jest w ogólnym stanie dobrym - poinformował dyrektor do spraw lecznictwa szpitala im. Chałubińskiego w Zakopanem.

Reklama

Oboje poszkodowani w poniedziałek opuszczą zakopiański szpital.

Utknęli w Tatrach. Zastała ich zima

Para wspinaczy z Czech utknęła w sobotę wieczorem w ścianie Zadniego Gerlacha, gdy w Tatry nadeszły śnieżyce, a temperatura spadła poniżej zera. Ponieważ Gerlach leży w słowackiej części Tatr, najpierw na pomoc poszkodowanej kobiecie i mężczyźnie wyruszyli ratownicy Horskiej Zachrannej Służby (HZS). Im jednak nie udało się dotrzeć do poszkodowanych, a z uwagi na trudne warunki nie mógł wystartować śmigłowiec.

Słowaccy ratownicy w niedzielę rano poprosili o pomoc ratowników TOPR z Zakopanego, którym udało się dotrzeć do poszkodowanych na pokładzie śmigłowca. Czeskich wspinaczy przetransportowano na pokładzie maszyny do szpitala w Zakopanem. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy